niedziela, 18 października 2015

[Recenzja anime] - ''Level E''

TYTUŁ: Level E
ROK: 2011
STUDIO: Studio Pierrot/ David Production
LICZBA ODCINKÓW: 13
GATUNEK: Komedia, Sci-Fi, Shounen, Kosmici

OPIS SERII:

W tej chwili na Ziemi żyją setki gatunków obcych, którzy przylatują i odlatują. Gatunki, które przybywają w pokoju... Agresywne, wojownicze gatunki... Gatunki na skraju wymarcia... A jedynymi, którzy nie wiedzą o ich istnieniu są... ludzie. 
Yukitaka przeprowadza się z Tokio w spokojniejsze tereny, by tam trenować sztukę jaką jest baseball. Nie spodziewa się, że w jego spokojnym życiu może wydarzyć się coś niezwykłego, wręcz ufostycznego, dlatego z niemiłym szokiem odbiera obecność pewnego blondyna w Jego ubraniach, pijącego Jego kawę i siedzącego w Jego mieszkaniu, do tego nic nie robiącego sobie z obecności Yukitaki. No jak tu się nie wkurzyć na takiego bezczelnego włamywacza? Kiedy bohater próbuje wyrzucić nieproszonego gościa (kilkakrotnie) za drzwi, ten wyjawia mu najnormalniej w świecie, że jest kosmitą, który rozbił się przypadkowo swoim statkiem, stracił pamięć i potrzebuje chwilowego miejsca zamieszkania... Przez emocjonalny szantaż, Yukitaka z niechęcią zgadza się przechomikować blond kosmitę i w ten sposób wpakowuje się w kłopoty.


FABUŁA:

Od razu powiem, że spodziewałam się jakiejś poważnej serii, która będzie skupiać się na rozwiązywaniu problemów z kosmitami, ale po obejrzeniu pierwszego odcinka od razu wymazałam z moich myśli etykietkę powaga i zastąpiłam ją określeniem salwa śmiechu! Dodatkowo historia okazała się czymś zupełnie... zaskakującym, nieschematycznym i jak najbardziej trollującym widza. Po pierwszych trzech odcinkach zostałam kilkakrotnie oszukana przez blond bohatera (Baka Ki El Dogrę), dlatego nic dziwnego jak wyglądała moja reakcja: wytrzeszcz oczu, łącza w mózgu nie odbierają tego, co się właśnie zdarzyło, a z ust wydobywa się śmiech. Jeszcze nigdy w życiu nie byłam tak bardzo trollowana przez anime! Pragniecie czegoś szalonego, irracjonalnie zabawnego, pełnego zaskoczeń oraz szydzącego sobie z widza? To to jest anime dla Was! Osobiście jestem za tym, że dla Level E powinno stworzyć się nową kategorię o nazwie: ,,Dla masochistów lubiących bycie oszukiwanym przez animowanych bohaterów" albo w skrócie ,,anime troll dla odważnych". 
Przez 13 odcinków możemy poznać kilka historii, w których Baka-ouji (blondyn) bierze bezpośredni albo pośredni udział i jak to ma w zwyczaju sieje spustoszenie i sprawia ogrom kłopotów ludziom, których wybiera na swoje zabawki. Yukitaka był jego pierwszą ofiarą i tą historyjkę uważam za najlepszą - choć końcowa również miała swój urok i także powaliła mnie na kolana. Troszkę średnio wypadł wątek z piątką dzieciaków z podstawówki, bo coś na gamę power rangersów przejadło mi się. A mówiąc ogólnie Level E nie gwarantuje nam nudy, naprawdę świetnie można się przy nim bawić, szczególnie obserwując poczynania Baka-ouji.

BOHATEROWIE:

Baka-ouji. Nic dodać nic ująć. Bohater jedyny w swoim rodzaju, oryginalny, swoją inteligencją i poczuciem humoru przebija każdego, pragnienie siania spustoszenia i utrudniania wszystkim życia jest jego zaletą, jeśli jest się na miejscu widza - jak dla mnie jego pomysł z wychowaniem dziecka, aby stało się jego arcywrogiem było arcyzłym planem XD. Co się tyczy innych postaci to przejawia się tutaj wiele i każdemu poświęcona jest inna historia z blond-kosmitą. Moją sympatią obdarzyłam Krafta, który swoją żądzą mordą naprawdę mi zaimponował oraz genialną Lunę za jej determinację.

GRAFIKA:

Nie mam jej nic do zarzucenia. Wydawała mi się pospolita, taka niczym się nie wyróżniająca. Chociaż... po głębszym zastanowieniu pojawił się tutaj element, którego nienawidzę w anime, tudzież sztucznie stworzone osoby, które wyglądają jak kopiuj-wklej, dziwnie się poruszają i ogólnie wyróżniają się na tle typowej animacji (przykład: te kukiełki u góry). Nienawidzę tego czegoś i nigdy nie polubię. 

MUZYKA:

Nie pomijałam openingu, bo graficznie i rytmicznie był warty odsłuchania. Zapadł mi w pamięci i nuciłam go mechanicznie w głowie. Co do endingu podobał mi się tak samo jak OP (jak nie bardziej) i strasznie mnie rozbraja to, że Baka-ouji pod koniec wiruje na golasa w kosmosie wyglądając przy tym jak księżniczka XD. Jako takiego soundtracku nie zarejestrowałam, więc zostawię to bez komentarza.

Opening - ''Cold Finger Girl" - Chiaki Kuriyama
Ending - ''Yume~Mugen no Kanata'' - ViViD

PODSUMOWANIE:

Level E jest przezabawnym anime, o nietypowej historii i nieschematycznych bohaterach. Grafika niczym się nie wyróżnia, zaś OP & ED są wspaniałe w słuchaniu. Jako seria o kosmitach nie wniosła niczego nowego, co by już nie istniało, ale bez dwóch zdań wyróżnia się na tle typowego anime. Jest to coś nowego, oryginalnego i śmiesznego, co jest dobrym umilaczem czasu. Dlatego polecam, nawet jeśli nie przepadacie za UFO.

OCENA:

Ocena fabuły: 9
Ocena bohaterów: 9
Ocena grafiki: 5
Ocena muzyki: 8
Ocena ogólna: 9

4 komentarze:

  1. Czyżby recenzja jednego z niewielu anime, któremu dałam 10/10?
    A mnie od księcia Baki o wiele bardziej urzekł Craft. Uwielbiam go.
    Kocham nawiązania do kreskówki Facetów w Czerni, zwłaszcza widoczne w openingu.
    Ludziom się poprzewracało, naprawdę. Graficznie to anime stoi naprawdę na wysokim poziomie, a już w czasie, w którym powstało, było jednym z najładniejszych :<

    Czemu w recenzji emotki ;__; Czemu rozemocjowania tak wiele ;___;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duet Baka-ouji i Craft jak dla mnie przebił wszelki system :D
      Tak jak mówiłam (pisałam) mnie grafika aż tak nie zachwyciła, wydawała się zwyczajna, niczym się nie wyróżniła.
      Btw. Co masz do moich emotek?! XD

      Usuń
  2. Niewiele słyszałam na temat tego anime, ale przyznam, że też spodziewałabym się jakiejś poważniejszej serii, a tu takie zaskoczenie! Brzmi ciekawie i nietypowo, myślę, że dam temu anime szansę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Obił mi się ten tytuł o uszy, ale nigdy nie zwracałam uwagi na to, o czym jest. Teraz będę pamiętać i kiedyś obejrzę XD

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x