wtorek, 10 stycznia 2017

[Inne] - Podsumowanie sezonu jesiennego 2016


Jesień oznaczała dla nas początek roku akademickiego. Jednak mimo natłoku zajęć, mnóstwa lektur do przeczytania czy projektów do wykonania - udało nam się znaleźć czas dla anime. Co prawda już zaczął się sezon zimowy, jednak jeszcze dzisiaj krótkie podsumowanie zakończonego sezonu jesiennego. Zapraszamy!


Najlepsze anime:


Według Powie [Ognista strzała-sama]: Yuri!!! on Ice
Pewnie nikogo nie zdziwi moje oczarowanie, a może nawet miłość do osławionego anime o homo na lodzie. Jedna z większych niespodzianek tego sezonu, która zasługuje na miano najlepszego animca tej jesieni. Począwszy od znakomicie poprowadzonej fabuły, która wywołuje śmiech i płacz wśród widzów, przez przepiękną oprawę muzyczną, a zakończywszy na samych ciekawie zarysowanych bohaterach i, oczywiście, shipie roku: Victuuri. Twórcy dali z siebie wszystko i nawet ta momentami krzywdząca oczy grafika, nie była tak drażniąca, kiedy cała reszta elementów składowych serii była dopieszczona do granic możliwości. Kocham, 10/10, i czekam na drugi sezon.

Według Puchie [Jellyfish-chan]: ?
Chyba w tym sezonie nie znalazło się nic, co byłoby w stanie mnie na tyle zadowolić, abym określiła daną serię mianem "najlepszego". Wszystkie serie, które obejrzałam w tym sezonie były co najwyżej przeciętne albo niezłe i żadnej nie mogę szczególnie wyróżnić

Najsłabsze anime:


Według Powie [Ognista strzała-sama]: Nanbaka
Niby nie oczekiwałam niczego specjalnego po tak łopatologicznej serii... Ale! To nie znaczy, że powinna zawodzić na każdym możliwym polu. Fabuła złożona z różnych perypetii czwórki więźniów oraz strażnika z początku wydawała się zwyczajnym i monotonnym zabijaczem czasu. Powinnam się śmiać, lecz humor Nanbaki nie kupił mnie, powinnam się nie nudzić, tylko popłynąć z akcją i dobrze się bawić, ale znacząco się wymęczyłam. Nie mówiąc o tym, że wprowadzenie wątku super mocy przelało czarę i całkowicie mnie zniechęciło (prawie tak samo jak w Brave 10). Bohaterowie żałośnie dziecinni i przygłupawi - nie pomogli; grafika na miarę widzenia po wzięciu dopalaczy - raziła moje oczy; muzyka - przeciętniak. Całościowo Nanbaka klasyfikuje się jako taki średniak, którego można sobie odpuścić. Choć muszę przyznać, że gdy wyjdzie drugi sezon to zapewne zacznę oglądać, więc może to anime nie jest na aż tak straconej pozycji?

Według Puchie [Jellyfish-chan]: Cheating Craft
Tego anime nie udało mi się nawet dokończyć. Jednak ze wszystkich, które w tym sezonie porzuciłam to uznaję za zdecydowanie najgorsze. Mimo że odcinki były krótsze niż przeciętne, to nie mogę powiedzieć, aby wpłynęło to w jakikolwiek korzystny sposób na odbiór. Każda minuta strasznie mi się dłużyła, wydarzenia były oklepane, przewidywalne i nie prezentowały sobą nic interesującego. Grafika była niezbyt ładna, intensywne kolory raczej dawały po oczach niż zadowalały. Postacie były płytkie, nudne i stereotypowe. Ogólnie Cheating Craft nie zaprezentował sobą nic, co mogłoby w jakikolwiek sposób zainteresować człowieka (pomijając chyba jedynie opis, który skusił mnie do rozpoczęcia oglądania tej serii).


