poniedziałek, 25 lipca 2016

[Inne] - Pierwsze wrażenia: sezon letni 2016

Wakacje, ciepło, słoneczko, sezon letni anime! W związku z tym dużo wolnego czasu, który można poświęcić między innymi na oglądanie anime. Ognista strzała (Powie) tym razem zdezerterowała i pierwsze wrażenia tym razem poprowadzę sama. Zapraszam do zapoznania się z moim zdaniem na temat ośmiu anime, które zaczęłam oglądać w tym sezonie!

91 Days


Czasy prohibicji, dzielnica Bezprawie, gdzie rządzi mafia. Siedem lat temu rodzina Avilio została zamordowana. Teraz poznał tajemnicę, kto za to odpowiada. Główny bohater wraca w okolice, gdzie się wychował i przenika do rodziny Vanetti, której członkowie odpowiadają za morderstwo jego bliskich. Sam opis fabuły brzmi już dobrze! A gdy zaczyna się oglądać serię, okazuje się, że odcinki lecą jeden za drugim. Po trzech pierwszych jestem bardzo ciekawa tego, co będzie dalej, jak rozwinie się fabuła, czy Avilio zemści się, czy może jednak wszystko potoczy się trochę inaczej. Mam wrażenie, że seria będzie dosyć nieprzewidywalna, a przez to niezwykle ciekawa!

Amaama to Inazuma 


Po dwóch odcinkach mogę powiedzieć, że jest to bardzo ciepłe, sympatyczne anime, które wywołuje uśmiech na twarzy widza. Nie ma tutaj szczególnie zaskakującej akcji, wybuchów, zagadek kryminalnych, ani innych porywających wydarzeń. Samotny ojciec wychowuje córeczkę, a ponieważ przed śmiercią matki dziewczynki posiłki były w rodzinie niezwykle ważne, postanawia nauczyć się gotować. Z pomocą przychodzi mu jedna z jego uczennic, której matka prowadzi restaurację.
Trochę obawiam się, że w pewnym momencie seria może zacząć zalatywać nudą, jednak mam nadzieję na jakieś drobne zamieszanie w życiu bohaterów, które urozmaici fabułę. Jak na razie planuję kontynuować oglądanie tej serii. 

Danganronpa 3: The End of Kibougamine Gakuen - Mirai-hen


Sezon trzeci Danganronpy. Właściwie sezon drugi podzielony na dwa. Jednak ponieważ nie miałam styczności z grami z tej serii postanowiłam posiłkować się wikią. I stąd już wiem, że te dwa anime nie są adaptacją żadnej z gier, jednak są wspierane przez ich twórcę. Te dwie serie mają tworzyć pewnego rodzaju podsumowanie dotychczasowych gier i stworzyć wstęp do kolejnej.
Mirai-hen opowiada o przyszłości, wydarzeniach, które miały miejsce po pierwszym znanym nam sezonie Danganronpy. Oczywiście między jedną serią a drugą jest pewna luka w czasie, która jest uzupełniana jedynie przez rozmowy bohaterów. Aby dokładnie dowiedzieć się, co się działo, należy zagrać w grę Danganronpa 2: Goodbye Despair. W Mirai-hen spotykamy postacie, którym udało się uciec z Akademii Rozpaczy po pierwszym sezonie oraz kilka nowych. Zostają oni ponownie zamknięci przez Monokumę i muszą zabijać swoich towarzyszy, aby przeżyć.
Ta seria będzie bardziej podobna do pierwszej, którą widzieliśmy. A przynajmniej po dwóch odcinkach takie jest moje spostrzeżenie. Część postaci pojawia się po raz drugi, jest Monokuma i są zamknięci, aby walczyć. Jednak sprawa jest trochę bardziej skomplikowana niż w sezonie pierwszym. I możliwe, że dzięki temu będzie ciekawiej. Choć z drugiej strony obawiam się odgrzewania tego samego, co już było i nuty przewidywalności.
Jeżeli chodzi o kolejność oglądania, to najpierw należy obejrzeć pierwszy odcinek Mirai-hen, a potem dopiero pierwszy Zetsubou-hen. Wychodzą one na przemian (jedno w poniedziałek, drugie w czwartek) w tejże kolejności.

