poniedziałek, 23 listopada 2015

[Konfrontacja] - ''Diabolik Lovers''

TYTUŁ: Diabolik Lovers
ROK: 2013
STUDIO: Production I.G/ Zexcs 
LICZBA ODCINKÓW: 12
GATUNEK: Harem, Szkolne, Shoujo, Wampiry

OPIS SERII:

Yui Komori zostaje wysłana przez swojego ojca do pewnej rezydencji w której ma zamieszkać na czas nieokreślony. Jak się okazuje w posiadłości znajduje się tajemnicza szóstka rodzeństwa, która zachowuje się w dość niecodzienny sposób - wręcz można by rzec: upiorny sposób. Pojawiają się znikąd, liżą jej szyję i mają nienaturalnie wystające długie kły. Wraz ze świadomością, że jest otoczona przez szóstkę wampirów Yui próbuje uciec i przez przypadek? ląduje w zamkniętym i nieodwiedzanym od dawna pokoju. Tam, przez znalezienie dziennika, dowiaduje się, że tak naprawdę tata nie jest jej biologicznym ojcem, a ona sama została przysłana do domu Sakamakich nie bez przyczyny. Czy Yui dowie się do czego została przeznaczona...?

FABUŁA:

Tak słowem wstępu konfrontacje musiały zaistnieć, bo nie zawsze dwie osoby zgadzają się co do oceny jakiegoś anime czy mangi i tam gdzie jedna widzi większość plusów, tam druga dostrzega prawie same minusy. Dlatego też jedna jako fanka Diabolik Lovers pokaże za co kocha tę serię, a druga jako wróg przedstawi to co jej się nie podobało. Jak wyjdzie ogólny rozrachunek? Zobaczymy!

Powie [Ognista strzała-sama]: Zacznę od tego, że oglądałam to anime, kiedy odcinki ukazywały się co tydzień, a ja sama miałam hopla na punkcie nieśmiertelności, picia krwi i ogólnie przystojnych wąpierzów. Sam pomysł na wampiryczny harem okazał się dla mnie bardzo atrakcyjny i z niecierpliwością oraz ogromną ekscytacją wyczekiwałam i oglądałam każdy z odcinków (przyznam, że niektóre potrafiłam zobaczyć do trzech razy, a to wszystko przez krótki czas ich emisji - niecałe 14 minut! Toż to zbrodnia!). Jako romantyczna animaniaczka miałam już do czynienia z wieloma haremami, poznałam mnóstwo historii, pełno przystojnych bishów oraz głupkowate bohaterki. A kiedy tak spojrzę na te wszystkie serie, to bez wahania mogę powiedzieć, że Diabolik Lovers jest z nich najlepsza (no dobra, Hakuouki również). Fabuła nie jest jakaś wybitna, ale trzeba przyznać, że oryginalna, tajemnicza oraz nieoczywista. Zagadki związane z Yui, tajemnice z przeszłości Sakamakich oraz problemy, które nawarstwiają się pod koniec - są tym wszystkim, co emocjonowało, zaskakiwało i przyprawiało o dreszcze (te przyjemniejsze i te mniej). Dobrym zabiegiem od twórców było równe skupienie się na relacjach Yui z każdym z braci, tudzież wszyscy dostali swoje pięć minut, dzięki czemu fanki mogły mieć zaciesz widząc swoich ulubieńców. I chociaż rzuca się w oczy to, że Ayato jest głównym bishem i dostaje więcej czasu w anime, to osobiście poczułam się zadowolona, że pozostali także mieli okazję zaprezentowania się. Ciekawym dodatkiem są także zakończenia każdego odcinka, gdzie mamy specjalne karty z postaciami, takie jak ta (klik!) albo ta (klik!) przy których każdy z bohaterów mówi jakiś charakterystyczny dla niego tekst - mnie się podobało :3.

Puchie [Jellyfish-chan]: Powie lubi wampiry. Ja swego czasu też się nimi zachwycałam, ubóstwiałam "Pamiętniki wampirów". Jakieś serie anime związane z wampirami również widziałam (na pewno była to "Karin" i... to takie, którego tytułu nie pamiętam, ale też mi się nie podobało). Z czasem ta ogromna miłość zniknęła i teraz bardziej mnie te stworzenia bardziej irytują. Było ich po prostu za dużo: w książkach, filmach, serialach, anime, mangach - czymkolwiek.
Zacznę od tego samego, co moja szanowna nemezis. Harem - to musiało być kiepskie. Niestety to bardzo przykre, ale prawdziwe: zdecydowana większość haremów anime wychodzi po prostu beznadziejnie. Wszyscy się rzucają na główną bohaterkę, której zazwyczaj brakuje połowy mózgu. Nie inaczej jest tutaj. Skoro jednak odcinki trwały dość krótko, to oglądałam dalej, ciekawa czy akcja w jakikolwiek sposób się rozwinie.
No niestety: nie rozwinęła się. Były jakieś tam tajemnice, to fakt, ale musiały być naprawdę słabo rozwinięte skoro już nie bardzo pamiętam, co tak naprawdę było skrywane. Ta seria nigdy nie wzbudziła we mnie żadnych emocji. Nie sprawiła, że wyczekiwałam na kolejne odcinki, że byłam ciekawa, jak się to potoczy. Bo nie było na czym gdybać. Główna bohaterka z jakiegoś powodu, mówiąc kolokwialnie, jarała wszystkie wampiry. Do tego zamieszkała z nimi, a więc każdy z rodzeństwa próbował ją wykorzystać - woho. Te wydarzenia były otoczone "mhroczną" przeszłością braci. 

