niedziela, 30 kwietnia 2017

[Inne] - Yare yare #3

Jak można było zauważyć Yare yare nie pojawiło się w marcu, a to z przyczyny bardzo prostej: mało się działo, mało byłoby do napisania! Ale na szczęście nie usunęłyśmy marca z naszej pamięci i z tego względu otrzymacie podwójną dawkę podsumowania miesięcznego. Takie kombo marcowo-kwietniowe. Yaay! Wszyscy się cieszą, tańczą i śmieją, a blogerki wypruwają sobie żyły, żeby wszystko składnie przedstawić... Innymi słowy: zapraszamy do czytania!

MARZEC


Anime

[Powie]
1. Kurozuka
Z tego względu, że znam niewiele osób, które w podobnym stopniu co ja fascynują się anime i mangą, dlatego gdy powiedzą: Hej, obejrzyj to a to albo przeczytaj tamto siamto - to ja z otwartymi ramionami sprawdzę, obejrzę, przeczytam i stwierdzę czy to chłam czy nowo odkryta perła. Kurozukę poleciła mi koleżanka ze studiów, jakoś specjalnie nie zachwalała, tylko rzuciła: To mi się podobało. Okej, zobaczymy. Horror, wampiry, Madhouse. Moje klimaty. Nie przeciągając, po obejrzeniu byłam pewna, że to za co chwyta się Madhouse zawsze ma potencjał na wyśmienitą historię, a oni to prezentują we wciągający sposób. Kurozuka okazała się zjawiskowym, tajemniczym i bystrym anime, niedociągnięcia oczywiście się pojawiają, lecz pod względem fabularnym: cudo. Perła. Więcej opowiem w recenzji, która mam nadzieję pojawi się niedługo.

2. Mahouka Koukou no Rettousei
No i przepadłam. Kolejna fantastyczna produkcja Madhouse, tym razem skupiająca się na przyszłości, w której magia jest kolejnym etapem zimnej wojny. Magia jako broń, szkoła, w której uczniowie dzielą się chwasty (niezbyt uzdolnieni magicznie) i kwiaty, a wśród nich utalentowane rodzeństwo. Miyuki Shiba (kwiat) z kompleksem brata oraz Tatsuya Shiba (chwast) prawdopodobnie najmądrzejszy inżynier magiczny i najbardziej niebezpieczny mag, który dla swojej młodszej siostry zrobi wszystko. Mahouka Koukou no Rettousei zapewniła mi wiele rozrywki i emocji, szczególnie wtedy, gdy Tatsuya wkraczał do akcji, a krew lała się strumieniami. Warto obejrzeć serię, chociażby ze względu na niego - postać, która jest tak cholernie inteligentna i sieje spustoszenie wszędzie, gdzie się znajdzie. Dobre anime - teraz tylko czekać na film.

Manga

[Powie]

1. Hirunaka no Ryuusei Mika Yamamori
Piętnastoletnia Suzume Yosano wykonuje skok na głęboką wodę, tudzież przeprowadza się z małej wsi do Tokio do swojego wujka. Już po samym przyjeździe zaczynają się kłopoty, bo nie dość, że wujek nie może jej odebrać z dworca, czyli musi błądzić sama, następnie zaczepia ją podejrzany koleś, musi uciekać, gubi się, dostaje gorączki i... jakimś cudem budzi się w domu wujaszka. Jak się tu znalazła? Przyniósł ją podejrzany koleś, który okazuje się bardzo przyjacielskim i zabawnym przystojniakiem. A żeby atrakcji stało się zadość okazuje się również, że pracuje w jej szkole jako nauczyciel. Jak się potoczą miłosne perypetie prostolinijnej Suzume? Który ship zasługuje na kibicowanie? Jak znaleźć takiego przystojnego nauczyciela?!
Moje trzecie podejście do Hirunaki no Ryuusei jest tym razem bardziej skuteczne za sprawą Waneko, które skusiło się na kolejny popularny romans, gwarantujący sukces, a także zmusiło mojego wewnętrznego maniaka romansowych mang do zakupu wydanych póki co sześciu tomów. Naraz. I mimo tego, że przez Puchie wiem jak się to skończy, to nie jestem zrażona i poznaję splot wydarzeń z przyjemnością. Mam swój ship, jestem mu wierna, poznałam nowego męża do kolekcji, mam pozytywne odczucia względem bohaterów, me krótkowzroczne oczy zachwycają się przepiękną kreską, a usta śmieją się z wynikłych sytuacji. Uważam Gwiazdę spadającą za dnia za dobry zakup, cudną historię (chociaż zbudowaną na schematach, ale starającą się z nich wybić) i miły dla serca romans. Niestety nie zaliczam go do jednego z moich ulubionych - brakuje tutaj czegoś, co powinno szarpać serce - ale jest na tyle satysfakcjonujący, że warto przeczytać.