Danganronpa 3: The End of Kibougamine Gakuen - Zetsubou-hen


W tym przypadku mamy prequel gry Danganronpa 2: Goodbye Despair. Ta część anime opowiada o tym, jak klasa 77 w Akademii Nadziei została w swoisty sposób zniszczona przez Enoshimę Junko i doprowadzona do tego, że stali się źli.
Ta część bardziej mnie interesuje, wydaje mi się być ciekawsza, inna od tego, co już widzieliśmy w pierwszym sezonie oraz od tego, co ponownie otrzymujemy w Mirai-hen. W tym sezonie ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu pojawiło się nawet poczucie humoru! W pierwszym odcinku kilkakrotnie miałam okazję śmiać się z poczynań bohaterów. Ciekawi mnie, co dokładnie zostanie przedstawione w tej serii i jak ci - w większości - niepozorni uczniowie staną się złymi, wiernymi poddanymi Enoshimy Junko.
Jedyne czego obawiam się zarówno w przypadku Mirai-hen, jak i w Zetsubou-hen, to tego, że ze względu na nieznajomość fabuły drugiej części gry mogę się nie połapać o co właściwie chodzi. Niemniej spróbuję obejrzeć serię i przy tym ewentualnie posiłkować się wikią oraz gameplayami.

Days (TV)


Każda osoba, która mnie zna wie, że mi i piłce nożnej nie po drodze. Euro sobie leciało, a ja je ignorowałam, jakieś mecze, entuzjazm, patriotyzm, a ja wolałam książki czytać. Moją największą pasją do tego sportu dotychczas była bajka Galactik Football, którą oglądałam będąc w szkole podstawowej. Po Days sięgnęłam z ciekawości i z nastawieniem, że prawdopodobnie po drugim odcinku przestanę oglądać. Jakie było moje zaskoczenie, gdy przekonałam się, że chcę więcej!
Nie spodziewam się, że będzie to jakieś anime szczególnie różne od innych znanych nam już wcześniej sportówek. Niemniej, co szczególnie w tej serii doceniam, to charakter głównego bohatera. Z jakiegoś powodu już na wstępie urzekło mnie to, że niepozorny, nieśmiały chłopak, kompletny nieudacznik w dziedzinie piłki nożnej nigdy się nie poddaje. Tsukushi zawsze idzie do przodu, z uśmiechem na twarzy stawia czoła wyzwaniom i pragnie stać się lepszym, choć nikt w to nie potrafi uwierzyć. I choćby dlatego będę oglądać Days do ostatniego odcinka.

Hatsukoi Monster


Co ja włączyłam? Co ja oglądam? To już jest pedofilia czy jeszcze nie? Śpieszę z wyjaśnieniami osobom, które nie miały styczności z tym anime. Główna bohaterka jako osoba na którą nikt, nigdy nie podniósł głosu zakochuje się z miejsca w chłopaku, który ratuje jej życie, po czym krytykuje jej brak ostrożności. Kiedy spotyka go po raz drugi proponuje mu związek. Ten oczywiście od razu się godzi, o ile dziewczyna zaakceptuje "jego prawdziwe ja". Czy jest wampirem? Czy jest sadystą? Czy rozrzuca śmieci na prawo i lewo? Nie! Chociaż wygląda na licealistę, to jest uczniem szkoły podstawowej! Główna bohaterka jednak obiecała, że będzie z nim chodzić, więc słowa dotrzymuje.
W związku z tym wracam do trzech pytań zadanych na samym początku tej wypowiedzi. Prawdopodobnie będę oglądać to anime do końca tylko po to, aby sprawdzić, czy pewna wysnuta przeze mnie teoria jest prawdziwa (oraz aby dać upust chęci zjechania tego anime z góry do dołu - chyba, że seria pozytywnie mnie zaskoczy). 