BOHATEROWIE:

Powie [Ognista strzała-sama]: Owszem, Yui jest słodką idiotką, niezdarą oraz typową haremową dobrą dziewczyną, zawsze pomagającą i martwiącą się o innych, ale ci co oglądają ten gatunek to powinni być już do tego wszystkiego przyzwyczajeni. Ja się przyzwyczaiłam i przez to, aż tak nie wkurzałam, gdy Yui zamieniała się w kukiełkę nie mogącą nic zrobić, tylko pozwalającą siorbać z siebie krew. Uwierzcie mi, tutaj jest przynajmniej trochę waleczna i stawia słowny upór, ale w drugim sezonie to już nawet nie kiwnie palcem. Bracia Sakamaki, innymi słowy sadyści z wychowania, są barwnymi postaciami. Każdy inny, niebezpieczny, seksowny i spaczony psychicznie. Ogromnym uwielbieniem darzę przede wszystkim Ayato - wielkiego Ore-sama z jego naleśnikowymi i płaskimi żartami na temat Yui - następnie Shuu, najstarszego syna, wiecznie śpiącego w różnych dziwnych miejscach (np. w wannie z wodą) i wyglądającego zawsze, jakby miał na wszystko wywalone - oraz Subaru, agresywnego najmłodszego syna, który by tylko niszczył ściany i wymachiwał sztylecikiem. Kocham całą trójkę. Bo jeśli chodzi o dziwnie spaczonego chłopaczka z miśkiem, kolesia w kapelusiku powtarzającego cały czas: Bitchi-san oraz wyrachowanego okularnika to nie przypadli mi do gustu. Wkurzające typki.

Puchie [Jellyfish-chan]: Okay, postacie. Zacznę od Yui. Po pierwsze idealnie wpasowała się w koncepcję durnych dziewczyn z anime haremów. Jest po prostu głupia. Brakuje jej co najmniej połowy mózgu. Możliwe, że w ogóle go nie ma. Jest tak głupia, że praktycznie nie da się wytrzymać jej obecności na ekranie. Mieszka z psychicznymi wampirami, a jednak nic szczególnego nie robi, aby poprawić swoją sytuację. Jest mimozą jakich mało na tym świecie (i całe szczęście, bo można by oszaleć w towarzystwie takich "laleczek"). Yui ma odgrywać znaczącą rolę w tej serii, a zamiast tego wszystko opiera się tylko i wyłącznie na tym, że wszyscy się zachwycają bezwolną kukiełką, która nie potrafi zadbać o swój los. Może i Powie się pogodziła z tym, że ona jest taką bohaterką, ale mnie to wkurzało i chyba najbardziej wpłynęło na negatywną ocenę tej serii.
Jeżeli chodzi o chłopaków. To standardowo mamy różne typy, aby oglądające tą serię dziewczyny mogły się zachwycać danym facetem. Każdy posiada jakieś inne cechy charakteru, aby zadowolić tłumy. Jak dla mnie nie było w nich nic takiego nadzwyczajnego. W gruncie rzeczy w ogóle mnie nie zachwycili, bo jak tu się zachwycić, skoro nie zachwyca! 

GRAFIKA:

Powie [Ognista strzała-sama]: To co pierwsze przychodzi mi do głowy to: oryginalna. Postaci nie wyglądają tak samo, faceci są przystojnie narysowani, Yui jest słodka, a szkolne mundurki i ogólnie style ubierania są różnorodne. Szczególnym podziwem darzę sposób rysowania oczu - po prostu mogłabym patrzeć i odrysowywać je w nieskończoność. Poza tym, dzięki przyciemnianiu pomieszczeń oraz gotyckim elementom, mroczny i tajemniczy klimat został wzbogacony.

Puchie [Jellyfish-chan]: Nie mogę się wszystkiego aż tak czepiać. Kreska nie była aż tak tragiczna. Nie powiem, aby mnie poruszyła, ale była w porządku - staranna. Bo nie mogę powiedzieć, że mi się podobał sposób w jaki zostały narysowane postacie, bo jednak jak dla mnie to są bishowie z zasady, a nie dlatego, że są fajni. Ale to już są moje odczucia związane z tym, że mi się styl nie podoba. Bo jednak, starając się o obiektywizm, tak źle nie jest. Tylko powiedzcie mi: dlaczego oczy prześwitują im przez włosy? 

