sobota, 6 lutego 2016

[Recenzja anime] - ''Prison School''

TYTUŁ: Prison School
TYTUŁ JAPOŃSKI: Kangoku Gakuen
ROK: 2015
STUDIO: J.C.Staff
LICZBA ODCINKÓW: 12
GATUNEK: Komedia, Ecchi, Romans, Szkolne, Seinen

OPIS SERII:

Prywatna Akademia Hachimitsu była szkołą przeznaczoną jedynie dla płci pięknej, ale czasy się zmieniły i od nowego roku postanowiono zmienić ją na koedukacyjną, tym samym otwierając bramy niebios dla każdego mężczyzny. Dokładniej dla pięciu, którzy zapewne wyobrażali sobie, że jak tylko pojawią się w Akademii wzbudzą zachwyt, wszelką falę ochów i achów i utworzą własne haremy oraz fancluby. Niestety - dla nich - marzenia oraz plany nie poszły po ich myśli i w ten sposób zostali skazani na własne towarzystwo. Niby mogliby przetrwać te kilka lat bez kontaktów ze swoimi uroczymi nie-koleżankami, ale jak to bywa z facetami - hormony wygrywają. I w ten oto sposób w umysłach napalonych nastolatków wykluł się plan idealny, między innymi: czemu by nie podglądnąć tych uroczych nie-koleżanek jak się rozbierają przed kąpielą? No czemu nie? Może dlatego, że przypadkiem twój telefon może wpaść do szatni dziewcząt? Może dlatego, że będziesz musiał po niego wtedy pójść i przypadkiem zostaniesz nakryty przez dziewczynę, którą polubiłeś? Może dlatego, że po tym jak jakimś cudem uda ci się uciec, to okaże się, że twoi przyjaciele-spiskowcy zostali nago związani na palach i wystawieni na widok publiczny, a ty zaraz do nich dołączysz? A może dlatego, że po tym całym upokorzeniu zostaniesz wrzucony na miesiąc do szkolnego więzienia, a tam czekają cię tortury psychiczne i fizyczne, bo tajna rada uczniowska, która cię złapała jest strasznie dziwaczna? ALE! Kto by się tym przejmował, kto by w ogóle o tym pomyślał? Po prostu niech sobie faceci idą podglądać...


FABUŁA:

Co mnie podkusiło do obejrzenia? Na pewno opis, który wydawał mi się czymś niewinnym (czytałam jedynie o pięciu chłopcach w szkole dla dziewcząt), czymś na miarę Kaichou wa Maid Sama tylko na odwrót - jak bardzo się myliłam! A drugim powodem sięgnięcia po serię były czyjeś słowa, już nie pamiętam czy blogera, youtubera lub kogoś innego, mówiącego o tym, że Prison School bardzo dobrze przyjęło się w Japonii (nie dziwię się), bo jest tak inne, że nigdzie nie spotkasz podobnego anime (zgadzam się) oraz ma wszystko to, co Japończycy lubią, czyli trochę psychologicznych zagrań, akcja, mnóstwo pięknych dziewcząt i tylko pięciu chłopców, ecchi i zagrania sadystyczno-masochistyczno-perwersyjne... Wiecie co, ja bym tego nie nazwała ecchi, bo to za łagodna etykietka. Raczej hentaiem też tego nie nazwę. Raczej... Ale wiadomym jest, że coś tutaj jest nie tak i jak chcesz to obejrzeć, to oglądaj na własną odpowiedzialność, bo jeśli masz słabą psychikę to szkody na umyśle gwarantowane. Osobiście oglądałam z cenzurą, która tym razem była moim wybawieniem, bo musiałabym zasłaniać oczy - tak, taka ze mnie panna wstydliwa. Nie wspominając o tym, że prawie przy każdym odcinku byłam czerwona jak burak oraz czasami wręcz zdegustowana poczynaniami trójki dziewcząt z Tajnej Rady Uczniowskiej. To jak autor je wykreował jest chore. Już nie chodzi mi o wygląd cycatej Meiko, ale o zachowania i ogólny styl bycia, który postaram się przybliżyć przy bohaterach. Do tego kadrowanie było przede wszystkim ustawione pod publikę męską, gdzie przykładowo mieliśmy prawie pięć minut patrzenia na bieliznę wspomnianej cycatej (po ogólnym przeliczeniu, ile razy jej bielizna jest wystawiona na widok publiczny, stwierdzam, że mogłoby to zając cały specjalny odcinek pod gatunkiem hentai). Nie brakuje tutaj dwuznacznych sytuacji nie tylko męsko-damskich, ale znajdzie się coś także dla fanów yuri i yaoi. Perwersja, taka jak podniecanie się od bicia, sikania na kogoś, czy rzucania wyzwiskami, jak najbardziej obecna. Dlatego też można rzecz: Prison School jest rajem dla zboczeńców! I to nie byle jakich zboczeńców, bo zboczeńców perwersyjnych! Oczywiście, zwykły otaku też może czerpać przyjemność z oglądania Kangoku Gakuen. Jak to?, zapytacie. Ano tak, że nawet jeśli nie uda się przyzwyczaić do zboczeństw, to i tak stwierdza się, że humor oraz mimika postaci jest rozbrajająca, a niektóre sytuacje są wręcz komiczne, przykładowo, kiedy dwóch bohaterów spiskuje o planie ucieczki pod prysznicem to trzeci z nich widzi i wyobraża sobie nie wiadomo co (pacz: yaoistki zrozumieją). Przyznaję, że śmiałam się przy każdym odcinku. Do tego dochodzi dosyć ciekawa historia, która ma wiele niespodziewanych zwrotów akcji, nie jest pewne jak się potoczą losy bohaterów, bo zawsze mają pod górkę, nie ma naciąganych rozwiązań, jak ma coś nie wyjść to nie wyjdzie, a nie w jakiś magiczny sposób się rozwiąże, poza tym trudności w działaniach przysparzają również niegłupie postaci, gdzie każda spiskuje, obserwuje i działa z różnymi skutkami. Można by powiedzieć, że jest tutaj nieco życiowej realności.
Żeby nie było: to bardzo bolesna i niechciana kara