2. Sugars Mika Yamamori
Perypetie miłosne różnych osób, pozornie nie mających ze sobą nic wspólnego...
Czyli jak Mika Yamamori zadebiutowała na mangowym rynku pierwszą długą serią. W Sugars każdy rozdział jest inną historią. Mamy różnych bohaterów, różne sytuacje, które przypominają zbiór one shotów, ale tak naprawdę jak się czyta dalej to okazuje się, że przykładowo bohaterka z rozdziału pierwszego jest siostrą bohatera z rozdziału piątego; bohater rozdziału drugiego przyjaźni się z bohaterką rozdziału dziesiątego. Pełno splotów, powiązań, co powoduje, że serię poznaje się z zaciekawieniem, a im dalej w rozdziały, tym więcej zabawy w odkrywaniu i rozpoznawaniu relacji między postaciami.

Inne


[Krótkie refleksje Powie]:

1. Cheese in The Trap
Chyba oficjalnie przepadłam w koreańskich dramach odcinkowych. Cheese in The Trap ze swoimi szesnastoma epizodami ścisnęło moje serce i nie chce puścić do tej pory (a minął miesiąc). Historia opowiada o studentce Hong Seol, która wraca na uczelnię po rocznej przerwie i przez splot wydarzeń, zaczyna dziwnie romantyczną relację ze swoim starszym kolegą, znanym jako Pan Idealny. Opis wydaje się sztampowy jak na dramę przystało, ale swoim wykonaniem całkowicie mnie zauroczyła. Seria nie skupia się jedynie na problemach w związku romantycznym, ale także narusza takie kwestie jak: studia i co dalej, przyjaźnie prawdziwe i te fałszywe, dramaty z przeszłości. talent czy ciężka praca itd. itp. Sporo wątków, problemów większych i mniejszych, tajemnic oraz emocji. I choć zakończenie nie satysfakcjonuje w pełni, to podczas całego seansu bawiłam się przednio, Hong Seol była świetną główną bohaterką, a moją miłością okazał się niedoceniony Baek In Ho. Grę aktorską oceniam na poziomie dość niezłym, szczególnie gdy chodzi o głównych bohaterów (chociaż mam zastrzeżenia do gry Pana Idealnego). Bez wątpliwości polecam.

2. American Death Note
No co ja mogę na ten temat jeszcze powiedzieć? Na początku byłam zdecydowanie na NIE! Bo w końcu jak L może być czarny, skoro w mandze charakteryzowała go chorobliwa bladość i podkrążone oczy? Jak to Light Turner? O co chodzi z tymi cheerlederkami w zwiastunie? Co się w ogóle dzieje w tym zwiastunie? Przecież tego w mandze nie było... No i tak sobie pomarudziłam, ponarzekałam, aż w końcu przejrzałam na oczy i stwierdziłam, że najpierw poczekajmy na film, a dopiero potem oceniajmy. A dodatkowo nie podchodźmy do tego jako adaptacji stricte mangowej, tylko do filmu opartego na chwytach z mangi. Co z tego, że L jest czarny? Co z tego, że Kira ma na nazwisko Turner? (Dobrze, że nie Smith). Co z tego, że nie będzie tak samo jak w mandze? Może amerykański Death Note czymś zachwyci? Może okaże się nie taki zły jak wszyscy przewidują? Czas pokaże.