Najlepszy opening:


Według Powie [Ognista strzała-sama]: Yuri!!! on Ice
Myślę, że wszyscy doskonale wiemy, że na miano najlepszego, najbardziej znanego i śpiewanego przez każdego openingu zasługuje History Maker. I nie chodzi już tylko o to, że porusza tekstem najbardziej zziębnięte serca, że podczas słuchania ma się ochotę rozsadzić sobie bębenki w uszach oraz zedrzeć gardło od śpiewu. Chodzi także o to piękne przeinaczenie fragmentu, który oddaje cały sens tego anime: We were born to ship Vituuri! I jest to święta, niezaprzeczalna prawda. Teraz tylko czekać na inne perełki tworzone przez Deana Fujiokę.
Oczywiście na wyróżnienie zasługują również OP z Driftersów, Haikyuu! oraz Bungou Stray Dogs, gdzie ten pierwszy przypomina mroczne intro z Hellsinga i jest bardzo klimatyczny; drugi wykonany przez BURNOUT SYNDROMES, którzy znowu popisali się w anime o siatkówce energicznym i motywującym utworem, zaś trzeci wykonany przez SCREEN mode świadczy o tym, że zespół ma prawdziwy potencjał, ponieważ z każdym nowszym anime do którego komponują OP, wychodzi im to coraz lepiej.

"History Maker" by Dean Fujioka


Najlepszy ending:


Według Powie [Ognista strzała-sama]: Yuri!!! on Ice
Widzę tu mały acz znaczący problem, bo są trzy endingi, które przykuły moją uwagę. Pierwszy, z Driftersów, przede wszystkim ze względu na graficzne wykonanie, który oglądało się z przyjemnością, ale w końcu chodzi o muzyczne odczucie, które było średnie. Drugi, z Haikyuu!!, który również graficznie prezentuje się sentymentalnie, bo pojawiają się tam wszystkie postaci i to jest takie: Och, jak za nimi tęsknię. I w tym przypadku muzyka była przyjemna w słuchaniu, jednakże... to co tak namiętnie odsłuchiwałam bez przerwy i co sobie nuciłam pod nosem zaraz po OP było właśnie You Only Live Once z Yuri!!! on Ice. I chyba trzeba to przyznać już w tym momencie, że niniejsze anime ma najwspanialszą ścieżkę dźwiękową tego sezonu.



Według Puchie [Jellyfish-chan]: Bungou Stray Dogs 2
Tak, jak Powie endingi przykuły uwagę i nie mogła się zdecydować, tak ja po prostu wstawiam to tutaj, aby nie pominąć za dużo kategorii. Ogólnie pod wieloma względami ten sezon był dla mnie dość przeciętny - przeciętne serie o przeciętnej grafice i przeciętnej muzyce. Jedyne, co z utworów zapadło mi w pamięć, to ending drugiego sezonu Bungou Stray Dogs, który jest miły dla ucha i parę razy zostawałam na "napisach końcowych", aby posłuchać tego utworu.



Najlepszy bohater:


Według Powie [Ognista strzała-sama]: Victor Nikiforov
Jestem animaniakiem płci żeńskiej, który nigdy nie pogardzi przystojnymi mężczyznami. Zobaczę bisha, a moja uwaga przez całe anime skupia się przede wszystkim na nim. Sprawdzam jaki jest z charakteru, jakie ma przyzwyczajenia, z namiętnością słucham wypowiadane słowa przez seiyuu, chociaż mogę ich nie rozumieć, a do tego wpisuję go automatycznie na listę: MUST MARRY. I choć w tym sezonie pojawiła się cała gromada moich męskich waifu, to na czele ich wszystkich stanął nowy zawodnik, niezastąpiony rusek - Victor Nikiforov. Victor błyszczy, zachwyca, rozkochuje w sobie każdego niezależnie od płci, potrafi być seksownym łyżwiarzem, a z drugiej strony rozczulającym Vikusiem (szczególnie, kiedy się upije). Bardzo pozytywna postać, która przy każdym odcinku potrafiła skrawek po skrawku zdobywać moje serce.
Do wyróżnionych postaci zaliczam:


Według Puchie [Jellyfish-chan]: Tsukamoto Tsukushi
Tsukushi był dość irytujący, miał wady, był momentami ciamajdą, zdarzało się, że wręcz denerwował (to pewnie teraz zastanawiacie się, czemu jest podany jako najlepszy bohater). A jednak bardzo podobało mi się to, że nigdy się nie poddawał. Imponowało mi to, jak potrafi dążyć do celu niezależnie od kłód, które rzucano mu pod nogi. Fakt, był momentami beznadziejny, ale jego optymizm oraz ogromna empatia w stosunku do innych ludzi, czy bezgraniczne ufanie im mnie kupiło (podobnie jak całą drużynę). 


