wtorek, 7 czerwca 2016

[Recenzja mangi] - "Kore ga Koi to Iu naraba"

TYTUŁ: Kore ga Koi to Iu naraba
AUTOR: Saki Aikawa
ROK: 2012
LICZBA ROZDZIAŁÓW: 14
LICZBA TOMÓW: 2
GATUNEK: Shoujo, Szkolne, Romans

OPIS SERII:

Sora zawsze była porównywana ze swoją o rok starszą siostrą Sakurą. To właśnie Sakura jest inteligentna, piękna, a wszyscy chłopcy zwracają na nią uwagę. Sora nie mogąc już znieść ciągłego bycia postrzeganą przez pryzmat siostry, postanawia iść do odległego od domu liceum, gdzie nikt nie powinien wiedzieć, kim jest Sakura Suzuki. Po tym wydarzeniu jej życie szkolne wiedzie się dość spokojnie. Do momentu, w którym zobaczyła wrednego kapitana drużyny siatkówki ze łzami w oczach. Od tej pory zaczynają ze sobą rozmawiać, a życie Sory komplikować.

Someone like me isn't good enough, right?

FABUŁA: 

Założę się, że każdy z nas był w takiej sytuacji, kiedy porównywano go z... kimś. Siostrą, bratem, dzieckiem przyjaciółki mamy, kolegami z klasy, wybitnym dzieciakiem, o którym wszyscy słyszeli. Problem dosyć powszechni i nietrudno znaleźć przypadki, w których takie coś miało miejsce. "Bo zawsze można było być jak ktoś inny." Niestety (a właściwie stety, ale to nie post na tego bloga) jesteśmy tylko i wyłącznie sobą, a niektórych rzeczy po prostu nie da się zmienić.
Dokładnie w takiej sytuacji znajduje się Sora przez całe swoje życie. Jest wiecznie porównywana do pięknej, inteligentnej siostry, której nie może dorównać. Dochodzi nawet do tego, że gdy Sora wyznaje uczucia koledze, on odrzuca ją pod argumentem, że zawsze wolał jej siostrę. Tego typu wydarzenia doprowadzają dziewczynę do podjęcia decyzji, w wyniku której zaczyna uczęszczać do szkoły oddalonej o godzinę drogi od jej domu. Nie należy to do wygodnych, ale przynajmniej jest szczęśliwa z faktu, że nikt tam nie słyszał o Sakurze Suzuki, sprawiając, że życie Sory jest po prostu miłe. Żeby jeszcze bardziej uciec od swoistych problemów dziewczyna stara się ignorować starszą siostrę i nie rozmawiać z nią, chociaż mieszkają w jednym domu. Takie zachowanie moim zdaniem wcale nie jest przesadzone i potrafię zrozumieć motywy, które kierowały Sorą.
Motyw przewodni mangi jest całkiem ciekawy, bo jest on obecny w życiu wielu uczniów. Właśnie dzięki temu byłam ciekawa dalszej historii. Co mnie zaskoczyło - pozytywnie oczywiście - to fakt, że problem nie dotyczył tylko i wyłącznie Sory. Moglibyście pomyśleć, że skoro główna bohaterka ma taki kłopot, to nikt inny mieć go nie może. A tu niespodzianka! Kilka osób w szkole boryka się z byciem porównywanym do starszego rodzeństwa. Co więcej autorka pokusiła się o przedstawienie tej sytuacji również z perspektywy tych pozornie idealnych.
Dlatego też otrzymujemy historię Sakury, jej wizję problemu i to, jak ona musi sobie z nim radzić. Bo mimo że jest oskarżana przed młodszą siostrę o wszystko, co złe, to również posiada serce, które łatwo zranić. Niestety wątek ten zostaje zakończony ni z gruchy ni z pietruchy. I to mnie zbulwersowało, bo liczyłam na jakieś rozwinięcie jej sytuacji, pokazanie, jak sobie radzi. A zamiast tego zostaje zostawiona ze stanem psychicznym, który ośmielę się stwierdzić, że podpada pod depresję.
Fabularnie mamy kilka elementów komediowych, które mogą wywołać uśmiech, ale nie są to gagi, które zapadają w pamięć. Myślę, że bardziej może rozbawić sposób graficzny w jaki zostało to przedstawione, ale o tym później.
Czym byłaby manga shoujo bez trójkąta miłosnego? Zawsze wiadomo, że ten motyw się pojawi. Nie inaczej jest tutaj. I sądzę, że autorka mogła sobie go oszczędzić, bo oprócz wprowadzenia elementu zazdrości, to nic innego nie daje. Bez niego również ta manga by się wybroniła. A sam wątek romantyczny... Jest dość przewidywalny. Niestety.
Krótko mówiąc fajnie, że poruszono taki problem, ale niefajnie, że doprowadzono go do końca tylko częściowo. Chciałabym dowiedzieć się, jak później poradziła sobie Sakura. Bo naprawdę nie zdziwiłoby mnie gdyby skoczyła z mostu.


