czwartek, 22 października 2015

[Recenzja anime] - "Akagami no Shirayuki-hime"


TYTUŁ: Akagami no Shirayuki-hime
TYTUŁ ANGIELSKI: Snow White with the Red hair
ROK: 2015
STUDIO: Bones
LICZBA ODCINKÓW: 12
GATUNEK: Romans, Fantasy

OPIS SERII:

Shirayuki jest wyjątkową dziewczyną. Trzeba przyznać, że rzuca się w oczy ze względu na swoje intensywnie czerwone włosy. Nie farbuje ich, a i tak przybrały kolor dojrzałych jabłek. Pracuje w małej, nazwijmy to, aptece, gdzie wytwarza lekarstwa dla mieszkańców miasteczka. Jest dobrą osobą, którą każdy lubi, a do tego ma ten wyjątkowy kolor włosów. Nic więc dziwnego, że książę Raji zakochał się w niej. Niestety nie zabrał się do tego jak przystało: nie wziął ze sobą kwiatów, tylko nakazał jej zostanie jego konkubiną czy tego chce czy nie. Shirayuki, chcąc uniknąć tego losu, ścina swoje włosy i ucieka do sąsiedniego kraju, gdzie liczy na to, że będzie mogła wieść w miarę spokojne życie. 
W trakcie swojej wędrówki spotyka chłopaka, Zena, którego rany opatruje. Jego przyjaciele są dosyć niepewnie nastawieni do dziewczyny, która nie ma pojęcia z kim ma do czynienia. Książę Raji nie odpuszcza i postanawia wysłać pogoń za Shirayuki. Kiedy się spotykają postanawia dać jej zatrute jabłko, jednak zamiast dziewczyny zjada je Zen. Aby ocalić życie chłopaka czerwonowłosa postanawia zgodzić się na bycie konkubiną Rajiego. 
Ta dwójka jednak nie wie, że Zen nie jest zwyczajnym chłopakiem. To drugi w kolejce do tronu książę królestwa, do którego zapuściła się Shirayuki. I zdecydowanie nie ma zamiaru dać się łatwo otruć. Zamiast tego rusza do walki. Od tej pory rozpoczyna się ciepła historia przyjaźni między Zenem i Shirayuki. A kto wie, czy nie zrodzi się między nimi coś więcej? 

FABUŁA:

Od kiedy usłyszałam o tym anime, byłam go ciekawa. Wiedziałam, że jest to jawne nawiązanie do Królewny Śnieżki, której za bardzo nie lubiłam. Uznawałam, że skoro bajka Disneya nie była zbyt fascynująca, to może to anime również nie będzie zbyt dobre. Mimo to zastanawiało mnie, co z tego ciekawego wyjdzie, a więc czemu by nie obejrzeć? I w sumie to nie zawiodłam się. Co prawda miałam momenty, kiedy byłam trochę znudzona tą serią.  Czasami akcja za bardzo kręciła się tylko dookoła tego samego: Shirayuki chce zostać dworskim uzdrowicielem, Zen jest mniej szanowanym księciem. A mimo to oglądałam dalej, a to coś znaczy, skoro się nie zraziłam. 
Myślę, że działo się tak głównie dlatego, że byłam ciekawa rozwoju relacji Zena oraz Shirayuki. Ta dwójka była naprawdę urocza i kochana. Przez cały czas ich dopingowałam i miałam nadzieję, że dojdzie do pocałunku, zaręczyn czy bajkowego ślubu. Była to ta cukierkowa część, której mimo wszystko oczekiwałam. Bo w końcu skoro jest to seria oparta na bajce, to powinna w sobie coś z niej mieć. Ogólnie żeby nie było całkiem nudno i łatwo, to pojawiły się pewne problemy i przeciwności losu. Bohaterowie musieli więc stawić im czoła i wykazać się często odwagą, inteligencją i najbardziej kolokwialnie mówiąc: ogarnięciem. Dzięki temu doszło do pewnego urozmaicenia fabuły, przez co nie była nudnym romansem takim, jak każdy inny, a całkiem w porządku historią. 
Nie jest ona oczywiście wybitna. Nie powiem, aby przekazywała jakieś wartości, skłaniała do zastanowienia czy zaskakiwała. Wiele faktów było dość przewidywalnych i łatwo można było dojść do wniosku, co będzie potem. Mimo to wydaje mi się, że jest to dobra seria dla osób, które chcą się odstresować, odmóżdżyć i obejrzeć coś lekkiego wieczorem. 

