piątek, 25 grudnia 2015

[Recenzja anime] - "Rakudai Kishi no Cavalry"


TYTUŁ: Rakudai Kishi no Cavalry
TYTUŁ ANGIELSKI: Chivalry of a Failed Knight / A Tale of Worst One
ROK: 2015
STUDIO: Silver Link./ Nexus
LICZBA ODCINKÓW: 12
GATUNEK: Ecchi, Akcja, Super moce, Romans, Fantasy, Harem

OPIS SERII: 

Magiczni Rycerze posługują się magicznymi mieczami oraz magicznymi mieczami, a żeby rozwijać swoje magiczne zdolności uczą się w magicznej szkole, gdzie odbywają się magiczne zawody, w których wcześniej wspomniani magiczni uczniowie biorą udział. 
A tak trochę poważniej, Magiczni Rycerze dzięki swojej duszy oraz posiadanej magii potrafią używać specjalnych broni. Oczywiście jednym wychodzi to trochę lepiej, innym gorzej. Ikki Kurogane jest uznawany za najgorszego możliwego Rycerza. Nie ma nikogo słabszego od niego - a tak przynajmniej się mówi, ponieważ nie posiada magicznych zdolności. Fakt, potrafi przywoływać swój miecz, ale jednak nie potrafi używać ognia, lodu, błyskawic czy cienia jak inni uczniowie. Pewnego dnia do Magicznej szkoły przybywa księżniczka pewnego państewka - Stella Vermillion, która uznawana jest na najlepszego Rycerza. 
Ze względu na pewne wydarzenia dochodzi do walki pomiędzy Stellą i Ikkim. Przegrany ma być posłuszny wygranemu i być na każde jego skinienie. W tym samym czasie szkoła powoli przygotowuje się do zawodów, w których mają brać udział uczniowie.

FABUŁA: 

To jest ecchi. I kiedy zaczynałam to oglądać miałam świadomość, że będzie bielizna, cycki i podteksty. I gdyby to zdominowało fabułę, to prawdopodobnie bym się tak bardzo nie burzyła, ponieważ powiedzieli, że będzie zboczone? Powiedzieli. Podium miało się tak: na trzecim miejscu fabuła (względna), na drugim miejscu cycki, na pierwszym miejscu żałość. Wiele rzeczy mnie w tej serii rozbrajało, gryzło i nie podobało się, ponieważ były po prostu słabe i typowe. Uznałam jednak, że obejrzę to do końca, bo wypadałoby. 
Sam pomysł na fabułę nie jest szczególnie oryginalny, podobne serie pojawiały się już wielokrotnie na ekranach. Jest szkoła, w której gromadzeni są ludzie posiadający magiczne moce. Zorganizowane są pewne zawody i każdy bierze w nich udział, aby się wykazać i wziąć udział w jeszcze większych zawodach. 
Osią historii w takich seriach jest historia głównego bohatera, który przechodzi trasę from zero to hero. Tutaj jednak pojawia się pod tym względem pewna oryginalność. Mam na myśli fakt, że Ikki jest uznawany za zero, ale tak naprawdę posiada wyjątkowe umiejętności, które są lekceważone przez innych. To dobrze znany nam brak sprawiedliwości: działasz inaczej niż chce wymaga system szkolnictwa, a więc jesteś w czymś beznadziejny. Niby od początku wiadomo, że główny bohater bardziej zasługuje na plakietkę "hero", ale chłopak musi to udowodnić jeszcze całej reszcie społeczności szkoły. Oczywiście nie może być mu zbyt łatwo i po drodze napotyka wiele trudności, które musi jakoś pokonać. Spoilerem nie jest powiedzenie, że jakoś mu się to wszystko udaje. 
Drugą istotną rzeczą jest wątek romantyczny między Stellą oraz Ikkim, który jest... No po prostu jest. Mnie osobiście nie zachwycił, nie było w nim żadnych takich "aww" momentów. Były tylko komiczne, ponieważ mnie rozbrajały te chwile, kiedy seria faktycznie stawała się "ecchi". Zazwyczaj wiązało się z tym coś śmiesznego albo głupiego, więc można było tylko się śmiać. 