BOHATEROWIE:

Tak jak pisałam: nie ma głupich postaci. Każda jest przebiegła, bystra, ma swoją historię, przyzwyczajenia, może działać na własną rękę, nie według utartego schematu, może zaszkodzić albo pomóc i to wszystko nadaje im realności. Żeby było jasne: charaktery są realne, wygląd nie koniecznie. Jakoś specjalnie nie darzyłam żadnej z postaci sympatią, ani tym bardziej ich nie polubiłam, ponieważ każda miała albo zrobiła coś, co mnie zirytowało i odrzuciło. Wymieniając po kolei, to nie spodobał mi się wygląd Meiko, była strasznie przerysowana, dotyczyło to jej wyglądu, zachowania, ''karania'' chłopaków, torturowania i ogólnie jej kadrowania przez reżysera i autora mangi. Hana podpadła mi swoimi perwersjami z tym sikaniem, biciem każdego po kolei bez powodu oraz zachowywaniem się jak małe rozwydrzone dziecko. Mari była ciekawa, bo miała jakieś nadnaturalne zdolności, dzięki którym kontrolowała kruki, ale brak wyrozumiałości, chęci zrozumienia facetów oraz jej zołzowatość trafiły na jej niekorzyść. Andre przerażał mnie swoją twarzą i fetyszem, podobnie było z Gakuto i jego mimiką, Shingo był szują i idiotą, a teraz o dziwo Kiyoshi jako główny hero wydawał się w porządku, tak samo było z Joe, jego hodowlą mrówek oraz przeklinaniem po angielsku jako riposty na ważne tematy. Obaj byli okej. A! I zapomniałam o tym świetnym dyrektorze, który zawsze miał wpadki ze swoim hobby i tak śmiesznie kończył zdania. Facet-geniusz. Dziwię się, że Mari go toleruje.
Co do relacji piątki naszych facetów to zostały przedstawione w ciekawy sposób - mieli swoje kryzysy, takie jak nadwyrężenie zaufania czy zdrada, lecz również potrafili się po tym pozbierać w imię przyjaźni i wspólnych wyższych celów. Intrygująca była też lojalność Meiko względem Mari i zastanawiam się, czym to mogło być spowodowane...

GRAFIKA:

Wyjątkowo ładna. Żywe barwy, szczegółowość, dopracowane tła i jest bardzo dynamicznie. Dodatkowo kreska jest bardzo charakterystyczna dla Prison School - i w mandze i w anime - ponieważ postaci mają ciekawie rysowane oczy, usta i ogólnie układ włosów - tak, zwróciłam na to uwagę. Reżyserzy i rysownicy idealnie oddali mimikę bohaterów, gagi mimiczne i emocje. Świetnie się na to patrzyło - wzbudzało emocje, przede wszystkim płacz ze śmiechu - i trzeba przyznać, że grafika jest właśnie największą zaletą.

