sobota, 14 maja 2016

[Recenzja anime] - Dimension W


TYTUŁ: Dimension W
ROK: 2016
STUDIO: Studio 3Hz
LICZBA ODCINKÓW: 12
GATUNEK: Science-Ficiton, Roboty, Seinen

OPIS SERII:

Rok 2072 - problemy energetyczne należą do przeszłości, od kiedy naukowy wynaleźli nowe źródło z którego można pobierać energię. Mowa o Wymiarze W, w którym wszystko jest możliwe. Cewki to urządzenia, które pozwalają na korzystanie z tego źródła. Oczywiście nie wszystkie funkcjonują w pełni legalnie. Są osoby, które wykorzystują podrobione cewki i to właśnie takich ludzi ściga Mabuchi Kyouma. Mężczyzna ten jest sceptycznie nastawiony do nowej technologii i stara się od niej odciąć najbardziej, jak tylko jest to możliwe. Nienawidzi cewek, nienawidzi robotów, nienawidzi wszystkiego, co jest związane z Wymiarem W. Niestety pewnego dnia na jego drodze staje droid o imieniu Mira. A kiedy ich ścieżki się przecinają nic nie jest już takie same.


FABUŁA:

To jedna z tych serii, którą uznałam, że obejrzę zaraz po tym, jak tylko zobaczyłam plakat. Nie potrzebowałam więcej, tylko od razu dodałam do listy "chcę obejrzeć". Oczywiście z czasem skusiłam się do przeczytania opisu, aby upewnić się czy dobrze postąpiłam, a tym, co utwierdziło mnie w przekonaniu była nazwa firmy "New Tesla". Jako antyfanka Thomasa Edisona i osoba, która dosłownie wielbi Teslę nie mogłam przejść obok tego anime obojętnie.
Skupmy się na tytułowym Wymiarze W. Jego działanie nie jest wytłumaczone całkowicie, co trochę mnie rozczarowało, bo kiedy zauważyłam, że taki wątek zostanie poruszony chciałam pochłonąć każdy pomysł. Niestety dostajemy tylko częściowe informacje, które mają nam wystarczyć do zrozumienia całej fabuły, jednak moim zdaniem ten wątek nie został wyczerpany. Z miłą chęcią dowiedziałabym się czegoś więcej na ten temat. 
Fabuła momentami bywała zawiła. Zdarzało mi się, że patrzyłam na odcinki z dozą niepewności, wracając do wydarzeń z poprzednich odcinków, aby się upewnić w niektórych elementach. Zazwyczaj wszystko się zgadzało i już po chwili mogłam dalej oglądać Dimension W. Niestety nierozwiązaną zagadką pozostaje dla mnie dlaczego postaci Losera najpierw towarzyszy osoba płci męskiej, a później żeńskiej. Jeżeli ktoś z was jest w stanie wytłumaczyć mi, co pominęłam, że nie potrafię tego zrozumieć, to będę bardzo wdzięczna. Edit - zagadka rozwiązana, to ta sama osoba. Kto jeszcze miał z tym problem?
Oczywiście nie mogę powiedzieć, aby fabuła była zła. Wręcz przeciwnie! Historia mnie zaciekawiła i pochłaniałam kolejne odcinki z zainteresowaniem. Niektóre rzeczy przez większość czasu są utrzymywane w tajemnicy i choć widza nosi, aby się dowiedzieć, to sekrety są nierozwiązane do odpowiedniego momentu.
Dodatkowo uwiodły mnie sceny walk. Wyczyny Kyoumy były dla mnie czymś niesamowitym i wielokrotnie można było się gapić w ekran, przyglądając poczynaniom bohaterów, którzy stawali przeciwko sobie. A zdarza się to dosyć często. 
Oprócz głównej osi fabuły mamy też poboczne historie, które miej lub bardziej nawiązują do najważniejszych wątków. Zdarzało się, że były one wzruszające, intrygujące i pozwalały lepiej zrozumieć działanie Wymiaru W. 
Na godny uwagi zasługuje również drobny wątek miłosny, który rozgrywa się jedynie we wspomnieniach Kyoumy, jednak dla mnie był rzeczą świetną. Doprowadził mnie niemal do łez, ale nie mogę narzekać, bo został całkiem dobrze rozegrany. 


BOHATEROWIE: 

Nie bez powodu uznałam, że Mabuchi Kyouma, czyli główny bohater "Dimension W", jest według mnie najlepszą postacią w sezonie zimowym. Od pierwszego odcinka zainteresował mnie swoim zachowaniem. Dlaczego? Głównie przez to, że w świecie pełnym nowoczesnych technologii wykorzystujących energię z tytułowego Wymiaru W Mabuchi jest konserwatystą. Unika cewek jak ognia, używając cały czas auta spalającego benzynę (kiedy jest ona niezwykle droga) i nie posługuje się żadnymi urządzeniami, które wykorzystują energię z Wymiaru W. Przez wiele odcinków możemy się tylko domyślać, co było powodem, aby potem zostać zderzonymi z jego historią. A to sprawia, że ma jasne powodu do tego, aby nienawidzić robotów.
A skoro o robotach mowa, to należy zwrócić uwagę na Mirę - pozytywnego droida, który obawiałam się, że może denerwować. A jednak jest osobą - bo nie nazywajmy jej bezosobowo przedmiotem - ciepłą, miłą, pogodną i odważną. Z miejsca skradła moje serce i przez cały czas miałam ogromną nadzieję na to, że w końcu dogadają się z Mabuchim. Dodatkowo należy przyznać, że miała bardzo ciekawą historię, która składa się w spójną całość.
Jeżeli chodzi o poboczne postacie, to są one barwne i intrygujące. Nie mogę powiedzieć, abym miała im coś do zarzucenia. Każdy, kto pojawia się w "Dimension W" jest ciekawy i byłam zainteresowana jego historią. Ba! Każdą wzmiankę na temat ich przeszłości wchłaniałam jak gąbka.
Podsumowując, postaciom w tym anime nie mam nic do zarzucenia - co jest zaskoczeniem, bo zazwyczaj znajduję jakieś minusy wśród bohaterów (albo ktoś co najmniej doprowadza mnie do szału).


