niedziela, 7 sierpnia 2016

[Recenzja anime] - ''Another''

TYTUŁ: Another
ROK: 2012
STUDIO: P. A. Works
LICZBA ODCINKÓW: 12
GATUNEK: Horror, Tajemnice, Szkolne, Supernatural, Thriller, Psychologiczne

OPIS SERII:

Słyszeliście tę historię? Jestem pewna, że tak, a nawet jeśli są osoby, które o niej nie wiedzą, to posłuchajcie...
Wydarzyło się to 26 lat temu. Wówczas w trzeciej klasie znajdowała się pewna osoba - Misaki się nazywała. Już od początku gimnazjum była bardzo popularna. Bystra, ładna, miała wspaniałą osobowość, więc uwielbiali ją zarówno uczniowie jak i nauczyciele. Ale krótko po rozpoczęciu trzeciej klasy, Misaki zmarła. Podobno przez wypadek. I to wydarzenie wstrząsnęło wszystkimi. Aż pewnego dnia, ktoś to powiedział. Jakiś uczeń podszedł do ławki Misaki i powiedział: ''Misaki tu siedzi. Ona nie umarła.'' Oczywiście, było to tylko przedstawienie, ale od tamtego dnia trzecia klasa udawała, że Misaki nadal żyje. Zachowywali się tak, aż do zakończenia szkoły. Nawet dyrektor nakazał wyznaczyć miejsce dla Misaki na ceremonii zakończenia. Myślę, że do tego miejsca wszystko było w porządku. Ale reszta historii to...
Kouichi Sakakibara przeniósł się z Tokio do prowincjonalnej mieściny, gdzie miał uczęszczać do trzeciej klasy gimnazjum. Wszystko miało wyglądać typowo i przeciętnie jak w każdej normalnej szkole, tylko... Dlaczego klasa zachowuje się tak, jakby skrywała jakiś mroczny sekret? Kim jest ta ponura dziewczyna na którą nikt nie zwraca uwagi? I co ma oznaczać to nagłe pasmo śmierci, które dotyka ich klasę...?



FABUŁA:

Mało jest osób, które zaliczają się do grupy: Nie lubię horrorów. Zazwyczaj każdy z nas lubi od czasu do czasu poczuć ten dreszczyk strachu, szybszego bicia serca, wzrastającej adrenaliny i widoku bardzo przerażających rzeczy. Po to właśnie wynaleziono horrory - żeby zastępowały walki gladiatorów, publiczne masakrowanie ludzi, lubowanie się w zabijaniu... By wyciszyć w ludziach ich wewnętrznego psychopatę-potwora łaknącego widoku śmierci. I to działa. Na większości. Wolę widzieć tragedię na płaskim ekranie niż przeżywać ją w realnym świecie. A w szczególności lubuję się przykładami horrorów w anime. Another było moją drugą serią z dreszczykiem (pierwszą - Blood C) i w pełni wykazało się tym wszystkim, co dobry psychologiczny horror powinien zawierać.
Uważam, że przedstawienie historii z perspektywy Sakakibary było bardzo dobrym zabiegiem, ponieważ tak jak my, tak on, jako nowy uczeń nie ma zielonego pojęcia co się dzieje się w jego klasie. Inaczej wyglądałoby obserwowanie wydarzeń przykładowo z perspektywy Mei albo przewodniczącego, którzy o całej sprawie poniekąd wiedzieli, więc nie mielibyśmy aż tylu niespodzianek i jakość odkrywania tajemnic znacząco by spadła. Tak więc, Sakakibara i jego niewiedza są dla nas zbawienne, bo możemy bez problemu wcielić się w jego rolę, odczuwać to samo i przede wszystkim wczuć się w tragiczny wir wydarzeń do którego zostaje wciągnięty. Kiedy pierwszy raz oglądałam Another - dokładnie w 2012 roku na bieżąco, gdzie odcinki wychodziły co tydzień - to byłam dopiero żółtodziobem w anime i straszny zachwyt mnie ogarniał, gdy poznawałam coraz to nowsze elementy układanki. Nie potrafiłam niczego przewidzieć, ani tym bardziej stwierdzić co jest prawdą, a co jedynie spekulacją. Czy udało mi się odkryć największy sekret, który gwarantował na samym zakończeniu wielki szok i niedowierzanie? Nie, jak dla mnie był idealnie ukryty i niespodziewany. Tak niespodziewany, że wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem. Po czterech latach postanowiłam wszystko sobie odświeżyć i sprawdzić czy widz mógł po jakichś wskazówkach wydedukować t e n największy sekret. I co mogę wywnioskować? Po pierwsze, że znacznie lepiej ogląda się dwanaście odcinków pod rząd, bo wtedy masz wszystko na świeżo. Po drugie, pojawia się wiele niby nic nieznaczących szczegółów czy ukrytych znaczeń, które odgrywają kluczową rolę w ostatnim epizodzie i stąd stwierdzam, że co uważniejszy widz, może jakoś odkryć ten niecny sekret. Dlatego: oglądajcie w skupieniu!
Ponowne obejrzenie zagwarantowało mi również utwierdzenie w opinii, że Another jest naprawdę zachwycającą serią, nie tylko ze względu na przebieg samej historii przepełnionej tajemnicami i niepewnością. Jako horror ma wiele momentów w których widzowi cierpnie skóra, serce bije szybciej czy zamyka oczy, bo drastyczne sceny są zbyt drastyczne! Nie brakuje tu rozlewu krwi, scen gore czy szaleństwa wypływającego z najmniej podejrzanych osób. W opisie wspominałam, że klasę dotyka pasmo śmierci, ale są one tak brutalne i gwałtowne, że nikt nie jest na to przygotowany - chyba że sobie zaspoilerował albo widział już memy. Najsławniejszym jest bez dwóch zdań ten z parasolką i częstym żartem lub przestrogą: Nie biegaj z parasolką! Cóż... Z jednej strony śmieszne, z drugiej przerażające, a z innej - prawdziwa przestroga. Szczególnie dla mnie, bo od czterech lat nie biegam z żadną parasolką, która ma szpic...
Do tego wszystkiego należałoby napisać, że można doszukać się wielu absurdów o których na razie nie mogę wspomnieć, bo spoilery, ale w następnym poście co nieco o nich powiem. Absurdy są tutaj jedynym, acz znaczącym minusem, które po prostu psują całą tą opowieść. Gdyby ich nie było, moja ocena wyglądałaby znacznie inaczej, ponieważ Another jest cudownym anime z nutą grozy, psychologii i kryminału, które powinien poznać każdy.

