środa, 14 października 2015

[Recenzja anime] - "Aoharu x Kikanjuu"


TYTUŁ: Aoharu x Kikanjuu
ROK: 2015
STUDIO: Brain's Base
LICZBA ODCINKÓW: 12
GATUNEK: Akcja, Komedia

OPIS SERII: 

Hotaru Tachibana przebiera się za chłopaka. Ma krótkie włosy, jak chłopak i nawet mówi, jak chłopak. Chodzi w męskim mundurku, jest silna i budzi postrach wśród innych uczniów. Niektórzy nawet nie mają bladego pojęcia, że mają tak właściwie do czynienia z dziewczyną, co niezwykle irytuje przyjaciółkę Hotaru - Kanae. Do tego nasza główna bohaterka ma silne poczucie sprawiedliwości: nie lubi, kiedy ktoś nie przestrzega panujących zasad. 
Pewnego dnia, dowiaduje się, że Kanae straciła wszystkie swoje pieniądze w klubie Hostów. Jest to drobne nieporozumienie, ale w związku z tym Hotaru postanawia znaleźć chłopaka, który tak oszukał jej przyjaciółkę i sprawić, aby sobie ją zapamiętał aż do śmierci. Dziewczyna poznaje Masamune, z którym ze względu na pewne pokręcone okoliczności, rozpoczyna walkę. Spokojnie, nie będą walczyć na śmierć i życie! Przy pomocy zabawkowych broni palnych toczą bój, który niestety Hotaru przegrywa. W związku z tym Masamune wciąga ją do swojej drużyny, Toy Gun Gun, która bierze udział w zawodach z gier survivalowych. Chłopak niestety nie wie, że Hotaru jest tak naprawdę dziewczyną i przyjmując ją do drużyny łamie zasady, które sam ustalił. Do Toy Gun Gun oprócz Masamune należy również dość nieśmiały twórca mang erotycznych Yukimura. We dwójkę planują zostać najlepszą drużyną w Japonii i aby to osiągnąć potrzebują trzeciego członka, którym zostaje Hotaru. Jak się potoczy ich historia?


FABUŁA:

Zacznijmy od tego na co wszyscy czekają, czego pragną i co jest najbardziej wkurzającą częścią tego anime. Hotaru to dziewczyna, choć wcale jej nie przypomina. Nie ma w niej absolutnie nic kobiecego, co mogłoby wskazywać na to, że faktycznie jest nieśmiałą dziewoją. Nic więc dziwnego, że wszyscy dookoła nie potrafią dostrzec jej prawdziwej natury. Bo w gruncie rzeczy: jej praktycznie nie ma. Ale o tym dopiero powiem przy bohaterach coś więcej. 
Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że Aoharu x Kikanjuu do złudzenia przypomina Ouran High School Host Club. W końcu mamy przystojnego hosta, dziewczynę, która trafia tam niby to przypadkiem. Do tego przypomina chłopaka, dorabia się długu i musi go spłacić, że tak to ujmę, sobą. Z tą różnicą, że w przypadku Ourana bohaterowie są na tyle ogarnięci, że szybko uświadamiają sobie, że Haruhi to dziewczyna. Tutaj tego nie ma. Na tym jednak kończą się te podobieństwa, choć dla niektórych mogą być dość irytujące. 
Ogólnie fabuła kręci się dookoła gier survivalowych. W porządku, całkiem ciekawy temat, choć nie wiem, czy nie jest odrobinkę zbyt typowy. Ale dobrze, mamy tutaj w tym układzie typową strzelankę. Mamy zawody w których Toy Gun Gun chce wziąć udział, Hotaru bije się z myślami, są treningi ich drużyny, pojawiają się "ci źli" z którymi Masamune i Yukimura mają związaną mhroczną przeszłość.Ogólnie nic takiego nadzwyczajnego i porywającego. Można to uznać za lekkie i śmieszne, choć momentami niezwykle irytujące.  

BOHATEROWIE: 

Zacznijmy od głównej bohaterki. Jest jednym słowem denerwująca. Z jednej strony myślałam, że będzie ciekawa i fajna, ale potem uświadomiłam sobie, że bardziej mnie irytuje. Ma silne poczucie sprawiedliwości, które bardzo często irytuje mnie w postaciach. Przez to zawsze wydają mi się zbyt idealne. Na szczęście są pewne rzeczy, które psują idealny i święty wizerunek Hotaru, więc nie będę tak bardzo na to narzekać. Denerwował mnie za to fakt, że ona jest dziewczyną, a bardziej przypomina faceta w każdym stopniu: zachowaniu, wyglądzie, głosie, ubiorze! Nie potrafiłam rozumieć po co ta cała farsa, a potem nie była w stanie się przyznać, że nie jest facetem. Za to męscy bohaterzy, jak to faceci, oczywiście niczego nie zauważyli. Zresztą nie oszukujmy się: to byłoby naprawdę trudne, biorąc pod uwagę kreację bohaterki. Ale najgorsze w tym wszystkim było to, że nasza wspaniała, główna bohaterka przez cały czas mówi o sobie w trzeciej osobie! Czemu nikt jej na to nie zwrócił uwagi?! Przecież to aż się rzuca w oczy!
Momentami relacje między bohaterami a Hotaru przypominały mi shounen-ai. Niby wiedziałam, że nie można tego tak określić, bo Tachibana to dziewczyna, ale naprawdę, jeżeli ktokolwiek widział Aoharu x Kikanjuu w całości, to zapewne wie, o co mi chodzi. Poza tym Masamune denerwował mnie swoimi, momentami absurdalnymi, zachowaniami. Zdecydowanie wolałam Yukimurę, który mimo że był tym mniej "normalnym", to wydawał mi się bardziej ludzki. 