MUZYKA:

Zacznę od mało interesującego endingu, który był po prostu tak słaby, że go przewijałam. Ale opening... To zupełnie inna historia. Najpierw nie byłam do niego przekonana - rytm śpiewania wydawał mi się, jakiś dziwny, ale z czasem odkryłam, że zaczyna mnie prześladować, a jak coś zaczyna mnie prześladować i cały czas rozbrzmiewa w mojej głowie to musi być albo bardzo dobre albo koszmarne. Ai no Prison na szczęście okazało się czymś bardzo dobrym, co odsłuchiwałam zawsze, a nawet przewijałam kilkakrotnie, by móc jeszcze raz posłuchać. Sceneria i kadrowanie podczas piosenki też jest wykonane bosko, dlatego nie pozostaje mi nic innego jak chwalenie OP.

PODSUMOWANIE:

Kangoku Gakuen było szokującą, bulwersującą i kontrowersyjną serią, która wyróżnia się dziwnym humorem, zboczeństwami, sporym przerysowaniem sytuacji i cudowną kreską. Nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobało, jak mi się podobało, bo jest to coś nowego, co zapewnia dobrą zabawę i przede wszystkim ogrom śmiechu. Niektórzy mogą stwierdzić, że jest to dla nich zbyt dziwne anime - nie zdziwię się - a niektórym może się bardzo spodobać ze względu na tematykę i mnóstwo dwuznaczności, kobiecych ciał i patologii. Polecam osobom o silnej psychice i które mają więcej niż szesnaście lat, bo w dalszym ciągu przestrzegam: ta bajka nie jest dla dzieci.


OCENA:

Ocena fabuły: 7
Ocena bohaterów: 7
Ocena grafiki: 9
Ocena muzyki: 7
Ocena ogólna: 7

4 komentarze:

  1. Czytałam mange i byłam zachwycona. Wiesz, do tej serii trzeba znać trochę ecchi, wtedy dostrzeżesz, że Prison School przede wszystkim opiera się na autoparodii i przerysowaniu fanserwisu.
    O tak, spiski najlepsze ^^ To ma po prostu genialnie zrobioną fabułę i bohaterów. Tu bym się kłóciła, że nie ma głupich postaci, bo to nieprawda. Bohaterowie sa zróżnicowani pod względem inteligencji.
    ,,Wymieniając po kolei, to nie spodobał mi się wygląd Meiko, była strasznie przerysowana, dotyczyło to jej wyglądu, zachowania, ''karania'' chłopaków, torturowania i ogólnie jej kadrowania przez reżysera i autora mangi."
    Przecież właśnie o to chodziło :D Autor świetnie wykombinował – dam taki półfanserwis, który ma i bawic, i radować specyficzną część widowni.
    W drugim sezonie będzie więcej o przeszłości i motywacji dziewcząt, wtedy dowiemy się, dlaczego Meiko i Hanie było tak łatwo nimi pomiatać. Autor piknie psychologicznie to rozwinie, no i będą świetne nowe wątki.
    ,,Shingo był szują i idiotą,"
    Nie przesadzajmy! Tutaj właśnie mamy to, że autor przedstawia postacie z kilku stron, nikt nie zachowuje się cały czas w porządku. Motywacje są złożone. Serio, ja się Shingo nawet nie dziwię. Trzeba się wczuć w bohatera.
    Właśnie o ojcu i Mari będzie jeszcze potem. To też wiele wyjaśni.
    ,,Intrygująca była też lojalność Meiko względem Mari i zastanawiam się, czym to mogło być spowodowane..."
    Czekaj na drugi sezon :DDD
    Ten opening jest przepiekny, uwielbiam, śpiewam, słucham, oglądam.
    (Muszę w końcu kupić drugi tom omnibusa tej mangi od Yen Pressu, ale nie wiem, czy SJG w końcu nie wyda...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za mangę prawdopodobnie się zabiorę, dopiero wtedy, gdy wyjdzie w całości na internetach.
      Trochę ecchi poznałam, ale nie wiem dlaczego, nie wpadłam na to, że to był specjalny zamysł autora (chociaż po twoim spostrzeżeniu wydaje się to oczywiste) XD.
      Z chęcią poznałabym te różne niewiadome, jakie zostawił pierwszy sezon anime, ale wątpię, żeby powstał drugi - jak na razie jest zapowiedziane na marzec jedno ova.
      Opening nadal mnie prześladuje :D
      Ja na twoim miejscu zapytałabym SJG czy wydadzą czy nie ;)

      Usuń
  2. Jeśli wstydzisz się oglądając pierwszy sezon, to powiem tylko, że potem jest coraz gorzej (mi to nie przeszkadza szczerze mówiąc), ale ogólnie akcja pozostaje ciekawa i przezabawna. Za jakiś miesiąc/dwa chyba wyjdzie drugi sezon! Pozdrawiam~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Drugi sezon - obejrzę! Ze wstydem lub bez! :D

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x