BOHATEROWIE:

Powiem to jeszcze raz: fantastycznie, że Sakakibara został głównym bohaterem. Zwyczajny, niewyróżniający się z tłumu chłopiec, który przeciętnością aż bije w oczy, ale pamiętajmy, że w anime to takie postaci zawsze odgrywają znaczące role. Cieszę się, że był osobą, która chce odkryć klasowe brudy, a nie kimś, kto od tego wszystkiego najchętniej by uciekł albo przystosował się do tej nienormalności bez żadnego wyjaśnienia. On się nie godził na pozostanie nieświadomym i nawet, gdy wszystko zostawało powoli odkryte - przede wszystkim ten wątek z Mei - to nie miał zamiaru zachować się jak reszta klasy. Owszem, niby sprowadziło to nieszczęścia na na wszystkich, ale ten kto widział, ten wie, że jednak prawda wyglądała inaczej. Osobiście, to polubiłam go najbardziej - nie tylko przez jego trzeźwe myślenie i racjonalizm, ale również za to, że okazał się silny. I nie wkurzał mnie jak reszta.
Misaki Mei była... beznadziejnym przypadkiem. Wolę ją nazywać Lalka Mei, bo niczym zwykła lalka nie okazywała żadnych uczuć i nic nie potrafiła sama z siebie zrobić. Owszem, raz czy dwa uśmiechała się, czy okazywała przerażenie, ale w większości pozostawała bez emocjonalną dziewczynką, myślącą jedynie o sobie. To czy Sakakibara poświęcał jej uwagę czy nawet własne życie, nie sprawiło to na niej żadnego wrażenia. Po prostu żyła w swoim zaczarowanym świecie i na ślepo biegała w kółko i nic nie robiła. Po co jej ta opaska? Równie dobrze mogłaby żyć bez niej.
Co do reszty bohaterów... O, matko... Zacznę może od tego, że nie poznajemy zbyt dokładnie losów każdego ucznia, ale mają swoje kilkuminutowe wstawki po których możemy stwierdzić poniekąd czy jest typem spokojnym, inteligentnym, zwyczajnym, czy klasowym głupkiem. Jakoś specjalnie się do nich nie przywiązujemy, ale boli, strasznie boli, kiedy tracą życie w taki brutalny sposób. Możemy ich nie lubić lub pozostawać wobec nich obojętnymi, ale współczucie czy żal zostają. To co mnie najbardziej rozbraja to zmiana, jaką wszyscy przechodzą (prócz głównego bohatera i Lalki Mei). Niby taka miła, przyjazna klasa z normalnymi osobami, ale to co się dzieje pod sam koniec, gdy mrok wychodzi z ludzkiego serca... Wow. Po prostu: wow. Nikt by się nie spodziewał takich zmian i poczynań z ich strony.
Jeśli miałabym wybrać poszczególne osoby, które najbardziej irytowały lub zachowywały się irracjonalnie to po pierwsze: Akazawa. Dziewczyno, dlaczego wysnuwałaś takie wnioski? Dlaczego nie chciałaś rozmawiać i co najważniejsze, czemu nie wytłumaczyłaś na początku Sakakibarze całej sytuacji? Przecież to było twoje zadanie. I po drugie: Teshigawara. Klasowy głupek. Serio, koleś? Serio? Swojego najlepszego przyjaciela? A tak poza tym w ogóle nie byłeś śmieszny!

