
Z końcem sezonu jakoś tak potrafię myśleć jedynie o tym, że w ogóle nie odczułam, że sezon letni się odbył. Niewiele się oglądało, niewiele nowości zachwyciło i głównie skupiłam się na kontynuacjach, bądź seriach, które zrobiły wielki come back z czasów kwarantannowych. Dlatego to podsumowanie jest skromne, podobnie jak poprzednie wiosenne. Więc pożegnajmy oficjalnie (niestety) lato, przeżyjmy jakoś jesień i zacznijmy nareszcie ten nowy rok!
