czwartek, 18 lutego 2016

[Recenzja anime] - ''Tengen Toppa Gurren Lagann''

TYTUŁ: Tengen Toppa Gurren Lagann
TYTUŁ ANGIELSKI: Making Break-Through Gurren Lagann/ Heavenly Breakthrough Gurren Lagann
ROK: 2007
STUDIO: Gainax
LICZBA ODCINKÓW: 27
GATUNEK: Mecha, Akcja, Komedia, Sci-Fi, Dramat

OPIS SERII:

Daleka przyszłość, a w niej ludzie, którzy zostali zmuszeni do życia pod ziemią. Tam się rodzą, żyją dzięki podziemnym źródłom i kretoświniom, ich celem jest kopanie coraz głębszych tuneli, aż w końcu umierają, a to przez trzęsienia ziemi i osuwanie się skał lub po prostu ze starości. Z tego wszystkiego nasuwa się jedno ważne pytanie: dlaczego nikt nie wychodzi na powierzchnię?
Jiha jest typową podziemną wioską, skupiającą się na kopaniu coraz głębiej i głębiej, a jednym z takich kopaczy jest Simon. Nastolatek, który pewnego dnia znajduje i odkopuje na swojej drodze dziwny przedmiot przypominający miniaturowe wiertło. Jak się okazuje jest to klucz do mini robota, który umożliwi Simonowi oraz jego przyjacielowi, Kaminie, wydostanie się z podziemnej codzienności. Jednakże jak jest naprawdę tam, na górze? Przede wszystkim: niebezpiecznie dla człowieka. Zwierzoludzie przy użyciu ogromnych mechów bez skrupułów zabijają każdego napotkanego ludzia, mając w tym swój ukryty cel. Zaś ci, którym udaje się jakoś przetrwać, stawiają zaciekły opór. Lecz czy to wszystko ma sens, kiedy przeciwnik ma znaczącą przewagę, jaką jest posiadanie ogromnych robotów? Miało sens, aż do zjawienia się Kaminy i Simona, dzięki którym walka ze zwierzoludźmi przybierze zupełnie inne obroty.



FABUŁA:

Faktem jest, że wszyscy Tengen Toppa znają i nawet jeśli nie wiedzą o co z tym chodzi, to na pewno słyszeli o tej serii od znajomych/nieznajomych oraz widzieli jakieś obrazki czy gify. Ja tak miałam - nie dość, że cały Internet huczał od wspaniałości tego anime, to do tego nasłuchałam się wiele na konwentach. No i co tu miałam zrobić jak nie popłynąć z tą falą i w końcu sprawdzić czym tu się wszyscy zachwycają? Pierwszy odcinek zapowiadał się ciekawie i na tyle niejasno, że trzeba było obejrzeć dalej: pokazanie przyszłości i potęgi bohaterów, a następnie rozpoczęcie historii od początku, czyli życia i kopania pod ziemią, spowodowało, że widz automatycznie zastanawiał się jaką ścieżkę muszą przejść bohaterowie, żeby tam dotrzeć. Jak się okazało - dosyć wyboistą. Później odcinki, gdzieś tak bodajże od 2 do 6 zrobiły się słabe i nudnawe, dlatego nie dziwię się, jeśli ktoś porzucił albo odłożył na bok - sama to rozważałam, ale na szczęście nie odpuściłam i odkryłam, że im dalej, tym anime bardziej wciąga.
Historia jest nieco przytłaczająca z tej przyczyny, że akcja pędzi na złamanie karku, a problemy są bardzo szybko rozwiązywane. Z jednej strony to dobrze, bo przy tych 27 odcinkach zawsze coś się dzieje i nie można się zanudzić, ale z drugiej nie da się przywiązać do czegokolwiek większej uwagi oraz skupić na choćby jednym zwycięstwie, bo zaraz przechodzimy dalej. I jest tak cały czas - zero zastoju, czysta akcja. Oczywiście szczególne znaczenie mają tutaj walki pomiędzy mechami, przedstawione bardzo efektownie i zjawiskowo. Jest ich pełno i niczym dziwnym nie jest, że to one tutaj przeważają i to one właśnie pchają akcję oraz fabułę do przodu. Fanom tego gatunku bez dwóch zdań przypadną do gustu.
Trudno jest cokolwiek napisać o Tengen Toppa w taki sposób, żeby niczego nie zaspoilerować, dlatego ograniczam się do minimum (ostrzegam!). Patrząc na zalety, bardzo spodobał mi się zabieg z tym, że w przeciągu całej serii ukazano dorastanie i dojrzewanie bohaterów. Już po pierwszym odcinku można było dostrzec jak potoczą się ich losy, dlatego śledziłam ich poczynania z niemałym rozemocjonowaniem. Było wiele śmiesznych sytuacji, gdzie główną rolę odgrywał Kamina, ale zdarzyło się również wiele smutków. Chociaż nie. Nie smutków, tylko całkowitych rozpaczy. Dwa albo trzy razy nie mogłam się powstrzymać przed wylaniem strumieni łez, a pozbierać się po zaistniałych wydarzeniach wciąż nie potrafię. Po prostu to co zrobił autor, było strasznie niesprawiedliwe - bardzo realne, ale niesprawiedliwe! Jakby torturowanie widzów było jego hobby.
Co się tyczy strony negatywnej tej serii to bez wątpienia są nim przede wszystkim absurdy i niepotrzebne sceny. Zdarzyło się kilka odcinków, ale bardziej to pojedynczych scen, które miały jedynie zapychać. Może pełniły rolę takiego STOPU przed pędzeniem historii i miały być typowo humorystyczne, ale mnie w ogóle nie kupiły. To samo dotyczy scen niepotrzebnie komplikujących fabułę. Jeśli chodzi o absurd wydarzeń to pojawiały się od początku, ale szczególnie ostatnie odcinki zostały nimi naszprycowane jak kulturysta sterydami. Oglądałam, kręciłam głową, klepałam się po czole i jęczałam z niedowierzania. Czy absurd jest tutaj zabiegiem specjalnym? Nie wiem, lecz jego ilość okazała się nie do pojęcia i to on przede wszystkim obniżył moją ogólną ocenę Tengen Toppy. Jednakże jak widać nie był, aż tak przerażający, żeby porzucić anime. Zakończenie, a dokładniej ostatni odcinek usatysfakcjonował mnie należycie, chociaż spodziewałam się czegoś innego.