GRAFIKA:

Pierwsze co się rzuca w oczy to zaburzenie proporcji ciał. Głowy są duże, tak jak oczy, a ciała wątłe i delikatnie zarysowane. Jednak nie jest to aż tak drażniące. Widziałam gorsze ułomności proporcjonalne (Higurashi)... Na plus idzie wyjątkowość w kreacji każdej postaci, wszyscy wyglądają inaczej, gdzie zabieg leży przeważnie w rysowaniu włosów, bo gdyby każdy był łysy, to nie wiem, czy rozpoznałabym kogokolwiek. Dynamika w większości przypadków prezentowała się przyzwoicie, chociaż czasem zdarzało się, że twarz czy ciało dziwnie się układało, ale to były naprawdę rzadkie przypadki. Krew, przypominała kolorem krew (nie tak jak w Danganronpie), tylko lała się zbyt przesadnie niczym fontanna albo woda z węża ogrodowego. Tła bardzo ładne i zadbane, żadnych technik CGI, zaś cudownością okazało się szybkie kadrowanie, które wyszło tej serii na dobre. O! I przyciemnianie obrazu, zagęszczające klimat historii.
Z moich uwag jeszcze tyle, że podobały mi się lalki (w szczególności ta z zawiązanymi oczami).

MUZYKA:

Oprócz przyciemnianych teł i szybkiego kadrowania, to mrocznego, osaczającego klimatu dodaje niesamowita, psychodeliczna muzyka. To głównie przez nią dreszcze przechodziły przez moją skórę i kiedy potrzebuję odsłuchać jakichś mrocznych nutek to włączam właśnie OSTy z Another. Jest ich tylko trzynaście, ale słucha się przyjemnie i odtwarza na nowo, i na nowo, i na nowo. Moim ulubionym okazał się Mei Misaki Theme. Jeśli chodzi o opening - zjawiskowy. Głos ALI PROJECT wpasował się w horrorystyczne kadry przypominające wiecznie trwający koszmar i muszę przyznać, że po tylu latach nie znudził mi się i wciąż słucham go z głośno bijącym sercem. Sam ending nie podobał mi się - jak już kiedyś pisałam, spokojne, nużące ED nie są dla mnie. Owszem, Annabel ma bardzo słodki, łagodny i kojący dla uszu głos, ale nigdy nie przekonała mnie na tyle, żebym zostawała na endingach do końca.

OP - "Kyoumu Densen" by ALI PROJECT
ED - "anamnesis" by Annabel


PODSUMOWANIE:

Jak mogliście zauważyć w Top 7 Horror, Another uplasował się u mnie na czwartym miejscu i jest to bardzo korzystne miejsce, ponieważ anime jest naprawdę dobre i warte obejrzenia ze względu na mroczną historię i ogólny straszakowy klimat, jaki wprowadza. Obejrzałam je dwa razy i wciąż jestem w stanie oceniać je tak wysoko (pomimo tych wszystkich absurdów) i kto wie, może za kilka lat znowu do niego wrócę... Polecam tym, którzy lubią się bać oraz tym, którzy oczekują od anime trochę więcej niż tylko głupkowaty humor.

