niedziela, 11 września 2016

[Recenzja mangi] - ''Reimei no Arcana''

TYTUŁ: Reimei no Arcana
TYTUŁ ANGIELSKI: Dawn of The Arcana
AUTOR: Rei Touma
ROK: 2009-2013
LICZBA ROZDZIAŁÓW: 53
LICZBA TOMÓW: 13
GATUNEK: Shoujo, Dramat, Fantasy, Romans

OPIS SERII:

Na pewnej wyspie znajdują się dwa państwa: położone na północy - Belquat, oraz na południu - Senan, które od wielu lat toczyły ze sobą wojnę o terytorium. Jednakże teraz, monarchowie postanowili, poprzez małżeństwo potomków zapewnić sobie względny pokój. Księżniczka Nakaba, której czerwony kolor włosów przynosi hańbę rodzinie królewskiej wraz ze swoim wiernym sługą Lokim przeniosła się do Senan, nie spodziewając się, że pożyje długo. Tym bardziej, że jej małżonkiem okazał się drugi syn króla, Caesar - arogancki i pewny siebie chłopak, który na początku traktuje ją jak zabawkę. Ale z czasem obydwoje dostrzegą w sobie nie tylko to, co złe...




FABUŁA:

Ostatnimi czasy czerwonowłose księżniczki są bardzo popularne. Mamy w końcu Yonę z Akatsuki no Yona, Shirayuki z Akagami no Shirayuki-hime oraz Nakabę. Oprócz koloru włosów i statusu łączy je także jeszcze jedno - symboliczne ścinanie włosów. Stąd też moje pytanie: czy istnieje niepisana zasada, żeby czerwonowłose księżniczki ścinały włosy i się buntowały? Bo jeśli tak: to w porządku. Już się nie będę nad tym głowić. A jeśli to przypadek... Czy wtedy możemy uznać to jako przypadek?
Do Reimei no Arcany miałam podejść, aż trzy. Może z tego względu, że za pierwszym i drugim razem widziałam, że seria nadal się nie skończyła, a jestem typem osoby, która woli przeczytać mangę w całości, niż czekać tydzień za tygodniem na kolejne rozdziały. Chyba to przede wszystkim przeważyło o dwukrotnym odkładaniu. A! I jeszcze polskie tłumaczenie na centrum-mangi.pl. Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie przeczytać tej mangi po polsku - bądźmy szczerzy: w rodzimym języku szybciej i lepiej się czyta, dlatego polecam taką wersję, póki jest dostępna. Polscy tłumacze (amatorzy? profesjonaliści? nieważne) spisali się całkiem nieźle - jakoś specjalnie nie doszukałam się irytujących zwrotów czy przesuszonych sucharów, więc jest dobrze.
Zatem podejście numer trzy i całkowite zanurzenie się w alternatywnej rzeczywistości dwóch skłóconych ze sobą państw. Jak dla mnie autorka stworzyła bardzo ciekawy świat, który nawiązywał do arabskich i pustynnych klimatów (widać to w szczególności po strojach, jakie postaci noszą), do tego czuć było egzotykę za którą schowały się akcenty japońskie. Nie było typowo-japońskich zwrotów grzecznościowych, gestów czy jakiegoś innego kulturalnego czynnika (chociaż zakładanie kocich uszek się pojawiło). I to mi się bardzo spodobało, bo było odskocznią od typowych mang. Wręcz wyczuwało się tą inność. Dorzućmy dodatkowo istnienie sub-ludzi i arkany, gdzie pierwsze jak można wywnioskować skupia się na wątku ze zwierzoludźmi, nazywanych inaczej ajinami, którzy mają pewne zwierzęce cechy wyglądu zewnętrznego (na przykład królicze uszy, ogony) oraz są znacznie silniejsi i sprawniejsi niż ludzie. Stąd też w tym świecie musiał zaistnieć podział rasowy. Ludzie, którzy boją się siły ajinów, sprawili, że ci albo robią za sługusów albo za wojowników idących na pierwszy front w wojnie. Oczywiście rodzą się spięcia, ajini nie chcą być gorzej traktowani, ludzie chcą utrzymać władzę, nastają konflikty - to wszystko zaistniało w fabule. Choć pojawiło się sporo niedopowiedzeń, takich jak: skąd się w ogóle wzięli, jak to się stało, że pozwolili ludziom dojść do władzy albo dlaczego nie stworzyli siły oporu, tylko pozwolili na pomiatanie sobą. Wiem, zapewne, gdyby się pojawiły odpowiedzi na moje pytania to brzmiałyby banalnie i oczywiście, ale i tak miło byłoby, jakby autorka zamieściła kilka scen pokazujących, co się wydarzyło w przeszłości na tej wyspie - ponieważ wyjaśnienia jako takiego dlaczego istnieją dwa państwa, co łączy monarchów oraz co ich skłóciło - również się nie ukazały, a czytelnik zastanawia się i odpowiedzi nie dostaje. Co do drugiego elementu historii, tytułowej arkany to jest to pewna moc, która umożliwia posiadaczowi na korzystanie z niej w różny sposób. Przykładowo weźmy Leo, który posiada arkanę ognia, chyba nie muszę tłumaczyć na czym ona polega... oraz Nakabę, która odkrywa w sobie arkanę czasu, dzięki której może spojrzeć w czyjąś przeszłość, bądź przyszłość. Wiadomości na temat arkan także zostały uszczuplone, ale przynajmniej to, co się wiązało z Nakabą i jej arkaną było w wystarczającym stopniu pokazane. To jak moc na nią wpływała, jak ją zmieniała, jak i kiedy z niej korzystała, co dokładnie widziała i co się z nią działo, kiedy z niej korzystała... Wszystko wyjaśnione. O! Bardzo mi się podobały chwile w których musiała podejmować decyzje, bo wówczas żaden wybór nie był dobry i byłam ciekawa jak z tego wybrnie - muszę przyznać, że nieźle rozegrane przez mangakę. Dlatego też motyw ajinów, arkany i przewijającej się polityki uznaję za udany, chociaż z drugiej strony patrząc, można było je bardziej rozbudować.
Ogólnie fabuła skupia się na wydarzeniach związanych z naszym symbolicznym trójkątem: Nakabą, Lokim i Caesarem, gdzie odkrywając różne brudne sekreciki obu państw, starają się przeżyć i co najważniejsze: coś zmienić, bo panujący system żadnemu z nich się nie podoba. Walki, jakie toczą, fizyczne, wewnętrzne oraz zmagania z mniejszymi kłopotami według mnie zostały bardzo średnio, wręcz słabo przedstawione. Dlaczego? Bo największym problemem Reimei no Arcany jest pośpiech i upraszczanie. Wydarzenia pędzą na łeb na szyję przez co czytelnik nie może jakoś specjalnie poczuć niepokoju, podekscytowania czy niepewności, bo wszystko zostaje rozwiązane w mgnieniu oka. Walki trwają stronę lub dwie i kończą się bez jakiegoś większego zaskoczenia. Tak samo rozwiązanie problemów - dwie strony później: nie ma o czym myśleć, bo nie ma już kłopotów. Poszczególne wątki poboczne, także nie zajmują dużo miejsca. Z jednej strony jest to bardzo niesatysfakcjonujące, bo nie mamy jak się wciągnąć w rozterki bohaterów, lecz z drugiej nie wiem, czy chciałabym przeciągać i przedłużać na siłę, ponieważ mogłoby to mieć odwrotny skutek - manga zamiast być dynamiczną, stałaby się monotonna i nudna. Z tego powodu, może lepiej jest tak jak teraz? Jeśli chodzi o niespodzianki i zwroty akcji to pojawiają się dosyć często, a największy szok gwarantują nam ostatnie rozdziały, które przybliżają przeszłość Nakaby i Lokiego. Naprawdę nie wpadło mi takie rozwiązanie do głowy! Ku mojej uciesze wątki poboczne z drugo czy trzecioplanowymi postaciami są rozwijane co do joty i nie zbagatelizowane. To samo się tyczy wątku miłosnego, który pojawia się w różnych formach i nie dominuje w mandze, dzięki czemu inne wątki mogą spokojnie zabłyszczeć. Chyba nie muszę mówić, że moim zasłużonym shipem jest Caesar i Nakaba?