BOHATEROWIE:

Można ich określić jednym zdaniem: bardzo różnorodni i wszelkiego rodzaju indywidua. Od zakapiorów, szaleńców i gotujących się w gorącej wodzie, przez spokojnych inteligentów, miłych dziwaków i dobrych z natury, do zwykłych/niezwykłych, dojrzewających z każdym znaczącym wydarzeniem i skrywających kilka sekretów. Masa postaci i każda inna. Jedni zyskujący naszą sympatię od razu, inni z czasem, ale wszyscy bardzo interesujący. Wspaniałe okazały się także relacje między nimi, które znacząco wpływają na emocje widza. Miłość, przyjaźń, nienawiść, chęć zemsty... Wszystko, co ludzkie łączy każdą z postaci i nawet jeśli nie jest to powiedziane wprost, to można to samemu wywnioskować po ich zachowaniu. Rzadko kiedy miewam, żeby po pierwszych odcinkach pokochać jakąś postać, tym bardziej jeśli okazuje się idiotą, ale Kaminy po prostu nie da się zignorować i nie polubić. Ten facet to same kłopoty, synonim buntu przeciw systemowi oraz niepoprawny cwaniak. Zawsze pierwszy pchający się na siły wroga, zawsze skory do bijatyki, przy czym zachowuje fason. Jedyne co mnie peszyło, to seiyuu, który podkładał mu głos. Nie twierdzę, że nie pasował, ale za bardzo kojarzył mi się z Gakuto z Prison School, a jak wiadomo czasem nie da się pozbyć z głowy obrazów po innym bohaterze o takim samym głosie... Yoko jako ulubienica męskiej części widowni za skąpy strój, też lubiła się wykazywać, ale miała więcej oleju w głowie niż Kamina. Jest mi jej najbardziej szkoda po obejrzeniu ostatnich odcinków. Biedna Yoko... Co do Simona to jego przemianę obserwujemy bardzo dokładnie - od nieśmiałego, nie wierzącego w siebie chłopca, po wspaniałego, odważnego lidera. Każdy może wysunąć z jego postawy jakieś wnioski i zastanowić się nad niektórymi ważniejszymi, głębszymi sprawami.
W pamięci zapadli mi jeszcze bohaterowie, tacy jak Nia, której za nic nie potrafiłam polubić - jak dla mnie była jednym z niepotrzebnych elementów w tej serii; Rossiu im dalej tym bardziej wkurzał; Kittan i jego spółka - wspaniała; a maskotka drużyny Boota, kreto-świnia, była dość sympatyczna, lecz to z nią wiązały się później największe absurdy.
Niektóre losy postaci zostały poprowadzone niezbyt satysfakcjonująco, przez co nawarstwił się we mnie ogromny żal dla nich. Szkoda, naprawdę szkoda ich.

