wtorek, 1 marca 2016

[Recenzja mangi] - ''Hibi Chouchou''

TYTUŁ: Hibi Chouchou
AUTOR: Suu Morishita
LATA: 2012 - 2015
LICZBA ROZDZIAŁÓW: 75
LICZBA TOMÓW: 12
GATUNEK: Shoujo, Romans, Szkolne

OPIS SERII: 

Shibazeki Suiren jest postrzegana jako nieosiągalna. Milcząca, bez uśmiechu, ale jednocześnie piękna. Z miejsca skrada serca chłopców w szkole, którzy podziwiają ją z odległości. Dziewczyna trzyma się z daleka od dużej ilości ludzi, a przede wszystkim męskiej części społeczeństwa. Rzadko kiedy się odzywa, a jeżeli już coś mówi, to tylko parę słów. Do równoległej klasy uczęszcza Kawasumi Kouha. Niepozorny chłopak, który wkłada wszystkie swoje wysiłki w trenowanie karate. To jego jedyna pasja, której poświęca całe życie od dziecka. On również nie należy do zbyt gadatliwych osób, a szczególnie rzadko rozmawia z dziewczynami. 
Drogi tej dwójki przecinają się, a ich życia zmieniają. To słodka opowieść o losach dwójki małomównych osób, które próbują cieszyć się dzięki swojej obecności szkołą.

FABUŁA:

Do tej mangi miałam dwa podejścia. Przy pierwszym się załamałam po paru rozdziałach i uznałam, że kiedyś do tego wrócę. I stało się to, kiedy Hibi Chouchou było już opublikowane w całości i dostępne w internecie. Dlatego w ciągu jednego dnia usiadłam przed laptopem i przeczytałam te pozostałe siedemdziesiąt rozdziałów, licząc na to, że manga okaże się cudowna. 
Na początku wszystko jest w porządku. Małomówna dziewczyna, małomówny chłopak, spotykają się i zakochują w sobie. Uroczo i słodko, jak w przypadku Kimi ni Todoke. Można by pomyśleć, że czeka nas wzruszające love story, które na długo zostanie w naszych sercach. Niestety tak nie jest. Z początku można się uśmiechać do ekranu, widząc nieporadność Suiren i zdezorientowanego Kouhę, ale z czasem zaczyna to irytować. Wszystko toczy się dookoła tego samego. Wątki się maltretowane do znudzenia, a do tego nie dochodzi do żadnej przełomowej zmiany. 
Jest to bardzo typowe shoujo, które posługuje się tymi samymi, utartymi schematami. Wszystko jest tutaj podobne i pomijając wrzucenie postaci, które praktycznie nic nie mówią, nie ma nic nowego. A to, że główni bohaterowie nie kwapią się do tego, aby ze sobą rozmawiać również denerwuje. Wiem, że w niektórych znajomościach cisza nie jest niczym złym, ale Suiren i Kouha nie rozmawiają prawie w ogóle, a jeżeli tak, to na tematy, które dotyczą pogody albo życia szkolnego. Ale mamy festiwal letni, szkolny, zamianę klas, treningi i wszystko, co tylko jest typowe dla tego gatunku. Szkoda, że nie jest to wystarczająco zadowalające, aby choć trochę pocieszyć czytelnika. 
Wiele wątków, które moim zdaniem mogłyby być ciekawie rozwinięte i potoczone zostało pominiętych. Poboczne postacie mimo że miały potencjał na interesujące historie zostały zignorowane na rzecz Suiren, która na przestrzeni mangi wypowiada jakieś sto słów. Jeżeli jakiś wątek drugoplanowej postaci został poruszony, to tylko po to, aby pokazać główną bohaterkę lub Kawasumiego. Co tylko moim zdaniem dobijało drugoplanowe postacie (np. Koharu), które nie miały szans na szczęście, bo i tak pojawiał się temat Suiren. 
Przez takie kręcenie się dookoła tego samego (przez jakieś czterdzieści rozdziałów mamy masło maślane) dochodzimy do pięknego zwieńczenia, które wszystko ucina. Kiedy przeczytałam ostatnią stronę zastanawiałam się, czy to na pewno koniec, bo jednak według mnie wypadałoby usunąć parę rozdziałów i zamiast nich dać kilka innych, które pociągnęłyby poboczne, ciekawe wątki. 
Fabuła zdecydowanie nie zachwyca. Niektóre strony przerzucałam nawet nie skupiając się szczególnie na tekście. Można było z łatwością przewidzieć, co się zaraz wydarzy, a zamiast radości i westchnięć, było jedynie zdenerwowanie. 


