piątek, 4 grudnia 2015

[Recenzja anime] - ''Skip Beat!''

TYTUŁ: Skip Beat!
ROK: 2008-2009
STUDIO: Hal Film Maker
LICZBA ODCINKÓW: 25
GATUNEK: Komedia, Dramat, Romans, Shoujo

OPIS SERII:

Kyouko jest nieśmiałą, głupiutką dziewoją, zawsze oddaną swojemu ukochanemu przyjacielowi z dzieciństwa Shoutarou, którego postrzega jako kogoś najprzystojniejszego, najzdolniejszego i ogólnie najwspanialszego na całym ziemskim globie. Tak zostało przyjęte, że tam gdzie Shoutarou tam Kyouko i ten fakt można zauważyć szczególnie wtedy, gdy idealny Shou postanawia wyjechać do Tokio, by tam zostać gwiazdą estrady. Jak można przewidzieć: nasza oddana bohaterka wyrusza razem z nim. I wszystko mogłoby przebiegać jak w cudownie cukierkowym romansidle, że on spełnia swoje marzenia, zakochuje się w głupiutkiej przyjaciółce z dzieciństwa i żyją długo i szczęśliwie, płodząc słodkie dzieciaczki... Mogłoby, ale niestety tak nie jest. Owszem, Shou spełnia swoje marzenie i staje się bożyszczem nastolatek, a Kyouko robi jako jego pomoc domowa, ale po jakimś czasie wychodzi na jaw prawdziwe oblicze Shou, który w rozmowie ze swoją menadżerką przyznaje, że Kyouko nic dla niego nie znaczy i jest jedynie dziewczyną do wykorzystania. Normalna shoujo dziewoja zaczęłaby lamentować, a łzy lałyby się potokami. Jednakże w przypadku Kyouko smutek zostaje zastąpiony nienawiścią i chęcią mordu. Według niej nie ma nic lepszego jak zemsta, która jak powszechnie wiadomo - najlepiej smakuje na zimno...


FABUŁA:

Zawsze kiedy myślę o Skip Beat! to w mojej głowie kłębi się pełno zabawnych momentów z Kyouko w roli głównej, bo pierwsze co się rzuca w oczy, gdy oglądamy tę serię to niespotykany dotąd natłok humoru, a zarazem desperacji. Oj, tak bez problemu można wyczuć desperację i chęć zemsty ze strony głównej heroiny, szczególnie, gdy pojawiają się wokół niej małe diabełki, które zawsze szepczą jej do ucha złe rzeczy i namawiają do najgorszego (równie dobrze można rzecz, że same też dużo potrafią zdziałać, np. kogoś dusić...), właśnie dzięki temu zabiegowi otrzymujemy porządną dawkę śmiechu. Humor gwarantują nam również chibi wersje postaci - nie wiem dlaczego mam teraz w głowie Kyouko jako żółwia (tak, coś takiego było!) oraz reakcje dziewczyny na Shou i Rena, gdzie przy tym ostatnim najczęściej próbuje uciekać i unikać go jak ognia.
Prócz elementów komediowych, mamy także tutaj przedstawioną historię dziewczyny, która nie mając żadnych marzeń i celów w życiu (nie licząc zniszczenia Shou) musi je sobie znaleźć. Taką szansę daje jej właśnie agencja, która ze zwykłych śmiertelników tworzy celebrytów i choć bohaterka z początku widzi to jako jedyny pośredni środek do spełnienia zemsty, to z czasem przemierzając długą i wyboistą drogę odkrywa, że bycie aktorką jest dla niej prawdziwym spełnieniem. Dobrym zabiegiem w anime było ukazanie trudności, jakie można napotkać przy chęci zostania gwiazdą. Nasza heroina się do tego w żadnym przypadku nie nadaje, ale dzięki uporowi i determinacji zostaje kimś na miarę pomocnika gwiazd (innymi słowy popychadłem lub pomocą zastępczą), a dzięki tej pozycji otrzymuje szansę na przyszłe wybicie się w show biznesie. I to wszystko widać. Widać ile przeszkód musi przejść, ile problemów rozwiązać, ile karkołomnych zadań ukończyć, by chociaż przybliżyć się o centymetr do zostania gwiazdą. Aż miło było patrzeć, kiedy po wielu porażkach, Kyouko nareszcie w jakiś sposób się wykazywała i zdobywała pochwały.
Nie brakuje również tutaj zaczątków romansu - między kim a kim, łatwo się domyślić. Ten wątek jest poprowadzony podobnie jak droga kariery dziewczyny - naturalnie i z umiarem. Nie mamy na siłę stworzenia nowych romantycznych uczuć u bohaterów - oboje z początku się nienawidzą, jest ogólna niechęć i brak sympatii, jednakże z czasem zaczyna się delikatne zauroczenie. Nie od razu miłość, tylko zauroczenie! Dlatego też to jest piękne shoujo.