Orange


Kiedy czytałam mangę byłam bardzo miło zaskoczona, ponieważ nie spodziewałam się otrzymać czegoś aż tak dobrego. W związku z tym, gdy usłyszałam, że pojawi się ekranizacja tej mangi od razu wiedziałam, że na pewno będę to oglądać. Po pierwszych odcinkach ponownie jestem zauroczona tą serią i mogę liczyć na to, że anime nie zepsuje w jakiś sposób naprawdę interesującej i godnej uwagi mangi. Jeżeli wcześniej nie mieliście styczności z tą serią, planowaliście mangę, ale nie mieliście czasu na jej czytanie - koniecznie obejrzyjcie ekranizację. Sądzę, że nie będzie ona gorsza od papierowej wersji Orange.

Servamp


Erę fascynacji wampirami mam już dawno za sobą. Jednak, gdy pewnego dnia zobaczyłam kilka kadrów z mangi Servamp byłam zaintrygowana tym, co historia ma mi do zaoferowania. Z pomocą przyszła mi ekranizacja w sezonie letnim. W tych realiach wampiry zawierają kontrakty z ludźmi na mocy których wykonują polecenia swoich panów. Stąd też ich nazwa "servamp = servant + vampire". Mahiru wszedł w posiadanie wampira Kuro, co przysporzyło mu wiele znienawidzonych kłopotów.
Trochę irytuje mnie postać chłopaka, jednak Kuro wynagradza mi to swoim wiecznym znudzeniem, które po prosu bawi widza. Myślę, że może być to ciekawa, aczkolwiek dosyć przewidywalna seria z nutą poczucia humoru.

6 komentarzy:

  1. Lubię piłkę nożną, ale główny bohater Days wygląda na straszną łamagę i to mnie skutecznie od tej serii odciąga. XD
    Orange czytałam, więc nie czuję potrzeby oglądania anime. Ewentualnie interesowałoby mnie Amaama to Inazuma, ale też bez szału. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem jest łamagą. Nie można temu zaprzeczyć choćby się bardzo chciało. Ale nadrabia swoją wytrwałością i uporem!

      Usuń
  2. Już druga osoba przypomina mi o tym, że powinnam obczaić Amaama to Inazuma!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Warto spróbować oglądać to anime.

      Usuń
  3. "91 Days" planuję zostawić sobie na koniec, żeby nie musieć czekać na kolejne odcinki. "Amaama" wciąż przede mną (ogólnie na razie nie wiele zaczęłam oglądać), zapowiada się całkiem przyjemnie. Zastanawia mnie to całe zamieszanie wokół "Danganronpy", więc może zerknę na te dwie serie, przy czym bardziej ciekawi mnie Zetsubou-hen, skoro znacznie różni się od pierwszej serii. Też oglądałam "Galactik Football". ^^ A za "Days" nie planowałam się zabierać, ale może zerknę, skoro Ciebie zdołało przekonać. ;) "Hatsukoi Monster" bardzo chętnie sobie odpuszczę, ale z równą chęcią poczytam, jak będziesz to anime krytykować (chyba że faktycznie zaskoczy czymś pozytywnym). Z "Orange" chyba poczekam, ale przyznam, że jestem bardzo ciekawa, co z tego wyjdzie. Na mangę "Servamp" się nie zdecydowałam, ale na anime pewnie zerknę. Chociaż cudów się nie spodziewam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danganronpa to ciekawe anime, ale ponieważ jest oparte na podstawie gry, to dla mnie - osoby, która nie grała - niektóre elementy czasami ciężko skojarzyć.
      Polecam mimo wszystko "Days" choć myślę, że niektórzy mogę nienawidzić głównego bohatera i uznawać go za irytującego.
      Z "Hatsukoi" jest taki problem, że obawiam się o mój stan psychiczny przed końcem tego anime! Nawet nie wiem, czy go nie porzucę.

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x