KWIECIEŃ


Anime

[Powie]
1. Sezon wiosenny
Jak już mówiłyśmy w pierwszych wrażeniach - jest pełno animców, które oglądamy w tym sezonie z bananem na ustach. Jeśli chodzi o mnie to oglądam dwanaście serii, gdzie jak na razie podobają mi się najbardziej kontynuacje poprzednich sezonów, tudzież: Shingeki no Bahamut, Shingeki no Kyojin, Boku no Hero Academia. Zaś z nowych, obdarowuję ogromnymi nadziejami, Re:Creators oraz Quan Zhi Gao Shou. Polecam do nich zajrzeć!

Manga

[Powie]

1. Carnivorous Princess Yegrinna Il-Kwon Ha & Ji Man Kim
Dla Shik-nama najważniejsza jest nauka, jego stopnie oraz młodsza siostra. Na nic innego nie ma czasu, ani tym bardziej niczym innym się nie interesuje. Problem w jego statecznym i poukładanym świecie pojawia się, gdy pewnego dnia budzi się i dostrzega przed sobą gołą babę z uszami i ogonem. Skąd się tu wzięła? Kim jest? Otóż, odpowiedź jest prosta: ta piękna naga kobieta z uszami i ogonkiem jest księżniczką Yegrinną z Królestwa Zwierząt i przybyła do świata ludzi, by zmienić ich wszystkich w zwierzęta, bo ogólnie człowiek jako człowiek złą istotą jest. Co na to odpowie Shik-nam? Jak się dogadają ludzie ze zwierzętami? Czy Yegrinna da radę obsikać każde drzewo w okolicy?!
W tym miesiącu wyjątkowo zaczytywałam się w wielu manhwach i trzeba przyznać, że trafiały się i lepsze i gorsze. Carnivorous Princess Yegrinna jest przykładem dobrej, zabawnej, ładnie przedstawionej koreańskiej manhwy, która mogłaby miec więcej rozdziałów, bo kończy się trochę w dziadowskim miejscu. I to jest chyba mój główny zarzut. Komiks ma ciekawą fabułę, technicznie jest wykonany profesjonalnie, a kończy się tak jakby urwano drugą część historii i czytelnik już sobie nie poczyta jak się toczą romantyczne losy Yegrinny i Shik-nama. Eh... Występuje tu sporo błędów logicznych, ale gdy spojrzy się na nie przez pryzmat istnienia Królestwa Zwierząt, to można stwierdzić, że nic dziwnego się tutaj nie dzieje. Pojawia się tu sporo fajnych i śmiesznych bohaterów, które zyskują naszą sympatię; sama Yegrinna i Shroob (jej służący?) są najukochańszymi postaciami, a ich nieznajomość ludzkich zwyczajów i postępowanie według swoich zasad jest często rozbrajające. Polecam, ciekawa komedia, tylko szkoda, że nie pociągnięta dalej.

2. Tamen de Gushi Tan Jiu
Romantyczna historia o dwóch dziewczynach, Sun Jing i Qiu Tong, które podczas pozornie zwyczajnych sytuacji zaczynają się w sobie zakochiwać...
Manhwa numer dwa, która spodoba się osobom lubiącym shoujo-ai jak i ceniącym sobie dobre poczucie humoru. Historia wydaje się trochę poszatkowana(przeskakuje po różnych postaciach i w różnych czasach) i rozwija się powoli, ale nie jest to żadną wadą. Jest to seria skonstruowana dosyć oryginalnie i ciekawie, ponieważ w wielu rozdziałach jest mało rozmów (czasem wcale) i autorka pokazuje bez słów, jedynie gestami lub mimiką bohaterów, ich życie codzienne. Świetnie się to czyta (a jak nie czyta, to przypatruje), jest wiele śmieszków szczególnie z Sun Jing, która jest udanym żartownisiem, każdy rozdział czymś zaskakuje, a jedynym moim żalem jest to, że Tamen de Gushi wychodzi na bieżąco i trzeba czekać na rozdziały :<. Ogólnie jest to jedna z moich ulubionych manhw.