BOHATEROWIE:

Na pierwszy rzut oka, gdy oglądamy pierwszy odcinek wydaje nam się, że Kyouko jest typową głupiutką heroiną, która myśli jedynie o swoim ukochanym. Kiedy zmienia się w żądną zemsty bestię z ogromnym zaskoczeniem stwierdzamy, że jeszcze nigdy nie spotkaliśmy się z taką postacią - a raczej ja tak miałam. Wyjątkowość i oryginalność Kyouko jest w tej serii największą zaletą i widz z chęcią patrzy na jej niecne poczynania, akty zemsty na poszczególnych osobach oraz przemianę, jaką zachodzi w przeciągu 25 odcinków. Uwielbiam ją, bo jest chodzącą sprzecznością - raz słodka, raz agresywna jak dziki niedźwiedź, a innym razem nieprzewidywanie psychopatyczna, bądź dobra samarytanka. Dodam jeszcze, że seiyuu w jej przypadku bardzo dobrze się spisało i oddało całą istotę Kyouko.
Co się tyczy innych postaci, to mam w zwyczaju lubić blond bishów, ale Shou (głos podkłada Miyano Mamoru <3) wkurzał - i to piekielnie. Zaś Ren... Boże, załatw mi takiego Rena. Takiego względnie miłego bisha, który ocieka wspaniałością z każdej strony. Uwielbiam duet Kyouko i Ren oraz te ich nieczyste zagrania. Warto też wspomnieć o przyjaciółce bohaterki - Moko - która zapadła mi w pamięci dzięki jej niewiarygodnej zdolności zapamiętywania w 5 minut scenariuszy - też bym tak chciała z książkami.

GRAFIKA:

Kreska jest prawie taka sama jak w mandze, co odebrałam pośrednio, ponieważ z jednej strony fajnie że producenci, reżyser, rysownicy i inni trzymali się pierwowzoru i zachowali tą innością, oryginalność, ale z drugiej strony szata graficzna aż tak mi się nie podoba. Przede wszystkim chodzi mi o rysowanie męskich twarzy - wyglądają niezbyt przystojnie i że tak powiem: kanciasto. Śmieszne było to, że niektóre kobiety również miały tak męsko rysowane szczęki (może to jakieś trapy?). W każdym razie, plusami tejże kreski są zgrabne przeskoki z wersji normalnej na wersję chibi oraz przedstawienie tych różnych efektów ze zmianą atmosfery, dynamika oraz diabełki Kyouko. Sama heroina jest ładnie narysowana i dopracowana. Tła również są bez zarzutu. Jak na anime z 2008-2009 to grafika jest pośrednia, lecz z łatwością można się do niej przyzwyczaić.

MUZYKA:

Pierwszy opening jak usłyszałam raz, tak nie chciało mi się zbytnio, odsłuchiwać go za każdym razem. Owszem jest pozytywny, skoczny, można go sobie podśpiewywać lub potańczyć do muzyczki, ale nie wpadł w moje gusta tak, żebym zgrała sobie ten kawałek na MP3. Drugi OP jest znacznie gorszy. Co do endingów to są bardzo klimatyczne, szczególnie drugi, który można słuchać, wtedy jak chce się popłakać - melancholijny i smutny, czyli idealny dla depresantów. Na szczególną uwagę zasługuje przede wszystkim piosenka Miyano Mamoru ( ''Prisoner''), którą słuchałam i oglądałam kilkakrotnie i wciąż wspominam ją bardzo pozytywnie. Najlepszy kawałek w całym anime.

OP 1- ''Dream Star'' - Generous
OP2 - ''Renaissance'' - Generous
ED 1 - ''Namida'' - 2BACKKA
ED 2 - ''Eien'' - Yuusaku Kiyama

PODSUMOWANIE:

Skip Beat! jako seria komediowa z romansem na drugim planie, a ze spełnianiem marzeń i chęcią zemsty jako motywem przewodnim plasuje się bardzo wysoko. Historia jest niebanalna, nieprzewidywalna, śmieszna. Bohaterowie oryginalni - na szczególne uznanie zasługuje postać Kyouko, którą uwielbiam. Gdybym miała oceniać anime przez własne odczucia to bez wahania stawiałabym same 10, ale niestety ta kreska i muzyka trochę zaniżają ocenę... Mimo to Skip Beat! jako shoujo trzeba obejrzeć!

OCENA:

Ocena fabuły: 10
Ocena bohaterów: 10
Ocena grafiki: 5
Ocena muzyki: 7
Ocena ogólna: 9+

8 komentarzy:

  1. Od dawna mam w planach tą serię, ale jakoś nie mogę się do niej zabrać. Myślę, że po tylu pozytywnych słowach przyjdzie mi to o wiele łatwiej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tylko znaleźć chwilę wolnego czasu i zapoznać się ze Skip Beat! :D Mam nadzieję, że odbierzesz je bardzo pozytywnie :3

      Usuń
  2. Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do anime, ale może przeszedł czas,a by poznać ten świat?

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda chwila jest dobra ^^ Myślę, że najlepiej zacząć od jakiejś komedyjki, takiej jak Skip Beat! albo czegoś poważniejszego, jak Death Note, który jest u wielu osób ''pierwszym anime'' :3 zawsze mogę Ci polecić coś innego z jakiegokolwiek gatunku chcesz ;)

      Usuń
  3. Oglądałam już jakiś czas temu, ale muszę przyznać, że byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, bo ciężko trafić do mnie z dobrym humorem a i typ serii niekoniecznie w moich klimatach, ale ostatecznie miło się oglądało, a bohaterowie przypadli mi do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się zgadzam :) Zaskoczenie u mnie również się pojawiło, a humor jak najbardziej w moich klimatach, szczególnie ze śmieszną mimiką bohaterki :3

      Usuń
  4. Ja uwielbiam tematykę idolową, więc anime wciągnęłam. Mangę też wciągam, ale wolniejszym tempem XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za mangę też się zabiorę, żeby zobaczyć jak się rozwinie wątek miłosny i karierski Kyouko :3

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x