poniedziałek, 5 grudnia 2016

[Recenzja anime] - "Amaama to Inazuma"

TYTUŁ: Amaama to Inazuma
ROK: 2016
STUDIO: TMS Entertaiment
LICZBA ODCINKÓW: 12
GATUNEK: Komedia, Okruchy życia

OPIS SERII:

Kouhei Inuzuka jest nauczycielem, który samotnie wychowuje swoją córeczkę od kiedy matka dziewczynki zmarła. Mężczyźnie w ogóle nie wychodzi gotowanie, ponieważ wcześniej zajmowała się tym jego żona. Jednak pewnego dnia postanawia przerwać karmienie córki gotowymi obiadami ze sklepu i zabiera ją do restauracji, gdzie przyjmuje go - jak się okazuje - uczennica liceum w którym uczy, Iida Kotori. Ze względu na splot wydarzeń cała trójka zbliża się do siebie i postanawia wspólnymi siłami nauczyć się przygotowywania rodzinnych posiłków.

FABUŁA:

Jeżeli oczekujesz od tego anime dramatycznych zwrotów akcji, wybuchów oraz napięcia - rozczarujesz się i równie dobrze już teraz możesz przestać czytać tę recenzję. Jeżeli jednak nie zraża cię spokojna, ciepła i pozytywna historia o mężczyźnie, który samotnie wychowuje rezolutną dziewczynkę - to zapraszam do dalszej lektury.
Kouhei i Tsumugi mieszkają w niewielkim mieszkaniu i starają się każdy dzień przechodzić z uśmiechem na twarzy mimo że w ich życiu nieobecna jest bardzo ważna dla obydwojga osoba. Kiedy zmarła pani Inuzuka sytuacja rodzinna zmieniła się w wielu aspektach. Co najważniejsze - od tego momentu nauczyciel musi samotnie wychowywać swoją córeczkę, która jest zaledwie w wieku przedszkolnym. I chociaż mała Tsumugi jest naprawdę pozytywną osóbką, to wielokrotnie boryka się z problemami charakterystycznymi dla jej wieku i wpada w mniej lub bardziej kłopotliwe sytuacje.
Większość odcinków porusza różne problemy związane z wychowywaniem Tsumugi. Dotyczą one bardzo często trudności, którym musi stawiać czoła dziewczynka oraz dylematów wychowawczych z którymi mierzy się Kouhei. Myślę, że twórcom udało się to przedstawić naprawdę fajnie. Nie są to zatrważające problemy kwestii życia i śmierci, ale takie typowe dla sytuacji, w której znajdują się główni bohaterowie - zazdrość, upór, samotność czy bycie niejadkiem.
Niemniej większość tych elementów jest dość lekka i budzi uśmiech na twarzy widza. Oglądając to anime wielokrotnie szczerzyłam się do ekranu, kiedy Tsumugi się denerwowała, a Kouhei musiał zadbać o swoją córeczkę najlepiej, jak tylko może. Historia jest naprawdę rozczulająca i obejrzenie kolejnego odcinka zawsze mnie relaksowało. Myślę, że to ogromny atut tej serii - fakt, że śledząc przygody głównych bohaterów można się wyłączyć na świat i odpocząć od rzeczywistości.
Jak już wspomniałam w opisie: Kouhei zabiera Tsumugi do restauracji, którą prowadzi matka jego uczennicy. Kobieta jest jednak wiecznie nieobecna w życiu swojej córki, jednak Kotori postanawia ugościć rodzinę Inuzuka najlepiej jak potrafi. To wtedy cała trójka postanawia, że będą wspólnie gotować obiady według przepisów matki Kotori. Ma to sprawdzić, że Kouhei oraz jego uczennica nauczą się przygotowywać poprawne posiłki, a Tsumugi przekona się do nielubianych potraw.
Dlatego spora część perypetii rozgrywa się właśnie w restauracji, gdzie niejednokrotnie towarzyszą głównym bohaterom przyjaciółka Kotori oraz przyjaciel Kouheia, będący kucharzem. Już po samym openingu można dostrzec, kto jest z kim parowany, jednak anime nie jest romansem. Nie ma tutaj nachalnego pakowania postaci w związki, chociaż z początku się tego spodziewałam.
Oglądając pierwsze odcinki myślałam, że spotkamy się z jakimś dramatem, romansem nauczyciela z uczennicą, który wpędzi wszystkich w kłopoty, ale to się nie wydarzyło. (Nie oznacza to jednak, że nie shipuję tych osób i sądzę, że każdy widz to robi.) Amaama to Inazuma to po prostu przyjemna seria, bez większych wybuchów i w swój gatunek komedii oraz okruchów życia dobrze się wpisała.
I na sam koniec nie mogę zapomnieć o potrawach! Ilekroć oglądałam odcinek, w którym coś jest przygotowywane miałam ochotę pójść do kuchni i pichcić razem z głównymi bohaterami. Przepisy wydawały się wiarygodne, więc wierzę, że podążając za instrukcjami z anime (a były one przedstawione łopatologicznie), to udałoby mi się przygotować coś dobrego.