BOHATEROWIE:

To, co pierwsze wybija się do skomentowania i pozytywnego ocenienia to: zmiany wewnętrzne bohaterów. Nie jest tajemnicą, że to Nakaba przyczynia się w mniejszym lub większym stopniu do zmian innych, tu powie coś znaczącego, tam zadziała i każdy odkrywa w sobie jakieś żale. Nie miałam nic przeciwko takiemu sposobowi ewoluowania postaci, bo zmieniały się na lepsze. Z aroganckich buców w opiekuńczych herosów - tak, mowa o Caesarze. Zmiana zachodzi także w samej Nakabie, która używając arkany i zakochując się w mężu, dojrzewa i dostrzega więcej niż dotychczas. Kształtuje ich także doświadczenie i czas, bo mimo że akcja leci błyskawicznie to u bohaterów mijają miesiące i lata. Na co jeszcze warto zwrócić uwagę podczas czytania? Bez wątpienia na mocno zarysowane relacje, motywy działań oraz silne emocje, które targają poszczególnymi jednostkami. Tak jak już wspominałam autorka nie zbagatelizowała pobocznych postaci i zadbała o ich historię i problemy z którymi się mierzyli. Każdy w tej historii jest ważny, a to z kim się przyjaźni lub jest wrogo nastawiony, jakie ma cele oraz co go pcha do działania ma ogromne znaczenie na zdarzenia. Nie raz, umiera ktoś, kogo się polubiło albo wygrywa ten zły i nawet Nakaba ze swoją arkaną jest bezbronna.
Nakaba jako główna bohaterka spisała się dobrze, chociaż nie sięga swoją walecznością Yonie (Akatsuki no Yona) i ogólnie nie wyróżniła się żadną specjalną cechą charakteru. Lecz ja ją polubiłam, czy to za śmiałość, pewność siebie, dawanie plaskacza wszystkim dokoła, gdy gadali głupoty albo za zmianę z zamkniętej w sobie dziewczynki w dojrzałą, podejmującą decyzje kobietę. Cieszę się, że nie polegała aż tak na Caesarze czy Lokim, tylko starała się własnymi siłami do czegoś dojść. Jednakże trochę się zawiodłam na relacji między nią a Lokim - niby znała go od dzieciństwa i starała się nie traktować jak typowego sługi, ale widać było, że jak na przyjaciół zachowują dystans, rzadko rozmawiają i w ogóle mało się nim interesuje. On cały był taki biedny T^T, ale uwielbiam i jego i Caesara. Mało pojawiło się bohaterów, których tak z czystego serca bym nienawidziła, z tej przyczyny, że po poznaniu ich motywów czy przeszłości, strasznie było mi ich szkoda. Przykładowo Cain, nie lubiłam go, ale później... Kurczę, smutno mi go. Bardzo.

