niedziela, 29 listopada 2015

[Recenzja anime] - "Rokka no Yuusha"


TYTUŁ: Rokka no Yuusha
TYTUŁ ANGIELSKI: Rokka: Braves of the Six Flowers
ROK: 2015
STUDIO: Passione
LICZBA ODCINKÓW: 12
GATUNEK: Akcja, Fantasy, Magia, Tajemnice, Przygoda, Super moce

OPIS SERII:

Świat jest zagrożony przez potężnego demona Majina. Kiedy on się odradza, a jego sługi zaczynają sprawiać kłopoty ludziom Bogini Losu wybiera sześciu Bohaterów, którzy mają uratować świat - po raz kolejny. Zostają oni "oznakowani" pieczęcią w kształcie kwiatu o sześciu płatkach. To właśnie ten symbol oznacza, że dana osoba jest tytułowym Bohaterem. 
Adlet Mayer jest pewny siebie i przekonany o tym, że można go śmiało nazywać najsilniejszym człowiekiem na świecie. W związku z tym chłopak przybywa do stolicy, aby zaprezentować swoje umiejętności przed władcą. Szybko zostaje za swój wybryk i naruszenie wszelkich zasad aresztowany i zamknięty w celi. Mimo to Adlet nie traci nadziei na to, że wkrótce zostanie wybrany na jednego z Bohaterów Sześciu Kwiatów. Cierpliwie czeka w swojej celi, aż w końcu na jego dłoni pojawia się pieczęć.
Zostaje wtedy uwolniony przez księżniczkę Nashetanię, która również została wybrana na jednego z Bohaterów. We dwójkę wyruszają w miejsce, w którym powinna spotkać się cała grupa. Gdy jednak docierają na miejsce okazuje się, że jest ich siedmioro. A to oznacza, że jedna z osób podszywa się pod Bohatera...

 

FABUŁA: 

Zanim zaczęłam oglądać tę serię, to wielokrotnie jej tytuł przewijał się na różnych stronach. W końcu uznałam, że skoro ten tytuł tak bardzo mnie napastuje w każdym możliwym miejscu, to muszę to zacząć oglądać. Po czterech odcinkach zrobiłam sobie przerwę, aby powrócić do tego anime, gdy skończono emitować serię. Przerwałam nie bez powodu - byłam bardzo ciekawa, kto jest Siódmym Bohaterem, przez co natknęłam się na kilka komentarzy oznaczonych słowem "spoiler". Dowiedziałam się, kto jest oszustem i straciłam całą zabawę. Poznanie prawdy było błędem, bo potem oglądałam każdy odcinek z myślą "Jak możecie nie wiedzieć kto jest Siódmym?!". Gdybym tego nie zrobiła, to prawdopodobnie bardziej wciągnęłabym się w fabułę. Choć, niekoniecznie. 
Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Rokka no Yuusha na początku jest bardzo ciekawa, zachęca do dalszego oglądania, bo mimo że można to uznać za coś typowego (grupa wybranych osób musi ocalić świat przed zbliżającym się złem), anime zapowiadało się na intrygujące. I niestety musieli to zepsuć. Widzicie, jeżeli spodziewacie się wspaniałej walki z głównym antagonistą, to was muszę rozczarować: tego nie będzie w tych dwunastu odcinkach. I zakładam, że jakby doszło do dalszej ekranizacji to widzom długo przyszłoby czekać na ostateczną walkę. 
Jedną trzecią tej serii zajmuje dotarcie Bohaterów do odpowiedniego miejsca. Gdy już się tam znajdują można przewidzieć, że dojdzie do jakiegoś sporu. Ale nie spodziewałam się, że będzie on trwał pozostałe dwie trzecie odcinków... Przez cały ten czas Bohaterowie kłócą się, sprzeczają i biją, próbując odkryć, kto się podszywa. I o ile niektóre momenty są naprawdę ciekawe, tak wydaje mi się, że z czasem się to po prostu dłuży i nudzi. A wtedy można szału dostać, kiedy wspaniali Bohaterowie nie potrafią dojść do tego, kto jest fałszywy (tym bardziej, gdy zna się prawdę. 
Myślę, że fabuła mogła zostać o wiele lepiej rozegrana, gdyby te podchody: "to on się podszywa!", "nie, bo ona!" zostały trochę ograniczone. 