BOHATEROWIE:

Tak jak fabuła jest urocza, tak samo i postacie. Myślę, że Tsumugi została najlepiej wykreowana ze wszystkich postaci. Jest cudownym dzieckiem, chociaż czasami kapryśnym. Ma wszystkie te cechy, jakie posiada małe dziecko w wieku przedszkolnym. To dlatego czasami była słodka jak cukier, a czasami nieznośna i można się na nią trochę denerwować. Jednak ten stan nie trwa zbyt długo, ponieważ... jest naprawdę urocza. Podoba mi się to, że ma wpływ na charakter pozostałych postaci oraz na ich zachowania.
Jeżeli chodzi o resztę bohaterów, to są oni ciekawi, jednak myślę, że odzwierciedlają pewne archetypy typowe dla anime. Nauczyciel-ciamajda, który ponad wszystko kocha swoją córeczkę i zrobi wszystko dla jej szczęścia. Ma przyjaciela, który jest o wiele spokojniejszy i przejmuje się problemami dopiero wtedy, kiedy nastąpią. Jego atrybutami są papierosy i alkohol (nie czyńmy jednak z niego uzależnionego człowieka), więc na pierwszy rzut oka zostaje odebrany jako porywacz dzieci. Kotori jest pozytywną bohaterką, trochę nieogarniętą jeszcze w życiu, która kocha jeść i chce zadbać o szczęście bliskich jej osób. A jej przyjaciółka za to jest o wiele bardziej zorientowana w relacjach międzyludzkich i chyba ma aspiracje do bycia swatką.
Wszystko to brzmi dość typowo, ale nadaje serii takiego sielankowego, pozytywnego nastroju, więc w sumie nie można narzekać. Ciężko, aby dobrać do tej serii postać, która jest seryjnym mordercą, przeklina na prawo i lewo, a do tego jeszcze biega z pistoletem.
Podsumowując, postacie są dobrze dobrane do serii, chociaż nie zagłębiamy się szczególnie w ich przeszłość. Nie badamy też dogłębnie ich charakteru, a jednak sprawiają, że nie da się ich nie lubić.


GRAFIKA:

Grafika jest dość przeciętna. Momentami proporcje niestety leżą, tak samo jak staranność. Wiele razy mi to zgrzytało w trakcie oglądania, ponieważ wyglądało to tak, jakby twórcy się nie postarali (a nie mieli wielu postaci do narysowania). Jednak przez większość czasu grafika jest przyjemna dla oka, postacie są różnorodne, tła charakterystyczne, a przygotowywane posiłki wyglądają naprawdę apetycznie. W związku z tym chociaż odejmę grafice parę punktów za brak staranności, to nie mogę powiedzieć, aby kreska była bardzo zła.


MUZYKA:

Mam ochotę napisać wam po prostu, że "była ok" i zostawić tę rubrykę w świętym spokoju. Jednak prawdopodobnie sama bym sobie potem pluła w brodę, a Powie też mogłaby mieć coś przeciwko. Niemniej prawda jest taka, że melodia jest właśnie w porządku. Nie ma w niej nic porywającego ani nadzwyczajnego. Nie są to utwory, których będę słuchać z ciekawością przez długi czas. Są to melodie, które zostały dobrze dobrane do serii, nadają takiego dziecięcego klimatu. Szczególnie opening, który brzmi tak, jakby był śpiewany właśnie przez główną bohaterkę, Tsumugi. Myślę, że muzyka stanowi ładne dopełnienie do przyjemnej fabuły oraz bohaterów i razem to wszystko tworzy spójną całość.




PODSUMOWANIE:

Podsumowując, seria jest lekka, ciepła i przyjemna. Dobra na wieczory po długich i męczących dniach. Można się spokojnie przy niej odprężyć i zapomnieć o szarej rzeczywistości świata. Nie można jednak od niej wymagać jakiegoś drugiego dna oraz głębi. Oceniając ją jednak w kategorii serii, która stanowi umilacza czasu stoi dość wysoko i z chęcią obejrzałabym drugi sezon albo sięgnęła po mangę.

OCENA:

Ocena fabuły: 7
Ocena bohaterów: 7
Ocena grafiki: 6
Ocena muzyki: 7
Ocena ogólna: 7

2 komentarze:

  1. Seria wygląda na naprawdę sympatyczną, jednak nieszczególnie przepadam za okruchami życia jako takimi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ale mimo to polecam - może jednak się przekonasz po jednym odcinku :D

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x