sobota, 10 października 2015

[Recenzja anime] - ''Usagi Drop''

TYTUŁ: Usagi Drop
TYTUŁ ANGIELSKI: Bunny Drop
ROK: 2011
STUDIO: Production I.G
LICZBA ODCINKÓW: 11
GATUNEK: Okruchy życia, Josei, Komedia

OPIS SERII:

Kawachi Daikichi jest samotnym mężczyzną po 30, który skupia się przede wszystkim na pracy. Jako osoba lubiąca to co robi i czerpiąca satysfakcję ze swojego stylu życia, nie narzeka na brak żony, dziedzica i ogólnej sielanki rodzinnej. Akceptuje swoją samotność i monotonię, która go otacza. Wszystko w jego życiu jest poukładane i nic nie zapowiadało się na to, żeby jakieś zmiany miały nadejść. No właśnie, nie zapowiadało się – czas przeszły. Przez naturalny bieg zdarzeń, ojciec Daikichiego umiera ze starości. Wszyscy krewni i bliscy zjeżdżają się do rodzinnego domu, by przeżyć wspólnie żałobę, powspominać o nieżyjącym i zadecydować o rozwiązaniu jednego, poważnego problemu, który zostawił im w spadku zmarły. Tym problemem jest między innymi Kaga Rin, sześcioletnia dziewczynka, którą matka porzuciła a której ojcem jest zmarły ojciec Daikichiego. Tak więc rozważania nad losem dziewczynki trwają, aż do momentu, kiedy Dai-chan spontanicznie postanawia zaopiekować się swoją przyrodnią siostrą, łącząc ich losy nierozerwalną nicią.


FABUŁA:

Usagi Drop jest lekkim anime, przedstawiającym przede wszystkim perypetie z życia 30 letniego faceta, który bez całkowitego doświadczenia zajmuje się 6 letnim dzieckiem. Przez całe 11 odcinków możemy przekonać się jakim ogromnym zmaganiem jest wychowywanie samotnie dziecka – tym bardziej nie swojego, TYM BARDZIEJ małej dziewczynki! Wielokrotnie wychodzą z tego zabawne sytuacje, nawiązujące do dosyć oczywistych zdarzeń z życia codziennego, takie jak pierwsze wypadanie zębów, pierwszy dzień w szkole… Niby coś zwykłego, ale ja miałam przez cały czas zaciesz na ustach. Oczywiście nie brakuje tutaj poważniejszych tematów, czy trudniejszych kwestii do naruszenia – mamy poszukiwania matki Rin, początkowe problemy z poradzeniem sobie z nową sytuacją życiową i pogodzenie tego z pracą, czy sama próba wychowania dziecka. Przemieszanie powagi z humorem jest tutaj wspaniałym zabiegiem i jak najbardziej odbiera się go pozytywnie, bo nie jest nudno, zbyt dramatycznie, ani banalnie.

BOHATEROWIE:

Dai-chan jako człowiek jest jednym z tych dobrych, którzy bezinteresownie pomagają ludziom w potrzebie. Opiekuńczy, odpowiedzialny i przede wszystkim starający się spełniać swoje obietnice. Nie da się go nie polubić. Co się tyczy Rin, to najpierw powiem, że jestem osobą, która nie przepada za dziećmi i wszelkiego typu wkurzającymi małymi potworami, które irytują swoim zachowaniem w anime, jednakże Rin jest inna. Jak na sześciolatkę jest dosyć dojrzała, zachowuje powagę, początkowo jest nieco zamknięta w sobie, ale z czasem zachodzi w niej pozytywnie odbierana zmiana – staje się bardziej otwarta. Do tego nie jest leniwa, zawsze chce pomagać Daikichiemu i ułatwić mu opiekę nad nią. Rin jest przesympatyczną postacią i bardzo kawaii :3.
Oczywiście przez życia dwójki naszych głównych bohaterów przewijają się poboczne postaci, które również można obdarzyć ciepłym uczuciem. Przykładowo jest nią rodzina Nitani, samotna matka wychowująca sześcioletniego syna, który niestety należy do grupy rozwrzeszczanych potworków – ale da się z czasem go polubić. Naprawdę!

GRAFIKA:

Kreska jest dość specyficzna, a pisząc to mam na myśli, że nie spotkałam jej jak do tej pory w żadnym innym anime. Delikatna, miękka – ale nie tak jak w przypadku Charlotte, czy K-On! – a do tego prosta. Wpasowuje się stylem do gatunku okruchy życia i jest dosłownym balsamem dla oczu. Uwielbiałam patrzeć na śmieszne minki Rin i jej chibi wersję – jeśli można powiedzieć, że dziecko ma chibi wersję, bo chyba ogólnie jest chibi (takie rozmyślania XD). Jeśli chodzi o tła to są zwykłe, ładnie narysowane i niczego im nie brakuje.