BOHATEROWIE:

Sora Suzuki została ciekawie przedstawiona jeżeli chodzi o problem, który ją dotknął. Jest naturalna. Nie należy do rozwydrzonych nastolatek, które próbują zdobyć czyjąś uwagę (choć momentami mogłoby się tak wydawać). Zazwyczaj jej zachowania są dość logiczne, biorąc pod uwagę fakt bycia przyrównywaną do innych ludzi. Bądźmy szczerzy - na jej miejscu też odczuwalibyśmy niechęć wobec pozornie idealnej siostry, również bylibyśmy zdołowani i płakali uświadamiając sobie nasz problem. I choć zdarzało się, że Sora lekko mierziła, to tak naprawdę potrafiłam zrozumieć, dlaczego.
Jeżeli chodzi o Kyouheia to przejawia się on typowym zachowaniem na zasadzie: będę wszystkim radzić, co powinni zrobić ze swoimi problemami, kiedy sam nie umiem podołać własnym. Jest to również zachowanie, które wielokrotnie widziałam i zostało poprawnie oddane. Choć może to denerwować, to ponownie: sposób w jaki zachowuje się Kyouhei ma sens. Oczywiście oprócz niektórych momentów, gdy po prostu zdawał się być niezdecydowanym chłopakiem bez krzty pomyślunku. Wtedy moje nastawienie w stosunku do niego nie było takie pozytywne.
Sakura również nie denerwowała, choć może niektórym wydawała się samolubna. Jak już wcześniej wspomniałam szczerze jej współczułam i wierzę, że spotkała się z odpowiednim psychologiem, aby porozmawiać na temat swoich problemów. Bo jednak o ile główni bohaterowie załatwili wszystko potęgą miłości, tak ona została samotna, zraniona i bez bliskich do pomocy.
Pozostałe postacie w sumie są prawie zbędne. Pojawiają się po to, aby być (szczególnie Takasu, który jest po to, aby denerwować). W związku z tym zadowolona z tego faktu nie jestem. Niemniej ogólnie bohaterowie wypadają całkiem nieźle. Chyba najlepiej ze wszystkich elementów, które oceniam.


GRAFIKA:

Z twarzami tych postaci jest coś mocno nie tak. Czasami wypadają dobrze, ale zazwyczaj były one krzywe. Spójrzcie choćby na okładkę! Już tam widać, że coś poszło mocno nie tak. Jest to problem, który wielokrotnie pojawia się w tej mandze i mnie denerwował. Dodatkowo zdarzały się drobne dysproporcje dotyczące postaci. 
Ogólnie kreska niby jest staranna, zadbana, tła niby jakieś tam są, cieniowanie w porządku, więc czego tu się wielce czepiać, prawda? A jednak dla mnie coś mocno zgrzytało i irytowało za co jestem zmuszona dać mandze minusa.

After I fell in love with senpai, I also started to like myself more.

PODSUMOWANIE:

Niby fajnie, bo ciekawy problem poruszony, ale w sumie nie do końca rozwiązany. Bo ani nie przejęli się biedną Sakurą. Ani z psychologiem się w tej sprawie nie skontaktowali. Niby bohaterowie fajni, ale czasami na siłę wciskani. Niby grafika w porządku, ale też coś w niej nie leży. Była to dosyć lekka manga, spodziewałam się czegoś odrobinę ciekawszego. Daję jej siedem za aspekty, które były całkiem niezłe, ale z minusem, bo nie mogę przymknąć oka na pewne niedopracowania.

OCENA: 

Fabuła: 6,5
Bohaterowie: 8
Grafika: 6
Ocena ogólna: 7-

6 komentarzy:

  1. ,,Dochodzi nawet do tego, że gdy Sora wyznaje uczucia koledze, on odrzuca ją pod argumentem, że zawsze wolał jej siostrę."
    Ugh, no nieźle :( To musiała być paskudna sytuacja.
    ,,Nie należy to do wygodnych, ale przynajmniej jest szczęśliwa z faktu, że nikt tam nie słyszał o Sakurze Suzuki, sprawiając, że życie Sory jest po prostu miłe."
    Cosik tu urwało chyba od imiesłowu (._.)
    Równiez bez problemu potrafię zrozumieć motywy Sory, ta sytuacja z chłopakiem faktycznie musiała być okropna, nie wyobrażam sobie czegoś takiego.
    ,,Co więcej autorka pokusiła się o przedstawienie tej sytuacji również z perspektywy tych pozornie idealnych."
    O, to jest ciekawe i dobrze świadczy o mangu.
    ,, A zamiast tego zostaje zostawiona ze stanem psychicznym, który ośmielę się stwierdzić, że podpada pod depresję."
    Wywaliłabym to ,,który". Kurczę, też nie lubię takich nieskończonych wątków.
    Fajna recenzja :D Manga skojarzyła mi się trochę z Arisą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzięki - zarówno za miłe słowa, jak i uwagi.
      Ucieszyło mnie, że pokazała to z perspektywy osób, które były tymi "idealnymi", ale żałuję, że jest to wątek niedokończony :(

      Usuń
  2. Brzmi ciekawie, szkoda, że ostatnio znowu nie mam fazy na shoujo, chociaż to jeden z moich ulubionych gatunków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również potrzebuję na ten gatunek fazy :D Może jak ci wróci, to zapoznasz się z tą mangą.

      Usuń
  3. Jakoś nie do końca mnie przekonuje (pewnie ze względu na te niedoróbki), ale nie jest to zbyt długa manga, więc może jeszcze kiedyś się na nią zdecyduję. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma liczne niedoróbki, to prawda, ale jednak czasu nie zmarnujesz czytając tę mangę.

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x