GRAFIKA: 

Tutaj też nie mam szczególnie do czego się przyczepić. Wszystko jest bardzo ładnie narysowane i jeszcze zanim zaczęłam oglądać spodziewałam się, że otrzymam staranną, przyjemną dla oka kreskę. Nie rozczarowałam się. Postacie są dobrze narysowane, rzucają się w oczy, zapamiętuje się je i różnią się od siebie, nie tworząc masy nie do rozpoznania. 
Gorzej jeżeli chodzi o animację, bo choć zazwyczaj ta kwestia była dobrze rozwiązana i walki były dynamiczne, to zdarzały się gorsze momenty. Ogólnie w większości przypadków nie było potknięć i wszystko trzymało się spójnej całości, oprócz tych drobnych momentów, kiedy jednak coś trochę szwankowało. I niestety nie byłam w stanie tego zignorować.

MUZYKA: 

Zacznę od openingu, którego nałogowo słuchałam przez długi czas. Wykonawcy odpowiadają także za opening do "Gangsty", gdzie piosenka również podbiła moje serce. W przypadku "Dimension W" dostajemy energiczną melodię z ciekawym tekstem, której z miłą chęcią słucha się molestując przycisk "replay". 
Muzyka występująca w tle nie jest natarczywa, raczej nieszczególnie rzuca się w uszy. Oglądając anime nadaje ona klimatu, jednak ni zwraca się na nią za bardzo uwagi, ponieważ nie wysuwa się na pierwszy plan. Ogólnie została ona dobrze dopasowana do wydarzeń w serii, choć raczej nie należy do pamiętliwych albo szczególnie oryginalnych.



PODSUMOWANIE:

"Dimension W" bardzo mi się spodobało i prawdopodobnie na długo je zapamiętam. Gdyby pojawił się kolejny sezon, to na pewno bym go oglądała ciekawa dalszych poczynań bohaterów. Fabuła była intrygująca, wciągająca, postacie barwne i pozwalające się lubić, a kreska miła dla oka. Nie mogę za bardzo narzekać na tę serię, bo każdego tygodnia czekałam na kolejny odcinek. Wszystkim fanom klimatów dotyczących przyszłości oraz science-fiction gorąco polecam tę serię.

OCENA: 

Fabuła: 8
Bohaterowie: 10
Grafika: 8
Muzyka: 8
Ocena ogólna: 8+

8 komentarzy:

  1. Tę serię zostawiłam sobie na koniec, żeby nie czekać na kolejne odcinki... no prawie, przyszło mi czekać jedynie na ostatni. Też oceniam "Dimension W" bardzo pozytywnie i z chęcią obejrzałabym dalsze losy bohaterów, więc niecierpliwie czekam na odcinek specjalny. Poza tym zastanawiam się, czy zbierać mangę. ;)
    A co do Losera, to rzeczywiście dziwne, że bez widocznego powodu zmieniła się towarzysząca mu osoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może będzie drugi sezon... :D
      Cóż, bo najpierw był z nim chłopiec, a potem córka. I w sumie nie wiedziałam, jak, dlaczego, czemu. Specjalnie oglądałam dwukrotnie odcinek z tym chłopcem, ale tego nie pojęłam, a później rozwiązanie się chyba nie pojawiło.

      Usuń
    2. Edit, poczytałam, znalazłam rozwiązanie -> When she is introduced she is dressed like a young boy with a baseball cap and sweatshirt.
      Jak widać to ta sama osoba, na co W ŻYCIU bym nie wpadła.

      Usuń
    3. Ach tak... nie domyśliłabym się :P

      Usuń
  2. Może sobie obejrzę, bo całkiem fajnie graficznie się prezentuje! I może zdecyduję wtedy czy kupić mangę, kiedy wyjdzie w Polsce. W każdym razie twoja recenzja mnie zachęciła.

    OdpowiedzUsuń
  3. O nie, nie ma wyjaśnienia wymiaru W ;C Głupi ten główny bohater, zanieczyszcza środowisko benzynowozem. Fe. Droidy to nie osoby, bo SI nie może mieć własnej świadomości, jedynie może idealnie symulować posiadanie takowej.
    Mnie wszyscy mówili, że ta seria jest słaba :C Dowiem się, gdy przeczytam mangę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile ludzi, tyle zdań na temat danych serii :) Mi się akurat podobało wiele elementów w tej serii, choć idealna faktycznie nie była.
      Czy głupi? Nie powiedziałabym. Miał swoje powody i potrafiłam go zrozumieć.

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x