Najbardziej irytujący bohater:


Według Powie [Ognista strzała-sama]: Kou Nakano
Idioci to ciężki przypadek, ponieważ albo rozśmieszą publikę albo zostaną przez nią znienawidzeni. Kou Nakano jest idiotą tej drugiej kategorii, a żeby jeszcze było lepiej, to jest idiotą nieśmiertelnym. Dosłownie: nie da się go zabić. Więc co ma zrobić widz ze świadomością, że wkurzający bohater nie zginie? Chyba tylko sobie palnąć w łeb. Sprawa z Nakano ma się tak, że jeśli są jakieś luki w planie, które mogą spieprzyć całą akcję, to on je odnajdzie i wszystko zepsuje. Kiedy próbujesz mu wytłumaczyć cokolwiek, on tego nie zrozumie. Kiedy użyjesz na nim sarkazmu, to również nie pojmie. A najgorsze jest to, że wszyscy widzą, jaki z niego baka najgorszego asortymentu, a i tak trzymają go przy sobie, bo jest n i e ś m i e r t e l n y i taki pocieszny z niego chłopaczek... Do niczego innego się nie przyda tylko jako tarcza obronna. A nawet wtedy może zawieść! Bo to przecież mózgu własnego nie ma i zamiast cię chronić, sam cię postrzeli przez przypadek. Nakano jest postacią beznadziejną, ale najwyraźniej anime potrzebowało choć jednego porządnego idioty.

Według Puchie [Jellyfish-chan]: Nanashima Nozomu
Skręca mnie ilekroć go widzę. Głównie dlatego, że był przez większość serii pokazany jako postać niezwykle powierzchowna, dla której najważniejszym wyznacznikiem wartości człowieka jest wygląd. Niezwykle działało mi to na nerwy i nawet jego bycie miłym w stosunku do młodszej siostry nie naprawiło tego felernego błędu. Nanashima przede wszystkim jest "ładną buzią" i tego też szuka w innych. Nie interesował się główną bohaterką dopóki, dopóty ta nie schudła. Ogólnie później patrzył na nią przez większość czasu przez pryzmat ślicznotki... Ech, denerwujący typ.


Najlepsza grafika:


Według Powie [Ognista strzała-sama]: Haikyuu!!: Karasuno Koukou VS Shiratorizawa Gakuen Koukou
Haikyuu!! już od pierwszego sezonu miało przesympatyczną grafikę. Wiadomo, że w sportówkach strasznie ciężko zachować proporcje ciała przy dynamicznych akcjach, ale w anime o siatkówce wszystko było zawsze dopięte na ostatni guzik. Zarysowane jak należy oraz dopracowane od ogółu do szczegółu - nic tylko patrzeć i delektować oczy seansem. I choć pierwsze dwa sezony wspominam jako bardzo dobrze graficznie, tak trzeci sezon z dziesięcioma odcinkami przebił je stokrotnie. Widać to już po samym openingu - te sekwencje, przemiany Hinaty w kruka czy Ushijimy w orła, płynne przechodzenie jednego obrazu w skrajnie drugi, zabawa światłem i cieniem (to jak cień rozstępuje się w kształcie kruków), nie da się tego inaczej określić jak: przepiękny. I całe dziesięć epizodów jest tak samo potraktowane jak dzieło sztuki - nie widziałam żadnych niedociągnięć, a moje oczy płakały ze szczęścia i z tak pięknej kreski.


Podsumowanie:

Według Powie [Ognista strzała-sama]:
Co można jeszcze powiedzieć o sezonie jesiennym? Prócz tego, że zaskoczył nas wieloma sportówkami, jednymi typowymi - siatkówka, łyżwiarstwo, rugby - oraz tymi mniej typowymi - walka na pośladki... To trzeba przyznać, że utrzymał się w bardzo pozytywnych klimatach. Owszem, wielu anime nie widziałam (przez pójście w zasadę: oglądam na bieżąco tylko dwunasto, trzynasto odcinkowe animce), ale z tych, które obejrzałam tylko jedno zawiodło: wspomniane wcześniej Nanbaka, a reszta? Reszta okazała się ponad przeciętnie dobra i ciekawa. Bez wahania mogę polecić każdą z wymienionych poniżej serii (oczywiście, oprócz Nanbaki). A teraz wspólnymi siłami zacznijmy sezon zimowy nowego roku, który na pierwszy rzut oka wydaje się mało zachęcający, lecz kto wie - może perełki gdzieś się pochowały i czekają na odkrycie.
  • Ajin 2nd Season
  • Bungou Stray Dogs 2nd Season
  • Drifters
  • Haikyuu!!: Karasuno Koukou VS Shiratorizawa Gakuen Koukou
  • Nanbaka
  • Occultic;Nine
  • Watashi ga Motete Dousunda
  • Yuri!!! on Ice
Według Puchie [Jellyfish-chan]:
No ten sezon był dla mnie dość przeciętny. Nie było żadnego anime, które bardzo by mnie zaskoczyło, wbiło w fotel i sprawiło, że czekałam wytrwale na następny odcinek. Było trochę kontynuacji - czy to drugich sezonów, czy dalszych odcinków anime z poprzedniego sezonu. Parę serii mnie rozczarowało, parę oglądałam z uśmiechem na ustach. Ogólnie nie będę narzekać, ale też nie uznam sezonu jesiennego 2016 za taki, który zapadnie mi w pamięć na długie lata.

2 komentarze:

  1. No, YoI najlepszym anime, przybij piątkę, Strzało!
    O kurczę, Strzało ;< Mnie się Nanbaka całkiem podobało. Może i było średnie, może i budżetu niewiele, ale jednak coś w tej głupocie wciągało, kreska też ciekawa. Do tego twórcy anime to trolle nad trollami, bo nawet w oryginale nie było takiego wkurzania odbiorcy jakimiś wstawkami fabularnymi z odwłoka, żeby tylko oddalić w czasie wyjasnienia XD Nawet znalazłam przekaz! Khem, khem, profesor mysza przedstawia – Nanbaka jest o tym, że każde dziwadło znajdzie swoje dziwadła, które go zaakceptują XD Boże, jaka ta seria jest głupia, ale humor do mnie nawet trafił, to chyba nie świadczy o mnie za dobrze... Może dlatego doceniłam Nanbaka, bo oglądałam je równolegle z Bloodivores, ugh.

    OBJECTION!!! Najlepszy ending to przecież ending z 10 epka YoI, no zawiodłam się XDDD

    Team Yuuri :<

    ,,Osamu Dazai z Bungou Stray Dogs, bo jego zapędy samobójcze i sam styl bycia"
    Trochę mnie triggeruje to anime przez to, że przed oglądaniem kojarzyłam znaczną część autorów i nie mogę przeżyć, że Akutagawa taki mhrock XD Polecam Kappy XD Osamu Dazai to taki bohater wyliczony na przyciągnięcie jak największej ilości fanek :< Jest po prostu zbyt zbyt, ale dzięki Mamoru Miyano nie umiem znielubić tej postaci, no za dobrze to gra, za dobrze. Udzieliła mi się chyba mania samobójcza Dazaia...

    Opening Drifters cudny, ale pozostanę przy mandze... Czyli nie tylko mnie ten opening przypomina op pierwszego Hellsinga C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piątka przybita, Myszo!
      No, kurczaczek, mnie Nanbaka swoją głupotą i absurdem znokautowało. Na szczęście ten element z wkurzaniem nie zdenerwował mnie, bo oglądałam z przerwami i nie uważam, że jest to jakaś tragiczna seria(tylko najsłabsza z tych co widziałam w tym sezonie) - w końcu planuję drugi sezon obejrzeć! ^^
      Klask, klask - brawo za dopatrzenie morału, nie spodziewałam się, że jakiś się w ogóle pojawił XD

      POPRAWKA: zgadzam się, to ED przechodzi do historii anime!

      Team Victor :> (Heh, przynajmniej się nie pokłócimy o to, czyim husbando jest Vicuś)

      Mamoru nie pomaga, dlatego to jest kolejny element mojego uwielbienia dla Dazaia. Poza tym był bad assem - a ja mam słabość do takich mrocznych typków, tym bardziej, jeśli mają nie po kolei w głowie. :3 Jak to udzieliła ci się mania samobójcza Dazaia...? O.o Komuś jeszcze się udzieliła?!
      Mangę mam w planach jak wyjdzie w całości ^^
      Btw. Czytam Stalking Killing i jestem z jednej strony usatysfakcjonowana a z drugiej zniesmaczona

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x