GRAFIKA: 

Była w porządku. Sceny walki zrobiono bardzo fajnie. Podobały mi się i tutaj nie mogę się przyczepić. Jedyne, co było irytujące i, przynajmniej mi, rzucało się w oczy, to fakt, że czasami dochodziło do zaburzenia proporcji w wyglądzie bohaterów. Przez to można powiedzieć, że było to trochę niestaranne. Możliwe, że bardzo się czepiam, ale mi to wpływało na ogólny, ładny obraz tego anime.

MUZYKA: 

Opening mi się nawet podobał. Był całkiem fajny, żywy i pozytywny. Raczej go nie omijałam w trakcie oglądania anime. Niestety nie mogę wam wrzucić linka do openingu, ponieważ nie mogłam znaleźć właściwej wersji na YouTubie. Albo była taka bez dźwięku, albo w wersji Nightcore albo jeszcze inne, w którym tempo było za szybkie. Jeżeli za to chodzi o ending to podoba mi się nawet bardziej niż opening. A rzadko słucham piosenek, które kończą odcinki.

Opening - ''The Bravest Destiny'' - Toy Gun Gun
Ending - ''Gunjou Survival'' - Mikako Komatsu

PODSUMOWANIE: 

Jak się prezentuje całość? Ciężko mi powiedzieć. Fabuła nie była porywająca. Taka sobie. Można powiedzieć, że lekka i całkiem w porządku, ale na pewno nie jest to nic wspaniałego. Bohaterzy serii są dość wkurzający - a przynajmniej mi działali na nerwy swoimi zachowaniami (z Tachibaną na czele). Dlatego też jeżeli komuś się nudzi i koniecznie chce to obejrzeć, to proszę bardzo, ale nie nazwałabym tego serią, którą koniecznie trzeba obejrzeć, bo inaczej się umrze. Już lepiej sobie włączyć Ourana.

OCENA: 

Ocena fabuły: 5
Ocena bohaterów: 4
Ocena grafiki: 7
Ocena muzyki: 7
Ogólna ocena: 6-

6 komentarzy:

  1. Nie powiedziałabym, że mówi jak chłopak, skoro Hotaru mówi o sobie w trzeciej osobie (co strasznie mnie irytowało). Wytrzymałam dwa odcinki i za każdym razem, gdy miałam oglądać następny (a zabierałam się do tego kilka razy), kompletnie mi się odechciewało. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też racja, ale w żadnym stopniu nie pokazuje w sobie dziewczęcej strony. I też mnie to irytowało. Nie dziwię się, że tego dalej nie oglądałaś :P

      Usuń
  2. Haha. XD "Bohaterowie Ourana" i "ogarnięcie" w jednym zdaniu. x"D Haha
    Aoharu znam od koleżanki, która trochę jarała się tą serią. ALE po Twojej recenzji wiem dlaczego. Wspominasz o pierwiastku "Shounen-ai", który ona pewnie też dostrzegła i cóż... Fujoshi poległa. ^x^
    Przez wzgląd na to, że tyle mi o tym anime mówiła (chociaż więcej mówi o Ereri, czy samym SnK bądź innych sioonenach/yaoi) powiedziałam sobie, że w luźniejszy weekend sobie siądę i obejrzę. Ale teraz chyba sobie odpuszczę. W końcu pasuje JRka pooglądać (tak, czekałam aż wyjdzie całość. :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, moim zdaniem w porównaniu do Aoharu, to przy Ouranie można mówić o ogarnięciu :P
      Możliwe, że to jest powód, bo można tam trochę tego dostrzec. A że ja nie lubię tej tematyki, to w moim przypadku działa to na niekorzyść serii. Ogólnie nie polecam tego anime :P

      Usuń
  3. Próbowałam pierwszy odcinek, ale jakoś tak... przejrzałam w 5 sekund i uznałam, że chyba nie dam rady, nawet animacja jakoś specjalnie mi nie siadła. Ale widziałam, że całkiem sporo fanów i planów cosplayowych ma już ta seria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto oglądać dalej :P Dobrze zrobiłaś, że nie marnowałaś na tą serię czasu.

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x