BOHATEROWIE: 

Ogólnie rzecz ujmując, to wszyscy mnie denerwowali. Stella wydawała mi się idiotką, która dorównywała swoją inteligencją Inoue Orihime. Potrafiła krzyczeć imię swojego ukochanego, choć nie można powiedzieć, że była słaba, bo pokazano ją jako silną wojowniczkę. To, że jej charakter był do kitu i idealnie pasował do rozpuszczonej księżniczki jest już trochę inną sprawą. 
Sam Ikki choć momentami być tym super wybitnym chłopakiem, to tez rozbrajał swoją głupotą. Scena, w której stwierdza, że "osoba, która go skomplementowała nie może knuć przeciwko niemu" tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że to jakiś idiota. Jego siostra potrafiłaby być lepszą postacią, jakby nie miała fioła na punkcie starszego braciszka. 
Na tym beznadziejnym tle jako ciekawa postać odznaczał/a się jedynie Alice, który/a wydawał/a mi się na swój sposób intrygujący/a oraz ogarnięty/a. A cała reszta postaci nie została na tyle rozwinięta, abym mogła się do nich jakkolwiek przywiązać. 

GRAFIKA: 

W sumie to nie ma na co narzekać, pomijając nienaturalnie wielkie biusty u wielu postaci, co jest po prostu normą w świecie anime, kreska jest całkiem okej. Myślę, że kreska jest dość ładna, chociaż nie była w stanie mnie zachwycić. Niemniej była przyjemna dla oka. Jeżeli chodzi o walki oraz ich wygląd, to są dobrze zrobione i nie można tutaj za bardzo narzekać na ich wykonanie. W gruncie rzeczy wygląd pojedynków bardzo mi się podobał, chociaż zdarzały się elementy nienaturalne. 

MUZYKA: 

Opening bardzo mi się podobał. Doprawdy byłam w stanie wiele razy go słuchać, cały czas naciskając przycisk replay. Dla mnie bardzo fajnie zrobiona muzyka, która pasuje do serii. Jeżeli chodzi o ending, to też jest w porządku, chociaż nie mogę powiedzieć, że będę go słuchać nałogowo. Niemniej nie jest to coś, co szczególnie uratuje to anime w moich oczach. 

PODSUMOWANIE: 

Nie spodziewałam się po tym anime cudów, jednak liczyłam, że fabuła zostanie trochę lepiej poprowadzona. Zamiast tego otrzymaliśmy serię jakich było już wiele i po której nie można spodziewać się niczego nadzwyczajnego. Momentami można się uśmiechnąć, gdy wydarzy się coś zabawnego, można nacieszyć oko walkami, ale jednak nie jest to coś, co ogląda się z zapartym tchem. Mimo wszystko łatwo przewidzieć przebieg wydarzeń oraz to, jak będą zachowywać się poszczególne postacie. Fabuła nie jest wymagająca, więc jeżeli ktoś ma dużo czasu i chęci, to może obejrzeć, ale nie sądzę, aby ktoś stracił coś (oprócz czasu) oglądając Rakudai. 


OCENA: 

Ocena fabuły: 5
Ocena bohaterów: 4
Ocena grafiki: 8
Ocena muzyki: 7
Ocena ogólna: 6

6 komentarzy:

  1. Właściwie nie pamiętam, żebym kiedykolwiek oglądała tego typu serię, a więc magiczna szkoła i tak dalej (no... może zaczęłam ze dwie, ale szybko zrezygnowałam) i jak na razie nie zamierzam tego zmieniać. Do tego nie przepadam za ecchi, więc anime kompletnie nie dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecam tej serii :P Jest dość kiepska, choć wiele osób się nią zachwyca.

      Usuń
  2. Mam nieco uraz do połączenia elementów magicznych z haremem, a już szczególnie do szkół magii, więc ostatnio staram się unikać takich tematów. Jakbym na szybko miała podać tytuł czegoś w miarę przyzwoitego z tych klimatów to byłoby to Mahouka Koukou no Rettousei. W sumie nic wybitnego, ale była tam przynajmniej odpowiednia ilość męskich bohaterów, więc dało się to oglądać. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego anime, ale zwrócę na nie uwagę skoro "da się je oglądać" :D

      Usuń
  3. To wygląda tak sztampowo...

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała prudence. Credits: x | x | x