GRAFIKA:

Bardzo specyficzna - miękka, chaotyczna i dynamiczna. Studio Gainax musiało wydać sporo pieniędzy, żeby w tak atrakcyjny sposób przedstawić to anime. Jak wspominałam jest tu pełno akcji związanej z walkami mechów i to przyczynia się do odpowiedniego kreowania dynamiką i ruchem, a Gainax każdy szczegół dopracował na ostatni guzik. Nie jest tak jak w innych seriach, że jedne odcinki mają super wow kreskę, a inne kuleją graficznie. W Tengen Toppa każdy z 27 odcinków podtrzymuje taki sam stan i jest on zadziwiająco genialny. Bawienie się barwami, przejaśnieniami oraz futurystycznymi elementami działa tutaj na plus. Tak samo pojawianie się dużej ilości spiral. Bohaterowie mają plastyczne twarze, dzięki czemu łatwo pokazywać skrajne emocje. Również zachowują dynamikę i zawsze prezentują się przyzwoicie. Roboty nie odstają graficznie, a tło jest dopracowane i malownicze.

MUZYKA:

Nie jestem, aż taką fanką openingu (Sorairo Days), chociaż wiem, że wszyscy go zachwalają i kiedy patrzę na top 100 op, to zawsze znajduje się gdzieś na liście. Szału na mnie nie zrobił, a tym bardziej nie rozgrzał mojego zziębniętego serca. Był przeciętny, a po dwudziestu odcinkach nawet drażniący. Inaczej sprawa się ma z endingami - pierwszy, z takim chropowatym głosem wokalisty słuchałam zawsze, ale to trzeci szarpał przyjemnie moje nerwy - cudowny dla uszu, duszy i bez wahania można go podśpiewywać.
Ogólnie cały soundtrack anime jest bardzo klimatyczny i wyjątkowy, muzyka cały czas była idealnie dopasowana do wydarzeń. Nie brakuje w niej i figlarnych rytmów i tych bardziej wzniosłych, poważnych. Zwróciłam szczególną uwagę na Libra Me From Hell, który zawładnął moimi uczuciami w ważkich momentach i przyczynił się do potoków łez. Nadal lubię go słuchać, tak jak całą ścieżkę dźwiękową.

OP - "Sorairo Days" - Shoko Nakagawa
ED1 - "UNDERGROUND" - HIGH VOLTAGE
ED2 - "happily ever after" - Shoko Nakagawa
ED3 - "Minna no Peace" - Afromania

PODSUMOWANIE:

W ogólnym rozrachunku Tengen Toppa Gurren Lagann sytuuje się wysoko, ale nie na tyle, by znaleźć się wśród moich perełek stawianych na piedestałach. Historia sama w sobie, dzięki dynamice i braku monotonii jest zjawiskowa i dobrze się ją poznaje. Niestety, te absurdalne sytuacje obniżają wartość serii, ale nie uprzykrzają oglądania. Bohaterowie wzbudzają masę emocji i nie da się do niektórych nie przywiązać. Grafika i muzyka na bardzo wysokim poziomie, podtrzymują klimat. Myślę, że to anime powinno być już uznawane jako klasyk i jeśli kogoś ten fakt interesuje, to powinien bezzwłocznie obejrzeć. Polecam i radzę się nie zrażać pierwszymi odcinkami oraz wizją dziwnych absurdów, które na pewno niejednego zaszokują.

OCENA:

Ocena fabuły: 7
Ocena bohaterów: 9
Ocena grafiki: 9
Ocena muzyki: 10
Ocena ogólna: 8

2 komentarze:

  1. Oglądałam to anime na obozie, ale zatrzymaliśmy się właśnie po jednym z tych nudniejszych odcinków i w sumie nie przypuszczałam, że później może się zrobić o wiele ciekawiej. "Tengen Toppa..." chyba jednak dostanie ode mnie drugą szansę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, tylko nie zraź się przy tych absurdach :3
      Mam nadzieję, że przy drugim podejściu anime jakoś ci przypadnie do gustu i kto wie - może wejdziesz w grono wielbicieli :D

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x