MUZYKA:

Powie [Ognista strzała-sama]: Minęły prawie dwa lata, a ja nadal słucham na okrągło ścieżki dźwiękowej z DiaLovers i to nie tylko wspaniałego openingu, który zawładnął moim sercem, lecz również piosenek nagranych na potrzeby gry. Od zwykłych muzyczek, po piosenki wykonywane przez każdego z Sakamakich przykładowo Kanato (klik!) albo Subaru (klik!) - chyba nigdy mi się nie znudzą. Cała muzyka skomponowana do serii jest bardzo klimatyczna i słucha się jej z ciarkami na plecach - ten efekt wywołuje przede wszystkim ending z niespodziewanie mocnymi brzmieniami. Wspominając jeszcze o OP to samo wykonanie i piosenka są hipnotyzujące - śmieszne jest jedynie to, że pod koniec wszyscy gryzą Yui nie w szyję, ale w twarz XD.

Puchie [Jellyfish-chan]: No ja nie słuchałam nałogowo muzyki z tej serii. Na rzecz tej konfrontacji musiałam sobie przypomnieć, jaki właściwie był opening. Prawdopodobnie, gdy Powie przeczyta te słowa, to zacznie się denerwować, jak mogę nie pamiętać, ale taka prawda. Ogólnie w anime nigdy nie zwracam szczególnej uwagi na muzykę. W tym przypadku było podobnie. Po przesłuchaniu paru utworów stwierdzam, że u mnie nie wywołały dreszczy. I co więcej powiedzieć? Taka prawda. 

OP - ''Mr. Sadistic Night'' - Hikaru Midorikawa (Ayato) & Kousuke Toriumi (Shuu)
ED - ''Nightmare'' - Yuuki Hayashi


PODSUMOWANIE:

Powie [Ognista strzała-sama]: I to tyle ode mnie. Jak można było zauważyć kocham Diabolik Lovers i moja fascynacja tą serią nadal się nie skończyła i raczej nie skończy przez kolejne lata, bo w głowie będę mieć myśli o drugim sezonie. Jako główne plusy mogę podać: ciekawe postaci męskie, wspaniała grafika i muzyka, krótkie odcinki i nie dość oczywista fabuła. Polecam maniakom haremów i wampirów!

OCENA Powie:
Ocena fabuły: 7
Ocena bohaterów: 9
Ocena grafiki: 10
Ocena muzyki: 10
Ocena ogólna: 8

Puchie [Jellyfish-chan]: Dno. Dno totalne. Nie polecam nikomu. Poważnie: trzymajcie się jak najdalej tylko możecie. Seria nie oferuje nic ciekawego: fabuła jest słaba, bohaterowie irytujący, a przeciętna muzyka i kreska to za mało, aby uratować honor "Diabolik Lovers" (o ile można tu mówić o jakimkolwiek honorze). Jak dla mnie nie warto sięgać po tą serię i tracić na nią czasu. Jedyny plus jest taki, że odcinki są krótkie. Dzięki temu nawet jeżeli ktoś to obejrzy, to aż tak dużo czasu na to nie straci. 

OCENA Puchie:
Ocena fabuły: 3
Ocena bohaterów: 2
Ocena grafiki: 5
Ocena muzyki: 5
Ocena ogólna: 4


OCENA UŚREDNIONA:

Ocena fabuły: 5
Ocena bohaterów: 5
Ocena grafiki: 7
Ocena muzyki: 7
Ocena ogólna: 6

4 komentarze:

  1. Obejrzałam pierwszy odcinek i recap - tyle mi w zupełności wystarczy. Postaci pokroju Yui są według mnie po prostu denerwujące, a zwłaszcza w otoczeniu krwopojczych bishów. Ogólnie spośród anime, w których jest sporo gryzienia (a takich nie widziałam za wiele) najmilej wspominam chyba "Strike the Blood". Muzyka mnie nie zachwyciła, ale była w porządku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też oglądąłam Diabolik Lovers podczas emisji. c: Muszę przyznać, że po tych dwóch latach już nawet nie pamiętam fabuły tego anime... Oceniłam je dosyć nisko, bo na cztery punkty, ale to głównie ze względu na Yui, która bardzo mnie irytowała. :<
    Według mnie krótkie odcinki są mocnym plusem tego anime - dzięki temu seria się nie dłuży i oglądanie jej nie męczy tak bardzo, jak mogłoby się to wydawać. c:

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja akurat podzielam opinię nr 2 chociaż w sumie nie do końca, bo obejrzałam tylko połowę pierwszego odcinka, a nie mam w zwyczaju krytykowac czegoś, czego nawet do końca nie obejrzałam. Zrezygnowałam bo po prostu uznałam, że odwrócone haremówki to już nie moja bajka. ^^"

    OdpowiedzUsuń
  4. Obejrzałam cały pierwszy sezon i podzielam zdanie Puchie - seria była tak głupia, że aż śmieszna i tylko dlatego udało mi się to obejrzeć do końca. Zupełnie jakby postacie prześcigały się, kto zrobi gorsze wrażenie. Choć mistrzynią nieogaru i tak jest Yui.
    Dzięki za notkę. Fajnie poczytać coś zrecenzowanego na dwa fronty :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x