3. At the end of the road Haribo
Po wypadku Taemin budzi się w nie swoim ciele. Okazuje się, że należało do licealisty, który próbował popełnić samobójstwo, ponieważ wszyscy się nad nim znęcali i z jakiejś niewiadomej przyczyny po tym, Taemin znalazł się w jego ciele. Nie widząc innego wyjścia postanawia żyć nowym życiem, udając, że ma amnezję i przy okazji pokazując dręczycielom, kto tu tak naprawdę jest ofiarą. I wszystko ułożyłoby się nawet dobrze, gdyby nie to, że spotyka w swojej klasie Woojina, przyjaciela z dzieciństwa, który zostawił w sercu Taemina niewyleczoną dziurę. Czy Taemin ma szansę wrócić do swojego starego ciała? Czy Woojin odkryje, kto tak naprawdę siedzi w ciele jego kolegi z klasy? Co się stało w przeszłości, że ich drogi się rozeszły?
I... oto manhwa numer trzy! At the end of the road, które kupiło mnie swoją fabułą i chociaż tutaj także cierpię jak przy Tamen de Gushi, bo muszę czekać na wychodzące rozdziały, to myślę, że jednak warto. Przyznaję, że najbardziej interesuje mnie tutaj co się stanie z duszą Taemina oraz jak naprawdę wyglądało życie Woojina. Nie mogę się również doczekać, aż bohaterowie wspólnymi siłami rozwiążą problemy poprzedniego użytkownika ciała. Kreska nie jest brzydka, ale też nie zachwyca, autorka często dziwnie rysuje ciała bohaterów oraz ich usta, jednak to wszystko da się przeżyć. W końcu chodzi głównie o fabułę... Ogólnie zapowiada się dobrze, manhwa zdobyła moje zainteresowanie.


Inne


[Krótkie refleksje Powie]:

1. Ghost in the Shell
Niby premiera odbyła się pod koniec marca, ale w rezultacie ruszyłam się dopiero w kwietniu i z dziką ekscytacją przyglądałam się jak pięknie ten film został zrealizowany. Pod względem artystycznym - majstersztyk. Pod względem fabularnym - wow, szacun za bezpośrednie nawiązania do filmu animowanego z 1995 oraz za cwane wybrnięcie z tego, dlaczego główna bohaterka nie jest Japonką. Do tego ten klimat uzyskany dzięki muzyce! Ghost in the Shell uważam za udaną amerykańską ekranizację japońskiej serii, dlatego jeśli ktoś jeszcze nie widział, niech zobaczy.

2. W Two Worlds
Czyli nowo rozpoczęta przez nas drama numer 2. O przenikaniu się dwóch światów: realnego i komiksowego i dwóch bohaterach, którzy dzięki miłości próbują zatrzeć tę granicę. Taka trochę Mroczna Przepowiednia, ale nie do końca. Ogólnie wyznam, że widziałam jak na razie pierwszy odcinek i jestem ciekawa dalszego rozwoju wydarzeń. Mam też dobre przeczucie, że drama będzie na poziomie.

2 komentarze:

  1. Rany boskie, ktoś oprócz mnie jeszcze czytał Carnivorous Princess Yegrinna?! Jestem w szoku XD Tamen de Gushi jest cudowne, szanuję jak nie wiem, pokazała mi je moja była dziewczyna i od tej pory przepadłam całkowicie, to jest takie urocze i zabawne. Btw, polecam mangę Bagjwi Sayug C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! I to całkiem przypadkowo na to trafiłam i przypadło mi nawet do gustu XD Tamen de Gushi <3
      Wczoraj przeczytałam w całości Rising a Bat - dziękuję za polecenie, napiszę o niej w następnym Yare yare -a pisząc teraz: jakie to było piękne T^T i smutne i takie wow, bo pół wampir i piękna kreska! Polecisz coś jeszcze cudownego z manhw?

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x