OCENA:

Fabuła: 9
Bohaterowie: 7
Grafika: 8
Muzyka: 9
Ocena ogólna: 9

5 komentarzy:

  1. Anime, które znam C: Wreszcie.
    Misaki była kolejnym klonem Rei z NGE, smutne, że ten model postaci tak się przyjął, chociaż ona miała jakieś usprawiedliwienie przynajmniej.
    Mnie właśnie ta krew średnio przypominała krew, była trochę w zbyt zimnych barwach, paradoksalnie tryskająca z tętnic krew jest w kolorystyce bardziej wpadającej w pomarańczowy niż bordowy. Jak na moje nie lała się aż tak przesadnie, jak w tętnicy powstanie mała dziurka, to ciśnienie faktycznie może wywalić krew jak w fontannie. Mnie ze zwykłej żyły krew potrafiła bluzgnąć na podłogę i szafę.
    Jak na swój czas powstania to Another miało świetną grafikę, tylko te postacie takie jakieś. Roztapiająca się kostka cukru w herbacie, jestem jej wielką fanką!
    Moim problemem jest to, że czytałam mangę i była ona o wiele lepsza od anime. Ta kreska! To kadrowanie! Ten mroczny, gęsty klimat! Ta logika w fabule, której w anime zabrakło, sposoby śmierci nie były aż tak szalone, ale oczywiście parasolka w oryginale też była, ofkors ofkors.
    Dla mnie Another jako anime to takie 6/10, w porywach do 7/10, ale sam opening i fajne sceny z lalkami tego nie uciągną. Za to manga to dla mnie czyste 8/10, a biorąc pod uwagę to, jak krytycznie oceniam mangi, to świetny wynik. Polecam wersję mangową jakby co :D JPF wydał przepięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze - wiem wstyd mi i hańba - ale jeszcze nie widziałam NGE :( dlatego nie mogę wyrazić w tej kwestii zdania.
      Zimno barwna krew? Pomarańczowy? Bluzgnęła ci z żyły na szafę? O.O O matulu, tyle nie wiedzieć o ludzkiej krwi w moim wieku... Ale i tak twierdzę, że nieźle ją zrobili. Taki kolor bardziej pasował niż przykładowo różowy lub oczojebny czerwony.
      Kostka cukru :3
      Za mangę się zabiorę, a skoro tak zachwalasz polskie wydanie, to wyduszę z siebie grosze i kupię :D
      Z tego względu, że nie czytałam mangi i że Another było jednym z 10 moich pierwszych świadomych anime, stawiam taką a nie inną ocenę. I tak jak wspominałam, podobała mi się przedstawiona historia. Teraz muszę obczaić papierową wersję ;)

      Usuń
    2. Ogólnie po NGE zrobił się boom na ciche dziewczyny pozornie bez uczuć, niektórzy nazywają je klonami Rei, ponieważ ona była chyba pierwszą postacią tego typu, która zyskała tak dużą popularność. Swoją drogą NGE polecam :D
      Oczojebny czerwony wbrew pozorom całkiem dobrze pasuje do krwi :DDD Mysza specjalistka od spraw krwistych.
      Generalnie polskie wydanie jak dla mnie ma tylko jedną wadę – zmieniłabym czcionkę opisów z tyłu okładek XD Polecam.

      Usuń
  2. To było jedno z pierwszych anime, które zrecenzowałam. :D
    W moim przypadku obyło się bez większych zachwytów, w dużej mierze z powodu tych wszystkich absurdów, jednak przyznaję, że końcowy plot-twist był świetny (i to, jak nagle niektóre szczegóły zaczęły nabierać sensu). A te wszystkie lalki uwielbiam! Idealnie wpasowały się do niepokojącego klimatu serii. Openingu wciąż zdarza mi się od czasu do czasu posłuchać, za endingiem nie przepadałam, zbyt spokojny do tego wszystkiego. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absurdy bardzo szkodzą tej serii >< Ale: hej! W większości anime są absurdy, ale jesteśmy do nich przyzwyczajeni, a raczej: przyzwyczajeni, kiedy nam się to podoba :D
      Tak, plot-twist świetny, cieszę się, że pokazali na jakie szczegóły widz mógł zwrócić uwagę, żeby to wszystko rozwiązać :3 Ja tylko proszę o więcej takich anime!

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x