niedziela, 7 maja 2017

[Recenzja anime] - "Kuzu no Honkai"

TYTUŁ: Kuzu no Honkai
ROK: 2017
STUDIO: Lerche
LICZBA ODCINKÓW: 12
GATUNEK: Romans, Psychologiczne, Dramat

OPIS SERII:

Hanabi i Mugi są bardzo ładną parą. Jednak nikt nie wie, że to tylko fasada pod którą skrywają okropną prawdę. Ta dwójka stanowi dla siebie nawzajem zastępniki. Zastępują sobie ukochane osoby z którymi nie mogą być. Hanabi zakochana jest w swoim sąsiedzie, który od niedawna jest jej nauczycielem. Ten za to interesuje się nauczycielką muzyki, Akane, którą zainteresowany jest Mugi - bez wzajemności. To historia nieszczęśliwej miłości, z którą mimo bólu w sercu trzeba żyć.

FABUŁA:

Pod względem psychologicznym Hanabi i Mugi są bardzo interesującymi postaciami. Obydwoje są zakochani w osobach, z którymi bycie w związku jest prawie niemożliwe. Są to starsi od nich nauczyciele, którzy nie spoglądają na swoich uczniów jak na propozycję długoterminowego związku. Kwintesencja nieszczęśliwej miłości. Przeciętna osoba mogłaby odpuścić, uznać, że z czasem jej przejdzie. Ta dwójka nie jest w stanie tego zrobić. Ba! Z nadzieją, że pewnego dnia uda im się to odmienić postanawiają się wplątać w związek z kimś, kto ma zaledwie zastępować to prawdziwe uczucie. Gdy Mugi i Hanabi się całują, tak naprawdę nie myślą o sobie, a o swoich prawdziwych ukochanych. Może i brzmi to nieco patologicznie, ale jest to niezwykle interesujący przypadek.
Żeby tego było więcej - są inne osoby, które wykazują zainteresowanie Mugim i Hanabi, jednak... również bez wzajemności. Nawet relacja nauczycieli jest mocno skomplikowana ze względu na Akane, która uwodzi mężczyzn tak długo, jak nie stają się dla niej nudni. To wszystko sprawia, że otrzymujemy fabułę pełną... no, nieszczęśliwej miłości. Jednak chodzi też o zachowania moralne w obliczu takiej sytuacji, ponieważ wiele razy możemy się zastanawiać: "czy Hanabi postępuje słusznie?". 
Nie jest to typowy romans. Właściwie oglądając pierwsze odcinki może pojawić się wewnętrzny bunt, krzyczący "ale to przecież jakaś patola!". Takie uczucia miałam na samym początku, ale szybko przemieniły się we współczucie względem większości głównych bohaterów. Niemal każdego było mi żal ze względu na to, czym było motywowane ich zachowanie. Z każdym kolejnym odcinkiem zaczynamy coraz lepiej rozumieć poszczególne postacie, a przez to niejako odczuwać wobec nich sympatię, ale do tego potrzeba poznać lepiej wydarzenia.
Fabuła stanowi tutaj zaledwie tło do wyciągnięcia na wierzch natury postaci. Kolejne sytuacje, randki, rozmowy, spotkania poszczególnych osób - to tylko punkt zapalny do pokazania, jaki ktoś jest naprawdę. Ma to na celu przedstawienie widzowi: ta postać jest taka, zachowuje się tak ponieważ, a teraz oceń ją sam - rzucisz kamieniem?
Byłam tak wciągnięta w historię, że szybko przebrnęłam przez większość odcinków, a następnie z niecierpliwością czekałam na kontynuacje. Byłam zafascynowana tym, jak dalej się to potoczy. Chciałam wiedzieć, jakie jeszcze karty mają do zagrania poszczególne postacie. Chciałam znać zakończenie, które doprowadziło mnie do łez.
Prawdopodobnie najlepiej byłoby opowiadać o fabule ze spoilerami. Jednak odpuszczę sobie, ponieważ najlepiej samemu przekonać się, że ta niełatwa historia jest udana. Wyróżnia się na tle innych i nie bez powodu przyciągnęła licznych widzów przed ekrany.


BOHATEROWIE:

Zacznę od tego, że nie będę oceniać jako takiego postępowania postaci. Nie wcielę się tutaj w rolę moralizatora, który zacznie oddzielać dobre i poprawne zachowania od tych niegodziwych. Będę patrzeć na naturalność i możliwość zaistnienia takich sytuacji w rzeczywistości, a przy okazji na spójność zachowań.
Jak już wspomniałam wcześniej - fabuła stanowi zaledwie tło do wyciągnięcia z postaci jak najwięcej. Uważam to za bardzo dobry zabieg, ponieważ w tym anime rozchodzi się przede wszystkim o postacie, a dokładnie o ich postępowanie, które nie zawsze można uznać za w pełni słuszne czy moralne.
Autorzy skupili się na Hanabi, która jednocześnie jest przerażona swoim zachowaniem, miłością, a z drugiej strony brnie w zachowania, które ranią innych, ale jej pozwalają na pozorne szczęście. Dziewczyna momentami może wydawać się przez takie zachowanie nie do końca możliwa do polubienia. Nie oznacza to jednak, że widz z czasem nie zaczyna odczuwać wobec niej sympatii. Mimo wszystko Hanabi jest zagubiona w rzeczywistości i nie wie, co powinna uważać za ważniejsze - cudze czy swoje szczęście. Szczególnie w obliczu osób, które wpływają na nią niczym trucizna, która wybija wszystko, co mogłoby pokusić ją o bycie dobrą.
Podobnie sytuacja ma się w przypadku Mugiego, który chociaż stara się o poprawne zachowanie, to dla osoby, którą kocha jest skłonny zrobić wszystko - porzucić przyjaciół, skrzywdzić osoby, na których mu zależy.
Każda prezentowana w serii postać boryka się z wewnętrzną walką. Zastanawiają się, czyje szczęście jest ważniejsze - własne czy cudze? Czy dobrze postępują przymykając oko na niecne zachowania osoby, którą kochają? Czy są w stanie znieść ból złamanego serca? Czy potrafią oszukiwać się tylko po to, aby przez chwilę nie czuć się samotnymi?
Ciekawe jest to, jak w dwanaście odcinków każda postać jest przedstawiona od zera przez najmroczniejszy moment w swoim życiu, po rozwiązanie fabularne, które niekoniecznie rozwiewa wszystkie problemy. Autorzy postarali się, aby każdy z bohaterów był postacią złożoną. Nie ma tutaj czerni ani bieli. Gdyby się nad tym zastanowić, to nie można znaleźć żadnej postaci, która jest zła albo dobra. Każdy za to jest zraniony.