GRAFIKA:

Nie mam co się czepiać kolorowych stron, ponieważ dopracowane były do szczegółu. Inaczej się sprawa ma z typowymi stronami, które rzucały się w oczy przede wszystkim brakiem tła. Jest ogromna ilość kadrów, gdzie są bohaterowie, a za nimi pustka. Biała ściana. Nic. Nie powiem, ale strasznie to obniżyło jakość graficzną, bo sądziłam, że tło jest rzeczą podstawową przy rysowaniu, lecz najwidoczniej Rei Touma stawiła głównie na dopracowywanie postaci, zamiast tego co się znajduje za nimi. Nie mówię, że w ogóle nie ma tła. Są. Jak się pojawiają to są ładne, klimatyczne i nie brakuje im niczego. Dlatego szkoda, że autorka ograniczyła kolejną rzecz. Praca z perspektywą również nie powaliła, bo dostajemy normalne kadry z przodu, z tyłu, z boku, żadnych udziwnień z góry czy z dołu. Zero zabaw perspektywą. Dynamika i walki wypadły średnio, bo jak już pisałam, zajmują niewiele stron i sprowadzają się głównie do tanecznych ruchów atakującego i broniącego. Nic zjawiskowego.
Moja znajomość mang Rei Toumy sprowadza się do trzech (łącznie z Reimei no Arcaną) i mogłam dzięki temu zauważyć pewną rzecz, która wychodzi jej znakomicie, między innymi rysowanie postaci. Bardzo miło patrzy się na rysy bohaterów, czy to twarzy czy szczupłość ciała - cudowne i szczegółowe. Tak jak tla są ubogie, tak stroje i ciała mają przyjemną dla oka kreskę. Każdy wygląda inaczej, różnią się wzrostem, kształtem oczu, stylem ubierania się (strój Nakaby jest cudny!). Poboczni bohaterowie także mają swoje cechy charakterystyczne, a różnorodność, aż bije w oczy. Jestem typem osoby dla której ważne są postaci, tła stawiam na drugim miejscu, dlatego cieszę się, że to, co dla mnie najważniejsze autorka narysowała jak najlepiej.
Plusem jest także brak ścian tekstu, które męczą, a za to mamy zwięzłe wypowiedzi, trafiające w sedno, lecz również dające pole do popisu przy głębszych przemyśleniach (tak, pojawiają się).

PODSUMOWANIE:

Reimei no Arcana ma swoje słabości - przyznaję, ale jest to taki typ mangi, która ma zapewnić dobrą historię z romansem w tle. I jak dla mnie zapewniła, bo kiedy robiłam sobie przerwy w czytaniu, to nie mogłam się doczekać, żeby poznać dalsze losy trójki naszych bohaterów. Polubiłam ich, zaakceptowałam wszelkie wady i dobrze się bawiłam przy czytaniu, ciesząc się i smucąc przy dokonywaniu różnych wyborów Nakaby. Jeśli przymknie się oko na minusy, które wymieniłam, to można śmiało stwierdzić, że Reimei no Arcana jest mangą ciekawą, którą warto przeczytać jako lekkie, niezobowiązujące czytadło.

OCENA:

Fabuła: 6
Bohaterowie: 7
Grafika: 5
Ocena ogólna: 6

6 komentarzy:

  1. I tak przeczytam >:D
    Też mnie ciekawią te czerwonowłose księżniczki, ki czort...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj! Nie powstrzymuj się! :3
      Chodź dla mnie ciekawszą serią jest Akatsuki no Yona...

      Usuń
  2. Kolejna manga do przeczytania. Jakoś nigdy nie mogę się oprzeć takim egzotycznym klimatom.
    Fajna recenzja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arigato :3
      Egzotyczne klimaty również wpasowują się w moje gusta! Znasz inne mangi z takim klimatem?

      Usuń
  3. Pomimo kilku wad, o których wspominałaś zachęciłaś mnie do przeczytania. Zwłaszcza, że "jestem dość nowa w świecie mangi i anime", dlatego jeszcze nie spotkałam się z czymś tego typu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz zacząć od tej mangi zwłaszcza, że jest lekka w czytaniu :D

      Usuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x