BOHATEROWIE: 

Tutaj będzie kontynuacja moich żali. Zacznijmy od Suiren, która prawie się nie odzywa. Sama nie należę do osób, które są duszą towarzystwa i bywam nieśmiała, ale przypadek tej dziewczyny definitywnie podlega pod jakąś wizytę u psychologa. Choćby jedną, tak dla upewnienia się, że fakt jej małomówności nie jest chorobliwy. Bo w gruncie rzeczy Suiren trzęsie się za każdym razem, kiedy ma coś powiedzieć, nie potrafi sklecić jednego, płynnego zdania. Po co drugim słowie przerywa swoją wypowiedź, a czasami nawet nie dba o poprawność gramatyczną! Niektóre jej wyrażenia naprawdę opierają się na "ja być, ja chcieć". Do tego praktycznie nie posiada żadnych zainteresowań. Gdzieś w połowie okazuje się, że lubi piec i w sumie tyle. Nigdy nie pokazano żadnych ambicji związanych z jej przyszłym życiem, marzeń, pasji... Lubi piec i jeść chlebek melonowy. Ale kogo to obchodzi, skoro jest piękna? Jest naprawdę ładna i wszyscy widzą ją tylko przez pryzmat urody. Na co komu więcej? 
Kawasumi Kouha również jest osobą, która mogłaby się umówić do psychologa. U niego dowiadujemy się, że ma jedną pasję: karate. I to też nie jakoś dlatego, że go to bawi. Po prostu chce być lepszy od jednego swojego senpaia z gimnazjum. Do tego stopnia jest dla niego ta pasja ważna, że czasami jest w stanie po prostu ignorować swoją dziewczynę. Pasje są ważne, ale jednak można jedno z drugim pogodzić... No, ale ja się mogę nie znać. Kawasumi dodatkowo ignoruje Suiren, ponieważ inni faceci w klasie mu zazdrościli, że jest blisko z ich małomównym ideałem kobiety. Fajny związek, prawda? 
Pozostałym postaciom po prostu współczuję. Aya przez cały czas żyje, chroniąc Suiren przed ludźmi, a w szczególności przed adoratorami. Ze względu na to sama zaczęła nienawidzić męskiej części społeczeństwa. Jednak dzięki temu udało jej się zyskać rangę najbardziej racjonalnej osoby w tej mandze. Reszta bohaterów, znajomych Suiren i Kawasumiego, również jakoś ucierpiała przez znajomość z tą dwójką... 
Ogólnie główna para jest nudna, płytka i denna. Nie wykazują się niczym nadzwyczajnym i jeżeli na początku można ich uznać za uroczych, tak z czasem można ich jedynie nie lubić. 


GRAFIKA: 

Tutaj występują plusy. Można by powiedzieć, że jedyne... Kreska była pierwszą rzeczą, która przykuła moje oko w tej mandze. Bardzo przypominała mi grafikę z Hirunaki no Ryuusei i przez chwilę nawet zastanawiałam się, czy Hibi Chouchou nie pochodzi od tej samej autorki. Okazało się jednak, że nie i po prostu styl rysowania mają naprawę podobny. 
Kreska jest ładna, staranna i zazwyczaj dopracowana. Zdarzały się drobne potknięcia, ale ogólnie nie można powiedzieć, że było coś nie tak. Suiren jest faktycznie tak ładna, jak się pisze i naprawdę urocza. Pozostałe postacie również są dopracowane pod względem wyglądu. Miałam jedynie drobne zażalenia do najlepszej przyjaciółki Suiren, Ayi, która rysowana przede wszystkim z uproszczonym wizerunkiem twarzy zaskakiwała, gdy pojawiała się, wyglądając normalnie. Naprawdę miałam momenty, że nie wiedziałam, kto to jest i dopiero po chwili docierało do mnie, że to ta sama postać.
Zresztą sami zobaczcie, jest drobna różnica, prawda? 


PODSUMOWANIE:

Spodziewałam się po tej mandze czegoś lepszego. Po cichu liczyłam na coś, co mnie porwie i sprawi, że będę zachwycona fabułą, grafiką, akcją, postaciami! Niestety tak się nie stało. Dostałam klasyczne, schematyczne shoujo, w którym postacie są po prostu beznadziejnie wykreowane, a fabuła praktycznie w ogóle nie ciekawi. Jedynie początek wydaje się być interesujący, ale im dalej, tym gorzej. 
Ogólnie nie polecam. Jest tyle innych shoujo, które warto przeczytać. Tej naprawdę lepiej się nie tykać, bo po co tracić nerwy? Chyba, że komuś nie przeszkadzają tego typu postacie czy brak ciekawych wydarzeń! Wtedy Hibi Chouchou warto czytać. 

OCENA: 

Ocena fabuły: 4
Ocena bohaterów: 3
Ocena grafiki: 9
Ocena ogólna: 5

6 komentarzy:

  1. Ja kiedyś zaczęłam czytać i mi się podobało, ale w sumie nigdy nie skończyłam, więc nie mam jak się ustosunkować do całości. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początek jest całkiem niezły i prorokuje ciekawą mangę, ale potem jest już tylko gorzej.

      Usuń
  2. Faktycznie mogłoby się z tego rozwinąć coś w miarę ciekawego, ale skoro tak się nie dzieje, rezygnuję już na wstępie. Zwłaszcza że shoujo i tak prawie wcale nie czytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre shoujo są dobre, ale to do nich zdecydowanie nie należy.

      Usuń
  3. Kreska śliczna (ze względu na okładkę na pewno przyjrzałabym się bliżej temu tytułowi), ale skoro to typowe shoujo i to jeszcze tak maltretujące jeden wątek, to sobie odpuszczę. :')
    Świetna recenzja! ^^
    Pozdrawiam!~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również zwróciłam na tę mangę uwagę głównie ze względu na kreskę. Niestety nie warto katować się czytaniem tego tylko dla ładnej grafiki.

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x