niedziela, 30 lipca 2017

[Inne] - Bla bla #6 - koniec "Fairy Tail"

Fairy Tail jedno z pierwszych anime po które sięgnęłam rozpoczynając swoją przygodę z tymi tworami popkultury. Do dzisiaj przechodzą mnie dreszcze, gdy słyszę główną linię melodyjną oraz niektóre openingi. Przez długi czas z fascynacją śledziłam losy gildii magicznych, przeżywałam ich przygody tak, jak były moimi, śmiałam się razem z nimi, a nawet płakałam. A teraz manga się skończyła i... odetchnęłam z ulgą.

Jak już wspomniałam - Fairy Tail było przez lata moją ulubioną mangą. Przyznawałam się do tego na prawo i lewo, rysowałam postacie, tworzyłam własne OC, słuchałam maniakalnie openingów, oglądałam AMV, które po dzisiaj sprawiają, że się wzruszam. Zawsze podziwiałam historię i talent Mashimy do wplatania drobnostek, które miały znaczenie dużo później (mam na myśli bunt Laxusa i to, że poza gildię nie mógł wyjść nikt będący powyżej 70 roku życia - kto by się spodziewał, że będzie to oznaczało dla Smoczych Zabójców to, czego dowiadujemy się setki rozdziałów później).


Uważam, że przez długi czas była to naprawdę mądra produkcja. Pod fasadą przygód, gagów sytuacyjnych, nieco głupkowatych zachowań i śmiesznych dialogów kryło się coś więcej. Fairy Tail prezentowało, jak ważne w naszym życiu są takie wartości jak: przyjaźń, rodzina, wybaczenie. Wiele osób żartobliwie mówiło, że wszystkich zawsze ratuje nakama power. Tak było. Jednak zanim stało się to obiektem żarcików, można było śmiało mówić o tym, że przekazuje to istotne wartości dla widzów. I nikt mi nie wmówi, że było inaczej.

Niektóre cytaty z tej produkcji będę pamiętać bardzo długo. Choćby ten dotyczący strachu, który można usłyszeć na początku wstawionego przeze mnie AMV - Fear is not evil. It tells you what your weakness is. And once you know your weakness, you can become stronger as well as kinder. Te słowa wiele razy sobie powtarzałam i nieraz towarzyszyły mi w moim życiu. I takich ciekawych, ładnych mądrości było w tej produkcji więcej. Ba! Mogłabym przygotować cały post dotyczący ładnych cytatów z anime i... okay, wait for it.

Wracając do samego Fairy Tail... Grafika chociaż nieidealna, to bardzo mi się podobała; bardziej ta stara niż nowa. Muzyka stanowiła tutaj istne arcydzieło - pełna dynamizmu, motywująca, ale też wzruszająca, idealnie dopełniająca wydarzenia, które miały miejsce na ekranie. Kreacja postaci też była dobra, chociaż zawsze miałam pewne zastrzeżenia (mam na myśli: kto był matką Ivana? kto był matką Laxusa? Co się stało z wszystkimi paniami Dreyar?!).


Niestety im bliżej końca mangi, tym więcej absurdów pojawiło się na kolejnych kartach historii. Nie byłam w stanie przymknąć oka na to, że moja cudowna manga nie była już tak cudowna. I chociaż początkowo z tym walczyłam, to... po prostu nie mogłam nie wyśmiewać absurdów (Ekhem, połamana Erza powstrzymuje lecący meteoryt jedną sprawną ręką, bo to Erza). Sama doszłam do wniosku, że pokazywanie przyjaźni jako cudownej wartości przemieniło się w to denerwujące nakama power i tylko czekałam, aż któraś z postaci zginie, bo jak wiemy w Fairy Tail nikt nie umiera na stałe. I kurde, nawet jak ktoś umiera, to okazuje się, że jednak żyje, jak to można zauważyć w ostatnim rozdziale!