GRAFIKA:

Najładniejsza grafika jaką widziałam od dawna! Możliwe, że trzy gify i plakat, który wstawiłam nie oddają urody kreski, ale jeżeli mi nie wierzycie, to wejdźcie chociaż na Tumblra. Autorzy postarali się, aby oddać ładną grafikę z mangi i przełożyć ją na anime. I chociaż czasami animacje mogą wydawać się nieco sztywne (postacie pozostają w całkowitym bezruchu nieco zbyt długo), to jest ona udana. Bohaterowie zostali narysowani ładnie, w sposób wyróżniający się od reszty. Na pewno nie pomylimy się w rozpoznawaniu poszczególnych osób. Zadbano nawet o szczegóły dotyczące ich ubioru, który nie jest taki sam w każdym odcinku - a to dość często spotykany zabieg w różnych produkcjach. Kreska jest zadbana, aby nie było żadnych potknięć czy dysproporcji. Krótko mówiąc - nie ma tutaj na co narzekać, a wręcz jest się czym zachwycać!



MUZYKA:

Zacznę od openingu, który od pierwszych chwili mnie porwał swoją melodią, będącą naprawdę przyjemną dla ucha, ale uznajmy, że jest to kwestia indywidualna. Warto skupić się na tekście, który jest niezwykle trafny jeżeli przyjrzeć się prezentowanej fabule. Piosenka nie jest przypadkowo dobrana tylko po to, aby "coś tam na początku grało i śpiewało". Została dopracowana i doskonale wpasowuje się w historię Kuzu no Honkai. Ending choć dalej trafny, to nie oddaje tak bardzo treści, ale mimo to zasługuje na pochwałę.
Podobnie sprawa ma się w przypadku muzyki występującej przez całą produkcję. Osobiście uważam, że była dobrze dobrana, pasowała do wydarzeń i chociaż nieszczególnie zapada w pamieć (w przeciwieństwie do openingu), to została dobrze dobrana. Widać, że twórcy postarali się, aby muzyka nie była w produkcji przypadkowa - i chwała im za to!



PODSUMOWANIE:

W podsumowaniu sezonu zimowego nie bez powodu uznałam Kuzu no Honkai za najlepsze anime tamtych trzech miesięcy. Ogólnie uważam tę produkcję za jedną z lepszych, jeżeli spojrzeć na te, z którymi dotychczas się spotkałam. Wszystkie elementy, które podlegają ocenie w naszych recenzjach są na wysokim poziomie - ładna grafika, interesująca fabuła, przyjemna dla ucha muzyka, bohaterowie z krwi i kości. Jeżeli jeszcze wahasz się, czy obejrzeć tę serię, to czym prędzej polecam włączyć player.

OCENA:

Ocena fabuły: 9
Ocena bohaterów: 9
Ocena grafiki: 9
Ocena muzyki: 8
Ocena ogólna: 9-

4 komentarze:

  1. Kuzu no Honkai było jednym z niewielu (jeśli nie jedynym) anime, które w tamtym sezonie obejrzałam, i o ile dobrze pamiętam, stało się to chyba za sprawą tego bloga. A jako że anime było naprawdę dobre, to dziękuję! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, ależ nie ma za co :D
      Super, że nasz blog Cię zachęcił!

      Usuń
  2. A mi właśnie ending zdecydowanie bardziej zapadł w pamięć, jednak w sporej mierze jest to kwestia tego, że uwielbiam wszystkie endingi od Sayuri. ♥
    Po tym anime spodziewałam się czegoś trochę innego, nie przypuszczałam, że twórcy poprowadzą nas w aż tak ciemne zakątki psychiki bohaterów. Mimo wszystko nie mogłabym powiedzieć, że się rozczarowałam, bo jednak całość była ciekawa i dobrze poprowadzona. I jeszcze zakończenie - z jednej strony nie miałabym nic przeciwko, gdyby było inne, z drugiej w pewnym sensie podziwiam ich za właśnie taką decyzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też podziwiam takie zakończenie! Niełatwo dla twórcy coś takiego zrobić, bo jednak fani wolą happy endy. A tutaj... nie można tego tak w pełni nazwać, aczkolwiek cieszę się, że zakończenie jest takie, a nie inne :)

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x