BOHATEROWIE

Oczywistym jest, że najbardziej poznajemy historię głównego bohatera i to o nim dowiadujemy się najwięcej. O jego przeszłości, ambicjach, skąd się to wszystko wzięło oraz o jego szlachetności. Jest on typowym przykładem bohatera, który przeżył wiele jako dziecko, ale nie zniszczył go to, tylko nauczyło optymizmu i czerpania z zasady carpe diem. I w sumie nawet go polubiłam. Momentami mnie denerwował, ale przede wszystkim był naprawdę świetną postacią.  
Na drugim miejscu, jeżeli chodzi o dowiedzenie się czegoś na temat postaci, jest Fremy, którą również możemy trochę lepiej poznać. Poznajemy jej przeszłość oraz obserwujemy jak od chłodnej, oschłej pod wpływem Adleta jej serce topnieje. No i może to i fajne, ale zdarzała się być naprawdę irytującą postacią. Choć trzeba przyznać, że pod tym względem nie dorównuje Nashetani. Ta dziewczyna niby była najsilniejsza w królestwie, ale sama by sobie buta nie zawiązała. 
A cała reszta? Na ich temat dostajemy poboczne informacje, drobnostki. I można było te wszystkie odcinki, które poświęcono na podchody przeznaczyć na dowiedzenie się czegoś o bohaterach. Jedyną osobą, której brak informacji wyszedł na korzyść jest Hans. Fakt, że został otoczony tajemnicą można uznać za spory plus - bo w końcu co to za skrytobójca, który afiszuje się ze swoją historią. 
Ogólnie myślę, że fakt iż postacie się od siebie różnią wychodzi na plus. Niektóre idealnie wpisują się w nudne archetypy, ale co z tym zrobić? Od tego praktycznie nie da się uciec w żadnym anime. 


GRAFIKA: 

Bardzo mi się podobała. Nie miałam co właściwie zarzucić tej kresce. Mi bardzo przypadła do gustu, sprawiając, że nie postacie nie wyglądają tak samo. Pod względem narysowania Bohaterowie są świetnie wykreowani. Nawet te demony, choć wydawały mi się najmniej dopracowane w całej serii, były w porządku. Jeżeli chodzi o kwestię animacji to też wszystko jest w porządku. Osobiście podobały mi się sceny walk, kiedy Bohaterowie prezentowali swoje umiejętności. Zostało to bardzo dobrze przedstawione. 

MUZYKA:

Jeszcze nigdy nie spotkałam się z serią, która miałaby tyle openingów i endingów na przestrzeni tak małej ilości odcinków! Ale cóż, jak dla mnie to wyszło nawet na plus. Kiedy dochodzi do tego, że Bohaterowie poszukują fałszywego, to opening zmienia się na bardziej mroczny. Jak dla mnie - bardzo dobrze rozegrane. Ogólnie: wszystkie piosenki mi się podobały. 


PODSUMOWANIE: 

W tym anime można było trochę skrócić próbę odkrycia, kto się podszywa i skupić się na walce z demonem oraz próbą pokonania tego fałszywego, ale ja sobie mogę mówić. Wyszło jak wyszło i teraz się tego nie zmieni. Oceniając to, co mam, mogę jedynie powiedzieć, że mimo tych niektórych mankamentów mogących drażnić, to jednak seria jest warta uwagi. Sądzę, że jeżeli ktoś potrzebuje czegoś ciekawego i pogdybania nad tym "kto może być tym złym?", to warto obejrzeć. Ale proszę, nie popełniajcie moich błędów i nie czytajcie komentarzy. Stracicie jedynie zabawę. 


OCENA: 

Ocena fabuły: 7
Ocena bohaterów: 7
Ocena grafiki: 9 
Ocena muzyki: 8
Ocena ogólna: 8-

4 komentarze:

  1. To anime to taka seria, która jest zupełnie czymś innym niż człowiek się spodziewał. Początkowo nie mogłam się do niej przekonać, bo jednak chciałam shounen z walkami a nie zagadki, ale gdzieś po połowie zaczęłam przyzwyczaić się do zaserwowanego nam przez twórców klimatu i ostatecznie całość wypadła w moich oczach całkiem nieźle. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, choć zapewne lepiej odebrałabym to anime, gdybym uprzednio nie zaspoilerowała sobie rozwiązania największej zagadki :( Przez to irytowała mnie niewiedza bohaterów.

      Usuń
  2. Mnie właśnie to anime zainteresowało dopiero wtedy, kiedy dowiedziałam się, że po kilku odcinkach akcja skupia się na zdemaskowaniu fałszywego bohatera. Wciąż jeszcze nie zabrałam się za tą serię, ale na pewno to nadrobię, w międzyczasie unikając wszelakich spojlerów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano widzisz :D To było ciekawe do momentu, w którym odkryłam, kto jest tym fałszywym. Wtedy mnie to zaczęło nużyć. Ale myślę, że skoro unikasz spoilerów, to ci się spodoba :D

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x