MUZYKA:

Jakoś specjalnie nie przysłuchiwałam się openingowi i endingowi - przeważnie je pomijałam - ale to nie znaczy, że nie mają swojego uroku. Oba są słodko sympatyczne i można je odsłuchiwać dla relaksu. Spokojne melodyjki mogą skojarzyć się z takim typowym anime dla dzieci, ale w Usagi Drop idealnie wpasowały się w klimat serii. Osobiście po odsłuchaniu przepadam bardziej za ED, a to się prawie nigdy nie zdarza.


PODSUMOWANIE:

Usagi Drop wciąga, swoją historią rozśmiesza, rozczula i każe zastanowić się nad ważniejszymi sprawami; konstrukcja wizualna jest miła w oglądaniu, a muzyka relaksująca. Odbieram to anime bardzo pozytywnie, bo kiedy zawsze o nim wspominam wywołuje u mnie ciepłe uczucia – normalnie jakbym miała grzejnik w mózgu. Myślę, że warto się zapoznać, bo te jedenaście odcinków to naprawdę mało, a i tak każdy cieszy animaniaka.

OCENA:

Ocena fabuły: 8
Ocena bohaterów: 9
Ocena grafiki: 7
Ocena muzyki: 6
Ocena ogólna: 8

15 komentarzy:

  1. Pamiętam te serię jak przez mgłę. A to dlatego, że oglądałam ją bardzo dawno temu, w dodatku nie najlepszej jakości. Pamiętam, że seria mi się spodobała, dlatego może sobie ją odświeżyć. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto obejrzeć jeszcze raz albo ewentualnie chwycić za mangę :3

      Usuń
  2. Od dawna mam to anime w planach, ale praktycznie cały czas o nim zapominam, będę to musiała nadrobić w wolnej chwili. ;)
    A tak na marginesie, zwykle mówi się, że robi się komuś ciepło na sercu, grzejnik w mózgu to coś nowego. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tworzę nowe zwroty i staram się bawić językiem XD Ogólnie polecam wykorzystywanie zwrotu ''grzejnik w mózgu'' a zarazem zachęcam do obejrzenia anime ^^

      Usuń
  3. Widziałam lajf akszyn do tego, ale anime też mnie w sumie kusi... może kiedyś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie planuję obejrzeć lajf akszyn - jestem ciekawa czy jest dobre, chociaż z dramami to różnie bywa ><
      Nie ma co zwlekać i brać się za te 11 odcineczków! :3

      Usuń
  4. Mnie odrzuca to, że wiem, że w dalszym ciągu mangi ta mała dziewczynka i jej opiekun zostają parą.Tak, tak własnie się dzieje. Ugh.

    Macie może konta na MALu? :D Zaprosiłabym do znajomych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym słyszałam, ale jeszcze nie doszłam do tego momentu w mandze *.*
      Na MALu jesteśmy znajomymi już od jakiegoś czasu XD

      Usuń
    2. Dopiero teraz zauważyłam, to przez to, że nicki inne :D Jestem chyba mistrzem ogarnięcia...

      Usuń
  5. Najbardziej podobną kreskę widziałam chyba w Isshukan Friends. Ciesze się, czytając pozytywną recenzję, bo anime bardzo fajne, pozytywne, ciepłe i w sam raz na rozgrzanie serducha, a przy tym delikatnie porusza trochę poważniejsze tematy. No ale ja uwielbiam obyczajówki ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio zaczęłam się coraz bardziej przekonywać do obyczajówek i oglądam ich coraz więcej - przykładowo teraz mam fazę na Silver Spoon :3

      Usuń
  6. Czym mają być te konfrontacje z zakładki blogasia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli na blogu pojawia się opinia na temat jakiegoś anime, to zazwyczaj dotyczy to serii, którą widziała tylko jedna, a ta druga nie planuje tego zrobić w najbliższej przyszłości albo takiego anime, które widziałyśmy obie i mamy bardzo podobne zdanie. Wtedy opinię pisze jedna z nas. No, ale są takie serie, w przypadku których jedna uważa, że to było super-hiper i w ogóle bardzo fajne, a druga uznaje to za totalne dno. W takim przypadku będą powstawać konfrontacje, a więc pewnego rodzaju (choć też nie całkowicie) "podwójna recenzja". Jedna napisze dlaczego jej się nie podobało, a druga dlaczego uznaje to za super.

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x