BOHATEROWIE: 

Nie są oni zaskakujący. Są dość schematycznie zrobieni, bardzo łatwo domyślić się, jak które z nich się zachowa i dlaczego tak zrobi. Nie zaskakują i nie mają jakiejś wybitnie złożonej psychiki, którą trzeba analizować i patrzeć przez jej pryzmat, aby zrozumieć ich postępowanie. Są prości, jak budowanie cepa (a tak naprawdę, to kto z was wie, jak się buduje cep?). Mimo tej swojej dużej prostoty są całkiem w porządku i ze względu na ciepło budzą sympatię. 
Na szczęście nie są irytujący! Bo w przypadku tego typu serii, kiedy stawia się na to, aby wszystko było ładne, słodkie i urocze łatwo sprawić, że bohaterowie staną się nudni, nieciekawi, a przez to denerwujący. Wierzę, że każdy z was ma czasami takie momenty, kiedy ma ochotę wystrzelać postacie nudne i "niby słodziutkie" (patrz: Inoue z Bleacha). W przypadku Akagami no Shirayuki-hime nie ma takiej sytuacji, a przynajmniej ja tego nie dostrzegłam. 
Postacie są zabawne i mają pewne historie, które poznajemy raczej w małym stopniu. Najwięcej dowiadujemy się o przeszłości Zena, a to i tak dopiero pod koniec serii. Reszta jest raczej postaciami, które wzięły się trochę znikąd. Nie wiemy o nich za dużo, a o takim Obim, to z miłą chęcią dowiedziałabym się czegoś więcej. Między innymi: skąd ma swoje umiejętności, gdzie się tego nauczył i jaką dokładnie jest osobą. Możliwe, że wychodzi to trochę później (zapowiedziano już drugi sezon), a więc może i nie powinnam się tego tak bardzo czepiać. W końcu są szanse, że Obi na razie ma pozostać taką tajemniczą postacią, a dopiero z czasem dowiemy się o nim czegoś więcej. 

GRAFIKA:

Kreski nie nazwałabym wybitną. Jest prosta, ładna, nie kole w oczy. Nie ma jakichś problemów z proporcjami, zadbano o szczegóły, tła są naprawdę ładne i malownicze. Nie ma ogólnie na co narzekać, ale powiedziałabym też, że w tej serii nie ma nic nadzwyczajnego w związku z kreską. Nie jest to coś, co zobaczyłam i od razu chwyciło mnie za serce. Widząc postacie nie pomyślałam: o matko, jakie to piękne.

MUZYKA:

Jeżeli jakaś była w trakcie całej serii (a znając życie była), to nawet na nią nie zwróciłam uwagi na tyle, aby zapadła mi w pamięć. W przypadku openingu oraz endingu wydaje mi się, że nie są one irytujące, ale też nie na tyle fajne, abym ich słuchała i ściągała na MP3. 

PODSUMOWANIE:

Akagami no Shirayuki-hime to anime ciekawe, ale jednocześnie przeciętne. Ma przeciętną kreskę, przeciętną muzykę, bohaterów oraz fabułę. Nie ma w nim nic takiego szczególnie nadzwyczajnego. Nie powiem, abym się tym szczególnie zachwycała. Mimo to mi się podobało. Jest lekkie, pogodne i ciepłe. Można robić przy nim "awww" oraz cieszyć się z relacji głównych bohaterów. W związku z tym wydaje mi się, że jeżeli ktoś potrzebuje niewymagającej serii, którą można sobie obejrzeć dla odstresowanie, to powinien sięgnąć właśnie po to. 

OCENA: 

Ocena fabuły: 8 
Ocena bohaterów: 7
Ocena grafiki: 7
Ocena muzyki: 5 
Ocena ogólna: 7-

5 komentarzy:

  1. W sumie podoba mi się ta recka. W większości przypadków czytałam tylko takie bardzo chwalące i zachęcające do tej serii notki, a ty u siebie wymieniłaś rzeczy, które akurat sprawiły, że dla mnie seria będzie przeciętna i bez rewelacji, ale do obejrzenia :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dobrze to ujęłaś "przeciętna i bez rewelacji, ale do obejrzenia". Jak dla mnie właśnie takie jest Akagami no Shirayuki-hime :D

      Usuń
  2. Z początku odrzuciłam to anime, ale później naczytałam się dużo pochwał, które ostatecznie wzbudziły moją ciekawość. Chętnie obejrzę, jeśli akurat będę miała ochotę na coś w tym klimacie, jednak zastanawiam się, czy nie poczekać na ukazanie się kontynuacji. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria jest przeciętna, ale jednocześnie bardziej skłania się do całkiem fajnej niż nudnej i słabej. Jeżeli najdzie cię ochota na coś lekkiego, to warto obejrzeć. A jeżeli chodzi o kontynuację, to już jak sama wolisz :D

      Usuń
    2. Osobiście poczekałabym na kontynuację, bo wtedy można obejrzeć dwa sezony za jednym zamachem - oczywiście jeśli seria jest znośna :3

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x