środa, 22 lutego 2017

[Recenzja anime] - "Watashi ga Motete Dousunda"

TYTUŁ: Watashi ga Motete Dousunda
ROK: 2016
STUDIO: Brain's Base
LICZBA ODCINKÓW: 12
GATUNEK: Romans, Komedia, Szkolne

OPIS SERII:

Kae jest fanką mang, które opowiadają historie miłosne między mężczyznami. Jest tak zakręcona na tym punkcie, że z radością swata w swojej wyobraźni kolegów z klasy. Kategoryzuje chłopaków w kategoriach seme i uke niezależnie od tego, jakiej orientacji faktycznie są. Jednak dotychczas pozostawała w swoich działaniach niezauważona. To wszystko zmienia się, gdy chudnie, a przez to pięknieje w oczach kolegów. Teraz chłopcy zaczynają zabiegać o jej względy. Choć ona woli ich łączyć w pary jednopłciowe.


FABUŁA:


Nie jestem pewna, co podkusiło mnie do tej serii. Wydaje mi się, że diabeł zwany Powie mi podpowiedział, że powinnam przyjrzeć się temu anime, ponieważ jest zabawne. W związku z tym spróbowałam. I pierwotnie było naprawdę źle. Po pierwszym odcinku byłam zbulwersowana płytkością, jaką reprezentuje ta produkcja. Wydawało mi się, że Watashi ga Motete Dousunda będzie chwaliło ocenianie po pozorach i zachęcanie do relacji z ludźmi tylko ze względu na ich wygląd. Bo tak jest - Kae była niezbyt urodziwa, a przez to jeden z piątki adoratorów jej szczerze nie lubił. Dwójka za nią zawsze przepadała, a pozostała dwójka miała dość neutralny stosunek. Gdy jednak nagle wypiękniała - wszyscy padli jej do stóp i zaczęli wychwalać pod niebiosa. W związku z tym spodziewałam się, że obejrzę tę serię, owszem, ale tylko po to, aby w recenzji skrytykować ją z góry na dół. Taki miałam plan, ale moje zdanie trochę się zmieniło.
Nie będę nadawać Watashi ga Motete Dousunda głębi, której nie posiada, ponieważ mija się to z celem. W dosadny sposób pokazuje, jak wygląd zmienia stosunek ludzi do danej osoby. Szczęśliwie w pewnym momencie opuszcza ramy "wygląd jest najważniejszy" na rzecz "pod tą powierzchnią kryje się osoba". I chociaż do niektórych postaci mimo dwunastu odcinków dalej nie jestem przekonana, ponieważ ich powierzchowność mnie razi, to całej fabuły nie mogę skreślić.
Warto wspomnieć, że jest to ciekawa komedia. Nie przeczę, w momencie, gdy przestałam się denerwować na płytkość, którą reprezentowali niektórzy z bohaterów, to śmiałam się do rozpuku. Gagi sytuacyjne oraz komiczne zachowania Kae były wprost niesamowite. To jej barwna osobowość oraz zainteresowania (i ich wpływ na otaczające dziewczynę osoby) sprawiają, że największy ponurak uśmiechnie się w trakcie oglądania. To chyba największa zaleta aspektów fabularnych, ponieważ reszta nie reprezentuje się już tak bardzo wyjątkowo.
Historie są zabawne, ale dość przewidywalne. Nie spodziewajcie się nieoczekiwanych zwrotów akcji, chociaż... niektóre odcinki mogą być zaskakujące ze względu na reprezentowaną swoistą absurdalność. Nie oznacza to jednak, że Watashi ga Motete Dousunda jest złe. Tak naprawdę to bardzo lekka, przyjemna i zabawna seria, przy której nie można się znudzić. Oczywiście, jeżeli nie jest się zdenerwowanym przez zachowania oraz tok rozumowania bohaterów.
Niestety są pewne błędy logiczne, które trochę bolą przy oglądaniu. Absurdalność sięga momentami poza skalę i sprawia, że można unieść brwi bardzo wysoko i zastanawiać się: jak? Powodem jest choćby nagła przemiana wyglądu (a przy tym głosu) Kae. Doprawdy, jestem przekonana, że wiele kobiet zabiłoby za wiedzę, jak osiągnąć jej przemianę w tak krótkim czasie z tak dobrym efektem.


BOHATEROWIE:

Postacie są różnorodne. Każdy z sześciu głównych bohaterów jest inny i przez to można powiedzieć, że interesujący. A przynajmniej tak można powiedzieć, jeżeli akurat przepada się za daną postacią. W spojrzeniu na adoratorów Kae, można ich przedstawić w bardzo prosty sposób. Kojarzycie te gry, w których umawiacie się na randki z facetami i prowadzicie dialogi? Zazwyczaj każdy stanowi pewien archetyp człowieka. Tutaj jest bardzo podobnie.
Niestety trzy-piąte tego grona to osoby niezwykle powierzchowne. Wspomniałam już o tym przy fabule. Jedna z osób z początku szczerze nienawidziła Kae, jednak po jej zmianie wyglądu - od razu ją pokochał. Inna postać lubiła Kae tylko w przypadku, gdy wyglądała dobrze. A cała trójka tylko udawała, że akceptuje jej zainteresowania. W związku z tym na początku miałam naprawdę złe zdanie na temat postaci. Bulwersowały mnie i miałam ochotę rzucić w nich czymś ciężkim.
Szczęśliwie przechodzą przemianę. Po części. Ci, którzy wcześniej mieli raczej negatywny stosunek do Kae jakoś zaczęli ją akceptować ze względu na osobowość, a nie ładną buźkę. Odetchnęłam z ulgą, gdy zobaczyłam, że z postaciami męskimi w tej produkcji nie jest aż tak źle. Nie oznacza to jednak, że ich polubiłam. Wspomniana wcześniej trójka do samego końca została w sferze - najlepiej się wypchajcie i zostawcie Kae w spokoju.
Dlaczego pozostałe dwie osoby da się bardziej lubić? Ze względu na to, że jakoś od początku przychylniej spoglądali na Kae. Widzieli w niej więcej niż fasadę. Szanowali jej zainteresowania oraz nie kierowali się w swoich działaniach płytką zazdrością. To własnie dlatego te osoby od razu u mnie zapunktowały.
Nie zapominajmy o Kae! Na początku bałam się, że będzie mnie denerwować. Jakie było moje zaskoczenie, gdy szczerze ją polubiłam! Reprezentuje typ osoby, która jest otwarta na ludzi, ufna, akceptuje wszystkich i zawsze pomoże bliskim osobom. Jest odważna, prezentuje pewność siebie i gdybym poznała ją w prawdziwym życiu, to z chęcią zostałabym jej przyjaciółką. Choć zapewne nie zabrakłoby momentu sceptycznego spojrzenia.
Podsumowując, uważam, że postacie są różne, na swój sposób ciekawe, ale bardzo sztampowe. Widać w nich pewną schematyczność, typowość. Nie powiem też, aby były to postacie, które da się lubić.


GRAFIKA:

Grafika jest dużą zaletą tej serii. Trzeba przyznać, że jest naprawdę ładna i staranna. Twórcy zadbali o to, aby postacie pozytywnie spełniały nasze oczekiwania estetyczne. A przynajmniej moje spełniły. Pozornie kreska nie jest wyjątkowa, może niekoniecznie wyróżnia się na tle innych. Niemniej staranność o jaką zadbano daje bardzo dużo.
Na czym warto się skupić, to zmiana kreski w przypadku zabawnych sytuacji. Postacie są rysowane wtedy w uproszczony sposób, np. jako pseudo-chibi. Nadaje to pozytywnego wydźwięku i zdecydowanie podkreśla komizm chwili. W takich momentach również nie zapomniano o dbałości o szczegóły!



MUZYKA:

Raczej nikogo nie zaskoczę stwierdzeniem, że melodie w tle są typowe. Czasami mam wrażenie, że komedie obyczajowe mają bardzo podobny podkład. Rzadko kiedy można wyróżnić coś nietypowego, wpadającego w ucho. I niestety w tym przypadku jest dokładnie tak samo. Melodie umilają nam śledzenie losów postaci, są dobrze dopasowane do sytuacji, ale nie posiadają w sobie "tego czegoś". Brak im nietypowości, ciekawych uderzeń.
Co innego opening oraz ending. Możliwe, że nie jest to mój typ muzyki i raczej nie będę słuchać tych piosenek w drodze na uczelnię, ale nie będę ich też krytykować. Obydwa utwory pasują do wydarzeń, które są przedstawione w anime. Ba! Bardzo trafnie opisują z czym będziemy mieli do czynienia. A biorąc pod uwagę pierwsze i ostatnie sceny anime, które stanowią klamrę, to treść openingu idealnie wpasowuje się jako połączenie. 




PODSUMOWANIE:

Recenzja jest dość krótka - mam tego świadomość. Jednak w tej serii nie było za bardzo na czym się rozwodzić. W związku z tym wszystko jest przedstawione w telegraficznym skrócie. Czy warto oglądać? Jasne. Jest to fajna, lekka komedia na gorszy dzień. Jeżeli nie oczekuje się za wiele od tej produkcji, to można się nieźle bawić.

OCENA:

Ocena fabuły: 7
Ocena bohaterów: 6
Ocena grafiki: 9
Ocena muzyki: 7
Ocena ogólna: 7

5 komentarzy:

  1. Czytałem kiedyś mange, ale dropnełem tylko i wyłącznie z braku czasu (jak niestety większość innych pozycji i seriali).
    Jak zawsze widzę że macie ZACNE gusta, radym jestem móc odwiedzać ten przedni blog a szanowne Damy niechaj postują więcej bo nudy u mnie w biurze ;3

    Dziekuje za kolejny dobrze spędzony czas
    Krzysztof

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło nam to czytać :) Cieszymy się, że możemy umilać Ci dzień swoimi tekstami!

      Usuń
  2. "Bo tak jest - Kae była niezbyt urodziwa, a przez to jeden z piątki adoratorów jej szczerze nie lubił."

    Czy on jej nie lubił jak była gruba, potem jak wyładniała to ją polubił, a ona nie miała absolutnie NIC przeciwko? To brzmi jak taka typowa bohaterka-kluska (i wcale nie chodzi mi o masę...). Aż się zachłysnęłam. Sama chyba przerzuciłabym go przez kolano, bo z opisu brzmi jak taki typowy cham z anime, a takich ścierpieć nie mogę.
    Ogólnie to anime nie dla mnie. Recenzja nawet mnie zachęciła, ale to nie moje klimaty i po prostu wiem, że tego nie przemęczę. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale magicznie jest ok jesli:
      Ten HAM jest przystojny, a w animu to tylko tacy

      Usuń
    2. Jak była gruba - nie lubił jej - gdy była ładna - lubił ją - gdy potem jeszcze raz przytyła - znowu miał awersję. Przykre, ale prawdziwe, że dwie postacie takie są. Główna bohaterka zdaje się nie zauważać tej zależności. Ona w ogóle nie dostrzega, że tamta grupa się nią interesuje jako potencjalną partnerką.
      Jeżeli masz się męczyć, to faktycznie tego unikaj!

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x