To wszystko sprawiło, że odetchnęłam z ulgą, gdy przeszłam przez ostatni rozdział, który nie był zły. Właściwie był obrazem tego, dlaczego Mashima jest często określany jako trollshima. Musiały do niego dotrzeć różne historie dotyczące pairingów różnych postaci i przez to przedstawił absurdy związane z Laxusem (wiem, że go dużo w tym poście, ale to moja ulubiona postać), a także spór dotyczący tego, czy NaLu w ogóle istnieje. I to było zabawne.


Ostatecznie będę tę historię pamiętać pozytywnie. Jako ciepłą, pozytywną i wartościową. Tak samo Naruto - wyrzucę z głowy to, co złe i zostawię miłe wspomnienia, ponieważ obydwa te tasiemce wiele dla mnie znaczyły, dalej znaczą.

Są tu jacyś fani Fairy Tail? Jeżeli tak, to jakie są wasze wrażenia po ostatnim rozdziale?

6 komentarzy:

  1. Ja piernicze, tak, po stokroc tak! Jaka ta manga stala sie durna, czlowiek naprawde juz tylko czekal na ten upragniony koniec! Erza w ogole ciagle robi jakies dziwne rzeczy, ktore zostaja wytlumaczone tym, ze to po prostu Erza, czyli wcale.
    Czy tam w ogole ktos umarl? Nawet Zeref i Pierwsza musieli sie odrodzic, bo przeciez jak tak mozna, happy end bylby za malo cukierkowy!
    Dla mnie FT raczej nie jest wartosciowe, mamy ciagle te same komunaly o przyjazni, bo nakama power zniszczy kazde zlo -_- No i te konskie dawki fanserwisu...
    Jak Mashima mogl nie postawic kropki nad i, jesli chodzi o relacje Natsu i Lucy >:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, też nie lubię tego wytłumaczenia z Erzą. Strasznie zniszczono jej postać przez przedstawienie jej jako niepokonaną. Nawet z każdą połamaną kością jeszcze potrafiła skoczyć kilka metrów wzwyż.
      Co do śmierci... Simon, ale to był chyba drugi arc w serii? Oprócz tego wszyscy żyli, nikt nie umarł, a przynajmniej nie na stałe. A szkoda, liczyłam, że Makarov pozostanie martwy.
      Sama nie wiem, dla mnie to dziwne. Chociaż! Kiedyś podobno powiedział, że ich córka nazywać się będzie Nashi. A wiec teoretycznie zajął stanowisko w ich sprawie, tylko nie przedstawił go w mandze.

      Usuń
    2. Nadal nie kupuje tej walki Erzy z matka, rozumiem, ze Zla Wiedzma miala wyrzuty sumienia, ale Erza na poczatku juz zdecydowanie zbyt dobrze sobie radzila. No ludzie, ta smoczyca potrafila modyfikowac caly kontynent -_-
      Nadal mnie to nie satysfakcjonuje, w mandze tego nie ma, czyli historia tak troche niekompletna. ;_;

      Usuń
    3. Taa, zgadzam się. Ta walka była bardzo naciągana...

      Usuń
  2. Ja również polubiłam cytaty z Fairy Tail i mam zapisane parę fajniejszych w swoim notatniku. Jeśli chodzi o muzykę to bardzo spodobała mi się ścieżka dźwiękowa jak i parę OP, ED. W zupełności zgodzę się z tym, że z czasem ten tytuł zaczął nużyć czytelnika i pojawiło się w nim parę absurdów. Erza od zawsze nie wiadomo jak była by bliska śmierci potrafiłam magicznie wstać i ratować swoich drogich przyjaciół podobnie z resztą jak Natsu, który to potrafił pożerać różne "płomieni"/moce/kryształy i przyswajał je na moment jako swoje. Mnie bardzo rozczarował ostatni rozdział, który był taki nijaki. Z Ciekawości spytam jaki był Twój ulubiony parnig? Mój to Levy i Gajeel. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, może i oni zawsze mogli uratować innych, ale w trakcie wojny to już przekraczało wszelkie granice zdrowego rozsądku ><"
      I taak, ten rozdział był marny.
      Mój też! Chociaż uwielbiam też Gruvię, to jednak Gale wygrywa.

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x